Laboratorium Idei

Kulturalnie

Polityka i społeczeństwo

Historia

Złoty, własna waluta przeciw EURO

Krótka historia pieniądza


    Według encyklopedii PWN pieniądz jest jedną z podstawowych kategorii ekonomicznych. Pojawił się wraz z rozwojem społecznym, podziałem pracy a także odejściem od gospodarki naturalnej i barteru. Barter, czyli handel wymienny, był środkiem płatniczym u zarania cywilizacji. Z czasem zostawał zastępowany przez tak zwane płaciła. Były nimi się cenne towary, którymi można było zapłacić za zakup innych towarów – mniej lub bardziej cennych. Wśród płacideł znajdowały się skóry, futra, tkaniny lub metale. Płacidła powracają do użycia także w czasach nowożytnych. Było tak między innymi podczas II wojny światowej, kiedy za alkohol lub papierosy można było nabyć inne przedmioty.
    Pierwsze pieniądze pojawiły się w użyciu już w starożytnym Egipcie. Ewoluowały z biegiem lat. Wystarczy wspomnieć, że pierwszymi pieniędzmi nie były monety, a metalowe sztaby. Z biegiem lat pieniądz stawał się jednak coraz bardziej popularny i rozpowszechniał się po kolejnych cywilizacjach i kręgach kulturowych. Musiał także zmierzyć się z nowymi wyzwaniami. Nie jest niczym komfortowym udawać się na zakupy z kuferkiem złotych monet. W związku z tym także monety musiały zostać zastąpione przez bardziej pragmatyczne środki płatnicze.
    Po raz pierwszy na świecie pieniądze papierowe pojawiły się pod koniec XVII wieku w USA, które było wtedy kolonią brytyjską. To właśnie ten pierwszy kraj jest ojczyzną banknotów w kształcie i formie jaką znamy obecnie. Już wcześniej szczątkowa forma papierowego pieniądza znana była kupcom z Italii oraz mieszkańcom średniowiecznych Chin. W obu przypadkach posiadacz monet mógł zdeponować pieniądze na przechowanie – kiedy sam wyruszał w podróż – w zamian za co otrzymywał kwit, który poświadczał, że zdeponowane pieniądze rzeczywiście należą do niego. Dzięki temu mógł je odebrać w dogodnym dla siebie momencie. Było to sporo udogodnienie dla kupców, którzy nie musieli wyruszać w dalekie podróże ze sporym mieszkiem złotych monet. Z biegiem czasu kwity zostały zastąpione przez papierowe pieniądze, których emisja stała się wyłączną prerogatywą państwa.

Pieniądze w Polsce

    W tym samym roku, kiedy dokonano drugiego rozbioru Polski, pojawił się w niej – chociaż w ograniczonej formie – pojawił się pieniądz papierowy. W obiegu pojawił się rok później i początkowo nie przekonywał konsumentów bardziej niż monety, metale szlachetne itp. Skutkiem tego dość szybko pieniądz papierowy wypadł – tymczasowo – z obiegu.
    Wcześniej walutą na ternie Polski były denary, złote, kopatynki, raczej powszechnie znane dukaty oraz tynfy i boratynki. W 1916 roku wraz z przebiegiem działań wojennych Polska znalazła się pod kontrolą sprzymierzonych wojsk niemieckich i austro-węgierskich. Niemcy używali swojej tradycyjnej waluty, czyli marki niemieckiej. Próbując pozyskać Polaków dla sprawy niemieckiej na froncie wschodnim gubernator wprowadził także markę polską. To właśnie ona aż do przeprowadzonej 8 lat potem reformy pieniężnej była walutą mieszkańców Polski.
    Początki polskiej, odrodzonej państwowości wiązały się z ogromną emisją pieniądza co doprowadziło do hiperinflacji. Doprowadzało to do dewaluacji pieniądza. Z problemem tym zmagały się kolejne rządy. Dopiero endek Władysław Grabski doprowadził do skupu marek i zastępowania ich przez nową walutę złotego.
    Nazwa nowego środka pieniężnego nie była oczywista. Z jednej strony za złotym stała ogromna tradycja i historia. Po raz pierwszy złoty pojawił się w obiegu w XV wieku za rządów króla Jana Olbrachta. Wówczas na terenie królestwa powszechnie używane były różne waluty – często także zagraniczne. Król Olbracht wprowadził złotego dla ułatwienia rozliczeń i ściągania podatków na terenie całego państwa. Złoty był więc dla Polaków pieniądzem urzędowym. To właśnie za jego pomocą składali daniny na rzecz państwa, nawet jeżeli na co dzień w dalszym ciągu używali florenów czy innych zagranicznych walut.
    W odrodzonej RP złoty miał stać się jedynym powszechnie używanym pieniądzem. Przeciwko takiemu stanowi sprawy wystąpiły różne środowiska polityczne. Postulowały one inne nazwy. Warto to odnotować tu m. in. propozycja takie jak „piast”, „pol” czy forsowany przez marszałka Józefa Piłsudskiego „lech”. Ostatecznie zdecydowana się na sprawdzoną nazwę „złoty”. Odrodzony złoty znajdował w II RP swoje pokrycie w złocie. 9/31 złotego było równowartością czystego złota, metalu szlachetnego.
    W późniejszych latach samo używanie złotego jak i jego wartość atakowana była przez różne zagrożenia. Napaści obcych mocarstw, problemy związane z inflacją, stanie się państwa marionetką sowiecką czy wreszcie zagrożenia współczesne. Pomimo to złoty jako waluta obecna i używana w Polsce jest już przez prawie 100 lat.
    W czasie starania się o akces Polski do Unii Europejskiej stało się jasne, że możliwym jest zastąpienie złotówki przez euro. Waluta państw zrzeszonych w Unii Europejskiej zastępuje kolejne krajowe odpowiedniki złotego. W dalszej części artykułu przedstawione zostanie dlaczego powyższe rozwiązanie nie jest czymś dobrym, a już na pewno niekorzystnym dla państwa takiego jak Polska. Pozytywne aspekty przyjęcia euro są wystarczająco mocno rozpropagowane przez zwolenników przyjęcia tejże waluty przez III RP w związku z tym w niniejszym artykule zostały pominięte.

Bilans handlowy

    Posiadanie i emitowanie własnej waluty przez wieku było bardzo ważnym narzędziem dla każdego państwa. Przede wszystkim wpływ na kurs tejże waluty jest istotnym elementem polityki gospodarczej. Przy odpowiednim kursie korzyść mogła odnotować krajowe firmy nastawione na import lub eksport towarów. Poprzez manipulacja kursem własnej waluty państwo dąży do zrównoważenie bilansu handlowego. Przyjętym bowiem w ekonomii i udowodnionym w warunkach gospodarki rynkowej jest, że szkodliwym dla państwa i jego gospodarki jest zarówno nadwyżka importu jak i eksportu.
   Pozornie wydaje się, że nadwyżka eksportowa jest zjawiskiem pozytywnym. W kraju produkuje się dużo, a więc w teorii rodzime firmy rozwijają się i zwiększają dochody. Następuje więc rozwój gospodarczy. Gwarantuje to utrzymanie wysokiego poziomu zatrudnienia i bogacenie się kosztem państw ościennych. Nadwyżka pomaga także zwiększyć rezerwy finansowe państwa i poprawia jego reputacje na arenie międzynarodowej.
    Nadwyżka gospodarcza ma także wiele wad. Przede wszystkim prowadzi do dewaluacji. Rodzima waluta traci na wartości względem walut innych państw. W większości przypadków państwa, które odnotowują deficyt budżetowy nakładają różne ograniczenia i opłaty na towary z państw, które mają w relacjach handlowych z nimi nadwyżkę. Taka sytuacja nie sprzyja z kolei przedsiębiorstwom państwa z nadwyżką.
   Nadwyżka finansowa może też doprowadzić do spadku skuteczności inwestycji finansowych i osłabienia polityki pieniężnej. Przykładem takiej sytuacji są Chiny. W pewnym momencie w handlu międzynarodowym osiągały one takie zyski, że środków tych nie dało się inwestować dalej. Stały się więc one bezczynne, zalegały na kontach firm i rządzących nimi ludźmi nie poprawiając w żaden sposób losu przeciętnego mieszkańca kraju. Nadwyżka finansowa wpływa też na wysokość stóp procentowych.
   Najprostszym działaniem państwa wpływającym na wzrost eksportu a co za tym idzie nadwyżkę jest sztuczne osłabianie wartości własnej waluty przez państwo i jego instrumenty. Historia zna wiele takich przypadków. Zwiększenie eksportu z Polski po upadku komuny było wynikiem sztucznego osłabienia wartości złotówki. Innym przykładem są Chiny. Od lat utrzymują one stały i niski kurs własnej waluty. To właśnie dzięki temu chińskie odpowiedniki wielu znanych produktów są znacznie tańsze a przez to i chętniej kupowane na całym świecie.
   Deficyt w handlu międzynarodowym jest zjawiskiem bardzo złym. Przede wszystkim dany kraj więcej produktów sprowadza zza granicy niż sprzedaje. Wpływ na to może mieć wiele czynników. Przede wszystkim ilustrować może, że krajowe odpowiedniki zagranicznych produktów są przestarzałe, opóźnione pod względem technologicznym lub są zdecydowanie gorszej jakości. Skutkować to może upadkiem krajowych firm, w końcu i na lokalnym rynku przegrywać będą z konkurencją, a co za tym idzie wzrostem bezrobocia, które prędzej lub później przerodzi się w falę masowej emigracji.
   Ujemny bilans gospodarczy wynikać może także z brakiem równowagi pomiędzy krajowymi inwestycjami a oszczędnościami. Mówiąc prościej krajowe podmioty nie posiadają środków na sfinansowanie budowy nowych fabryk przez co produkt nie może być wytwarzany lokalnie i musi być sprowadzany z zagranicy.
   Innym problemem deficytu handlowego jest sposób sfinansowania go. Może się to odbyć z zysków z międzynarodowych inwestycji lub napływu kapitału z zagranicznych podmiotów. Kwestią wyboru rządu jest, którą z dróg wybierze i w jaki sposób ją pokona, a przynajmniej będzie starać się pokonać.
   Deficyt handlowy może być także zaletą. Wynika to z czynnika, który jest głównym powodem jego występowania. Jeżeli czynnikiem tym jest konsumpcja jest to niedobre. Natomiast kiedy czynnikiem powodującym ujemny bilans handlowy jest wzrost wydajności pracy czy pozyskiwanie nowych technologii jest to zjawisko pozytywne.
   Gołym okiem widać, więc że w razie porzucenie przez państwo własnej waluty traci ono wpływ na własny bilans handlowy. Jest to szczególnie niebezpieczne w przypadku państwa takiego jak Polska. Zdecydowana większość relacji handlowych Polski to interakcje z innymi państwami Unii Europejskiej. Szacuje się, że w pewnych okresach jest to aż 90% handlu międzynarodowego. Dopiero w dalszej kolejności partnerami gospodarczymi Polski są USA, Chiny, Japonia itp. W razie przyjęcia euro, rząd w Warszawie straciłby podstawowe narzędzie do wspierania krajowych przedsiębiorców w uzyskiwania przewagi konkurencyjnej wobec zachodnich i wschodnich rywali.

Finansowe plusy

   Tylko w sytuacji posiadania własnej waluty bank centralny (Narodowy Bank Polski) może podejmować działania mogące zapobiegać lub niwelować skutki ewentualnego ataku spekulacyjnego. W innej sytuacji Polacy zdani byliby na działania obcego, niezależnego od RP banku. Czy w celu zapobiegnięcia kryzysowi kierowałby się on dobrem całości wspólnoty używającej tej samej waluty (jeżeli jest to w ogóle możliwe poza utopiami) czy jednej konkretnej grupy?
    Z faktu posiadania własnej waluty Rada Polityki Pieniężnej może wpływać na wysokość stóp procentowych co przekłada się na oprocentowanie w bankach komercyjnych. Dzięki temu mogą pobudzić inwestycje w celu wyjścia z kryzysu finansowego lub spowolnić gospodarkę kiedy jest to potrzebne.
   Posiadając własną walutę Państwo Polskie może sobie pozwolić na ustalanie deficytu budżetowego na wybranym przez siebie poziomie. Wbrew temu co mówią liberałowie, państwo musi się czasem zadłużyć by móc pozwolić sobie na inwestycje, na które normalnie nie miało by środków, a także pozostają one poza dostępem podmiotów prywatnych.
   Niezależny bank centralny może sam określać swoje cele i sposoby prowadzenia polityki monetarnej. Decyzje jakie zostaną podjęte przez bank centralny mają wpływ na inflację, a więc zjawisko, które lepiej starać się mieć pod kontrolą własnych specjalistów niż sąsiada.
   Wszystkie wymienione aspekty wraz z wpływem na bilans handlowy oraz kilkoma innymi niewymienionymi wpływają na suwerenność finansową państwa. Jest ona niezbędna dla podtrzymania niepodległości państwa pod względem politycznym. Cóż bowiem z tego, że w Warszawie znajdować mógłby się szczerze oddany Polsce rząd, kierujący się dobrem Polek i Polaków, jeżeli jego finanse znajdowałyby się w Berlinie, Brukseli czy Moskwie?

Polityczne minusy

    Przyjęcie euro w przypadku Polski łączy się także z minusami politycznymi. Proces integracji strefy euro odbywa się na wielu płaszczyznach. Łączy się to m. in. z przenoszeniem ośrodków decyzyjnych z poziomów narodowych na ponadnarodowe. Oczywistym skutkiem jest zmniejszenie autonomii państw narodowych.
    Likwidacja walut narodowych jest jednym z podstawowych kroków do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Jeszcze w debatach przed wejściem Polski do UE pojawiał się dylemat czy wybrać suwerenność czy unię monetarną. Zwolennikami unii monetarnej byli twórcy UE. Jean Monnet mówił, że „albo Europa będzie monetarna, albo nie będzie jej wcale”. Tym zdaniem wskazywał bezpośrednio na to, że wspólna waluta jest warunkiem przetrwania Europy jako bytu politycznego. Byt ten miałby stać się państwem na wzór USA. Euro stające się drogą do jednego państwa europejskiego jako zagrożenie lub szanse – w zależności od orientacji politycznej – postrzegane jest z resztą w każdym państwie unijnym.
    W sytuacjach kryzysów finansowych aby gospodarki narodowe były wciąż konkurencyjne trzeba – w obecnie panującej ekonomii liberalnej – czasem obniżyć pewne szczególe koszty jakie ponoszą pracodawcy w danym państwie. Chodzi oczywiście o wynagrodzenia pracowników. W krajach nie będących w strefie euro – jak Polska do tej pory – może się to odbyć poprzez obniżenie przez rząd kursu złotówki. W krajach będących w strefie euro krajowe rządy są pozbawione tej możliwości. W związku z tym jedyne co pozostaje krajom takim jak Hiszpania, Grecja czy Portugalia jest obniżenie płac. W jednym z niedawnych kryzysów wynagrodzenia we wspomnianych państwach były obniżane o 10 do nawet 30%.

Zakończenie

    W powyższym artykule pominięte zostały kwestie sentymentalne, a za takie uznać należy walkę kilkunastu poprzednich pokoleń Polaków w obronie własnej wolności, suwerenności państwa i własnej waluty. Warto jednak fakt ten odnotować. Jest to bowiem coś, czego nie odnotowuje ekonomia i nie przelicza na wartość materialną.
    Argumentów ekonomicznych jest jednak wystarczająco wiele, by Polacy do przyjęcia euro podchodzili co najmniej sceptycznie. Gospodarka Polski, pomimo jej bujnego rozwoju w ostatnich kilkunastu latach, wciąż jest na innym poziomie niż państwa tzw. „Starej Unii”. Przy zachowaniu suwerenności monetarnej, nadrobienie traconego przez lata dystansu będzie prostsze.
    Zachowując własną walutę, a co się z tym wiąże, suwerenność monetarną, władze Polski – niezależnie od opcji politycznej, jaką w danym momencie reprezentują – pozostawiają w swoich dłoniach wpływ na zapobieganie kryzysom finansowym. Kryzysom, które trawić mogą zarówno eksporterów, importerów, jak i polskich konsumentów.

Bartosz Poznański