Laboratorium Idei

Kulturalnie

Polityka i społeczeństwo

Historia

Polityka Wschodnia w myśli politycznej polskich narodowców 1934-1945

Lata 1934-1945 to czas kiedy myśl polityczna polskich środowisk nacjonalistycznych rozwijała się niezwykle bujnie. Zarówno ugrupowania o charakterze endeckim (Stronnictwo Narodowe), jak też narodowo-radykalnym (ONR, ONR-ABC, RNR-Falanga, Konfederacja Narodu, Grupa Szańca), duży nacisk kładły na zagadnienia dotyczące polskiego terytorium i jego granic, geopolityki i polityki zagranicznej. Koncepcje polityczne związane z tymi kwestiami rozwijały się szczególnie obficie w latach II Wojny Światowej. Chociaż narodowi ideolodzy i publicyści zdecydowanie większym zainteresowaniem darzyli politykę względem przyszłej granicy zachodniej, to również projekty geopolityczne dotyczące Wschodu są interesującą kartą historii polskiej myśli politycznej.

Stronnictwo Narodowe

Środowiska endeckie w odróżnieniu od piłsudczyków nie wysuwały planów dotyczących rozbicia ZSRS. Uznawano więc sąsiedztwo ze Związkiem Sowieckim za jeden z determinantów polskiej polityki wschodniej. Za największy problem dotyczący Kresów Wschodnich, narodowi demokraci uważali nacjonalizm ukraiński. Był on szczególnie widoczny na terenach, które w latach zaborów należały do monarchii habsburskiej (Galicja Wschodnia). Zjawisko ukraińskiego nacjonalizmu i związanych z nim tendencji odśrodkowych stanowiło faktycznie problem duży i złożony. Chodziło nie tylko o postulaty separatystyczne i działania o charakterze kryminalnym prowadzone przez ukraińskich ekstremistów, ale także o to, że byli nieoficjalnie wspierani przez Niemcy, a w mniejszym stopniu również przez Czechosłowację i Litwę. Endecy postulowali asymilację ludności ukraińskiej. Wysuwano również koncepcje dokonania wymiany ludności pomiędzy Polską, a ZSRS. Jeszcze w połowie lat 30-tych, na terenie sowieckiej części Ukrainy i Białorusi żyło około miliona Polaków. W trakcie stalinowskich czystek w latach 1937-1938 wielu z nich zostało wymordowanych. Postulowana wymiana ludności miała na celu zmianę struktury etnicznej Kresów Wschodnich na korzyść Polaków1. Północno-wschodnią część Kresów zamieszkiwała mniejszość białoruska. W odróżnieniu od Ukraińców, żyjący w II RP, Białorusini mieli bardzo słabą tożsamość narodową. Spośród wszystkich mniejszości narodowych, byli oni najbardziej podatni na polskie wpływy. Jednak również w stosunku do ludności białoruskiej endecy wykazywali sceptycyzm. Przykładem może być Traktat Ryski, na mocy którego Polska zrezygnowała z inkorporacji Mińszczyzny, pomimo tego, że Rosja Sowiecka skłonna była do ustępstw terytorialnych w tym zakresie. Litwini byli w II RP mniej liczni, niż Ukraińcy i Białorusini. Jako, że nie byli mniejszością słowiańską, politycy z kręgów narodowo-demokratycznych nie wierzyli w możliwość ich trwałej i skutecznej asymilacji. Jednak nie postulowali również ich emigracji z terytorium Polski. W stosunkach polsko-litewskich postulowano zasadę wzajemności. W przypadku szykan ze strony władz litewskich wobec ludności polskiej, przewidywano działania o charakterze retorsyjnym2. Lata wojenne spowodowały przewartościowanie akcentów w myśli politycznej różnych polskich ugrupowań. Jednak pod względem myśli geopolitycznej, nie zaszło do radykalnych zmian w SN. Postulowano granicę wschodnią na linii Zbrucza, odrzucając koncepcje federacji z Ukrainą czy Białorusią. Sytuacja zmieniła się w czasie, gdy III Rzesza uderzyła na ZSRS i obydwa totalitarne imperia znalazły się w śmiercionośnym klinczu. Wówczas w środowisku „Kwadrata” jawiły się postulaty oparcia granicy wschodniej o Bramę Smoleńską, Dniepr i Teterew. Nadal odrzucano wszelkie koncepcje federacyjne polsko-ukraińskie i polsko-białoruskie. Zupełnie inne były projekty geostrategiczne autorstwa prof. Karola Stojanowskiego. Ten ideolog, będący liderem Narodowo-Ludowej Organizacji Wojskowej (w 1942 weszła do NSZ) propagował koncepcje federacji jednoczącej narody słowiańskie zagrożone przez Niemcy i Rosję. Pisząc o geopolitycznych i granicznych koncepcjach Stronnictwa Narodowego podczas Wojny, nie sposób pominąć Adama Doboszyńskiego. Chociaż ten oryginalny myśliciel od 1944 r. znajdował się poza strukturami partii, to jest zaliczany do jej środowiska. Podobnie jak Stojanowski, był on zwolennikiem zbudowania wokół powojennej Polski federacji państw środkowoeuropejskich. Od 1944 r. Doboszyński współpracował z Federalnym Klubem Środkowoeuropejskim. Jednak była to krótkotrwała kooperacja ze względu na duże pływy środowiska piłsudczykowskiego w strukturach Klubu. Myśl dotycząca Międzymorza stawała się bodajże najważniejszym komponentem myśli politycznej Doboszyńskiego. Swoje uniwersalistyczne podejście do tej kwestii zawarł najdobitniej w słowach: Nie można być pełnym człowiekiem nie kochając swego narodu- ale miłość ta nie może być ślepa na prawo innych ludzi do miłości innych narodów. Jest pod słońcem miejsce dla każdego uczucia narodowego bez rwania więzi ogólnoludzkiej.3 W obydwóch częściach Wielkiego Narodu oraz w tekście „Dwie płaszczyzny nacjonalizmu” Doboszyński wyłożył swoje oryginalne podejście do idei międzymorskiej. W odróżnieniu od innych ideologów endeckich i narodowo-radykalnych, nie postulował on wyłącznie federacji państw w celu budowy przeciwwagi dla Niemiec i ZSRS, ale stworzył niezwykle oryginalną koncepcję narodu, mającego stanowić organiczną całość, łączącą etnosy dawnego imperium Jagiellonów. W swoich projektach snuł wizję Unii Słowian Zachodnich i Litwy skonfederowanej z Węgrami, Rumunią oraz Federacją Bałkańską. Jednak wbrew nazwie, projekt Unii dotyczył nie tylko Polaków, Czechów i Słowaków, ale także Białorusinów i Ukraińców. Chociaż te dwa narody należą do grupy wschodniosłowiańskiej, to Doboszyński uznał, że kilka wieków wspólnoty kulturowej z Polską spowodowało częściowe przyjęcie przez nie wzorców Cywilizacji Łacińskiej. Docelowo Doboszyński przewidywał stworzenie wspólnego języka i alfabetu dla narodów Unii Słowian Zachodnich i Litwy. Miał on usunąć barierę komunikacyjną powodowaną różnicami pomiędzy alfabetem łacińskim, a cyrylicą. Na skutek Rzezi Wołyńskiej i innych zbrodni dokonywanych przez UPA, Stronnictwo Narodowe zaostrzyło swój kurs wobec Ukraińców. W 1943 r. działacze SN ze wschodnich regionów Polski powołali Komitet Ziem Wschodnich. Jego zadaniem miało być kooperowanie z innymi organami Państwa Podziemnego w celu stworzenia koncepcji rozwiązujących problemy dotyczące Kresów. Regulamin KZW przedstawiał jego cywilizacyjne posłannictwo, jako instytucję niosącą na Wschód kaganek katolicyzmu i Cywilizacji Łacińskiej. Zarówno w czasie wojny, jak też w okresie krótko po wojnie, środowisko Komitetu głosiło przekonanie o tym, że Kresy Wschodnie zawsze należeć będą do Polski. Było to spowodowane opinią o nadchodzącej wojnie pomiędzy blokiem komunistycznym zdominowanym przez Sowietów, a Zachodem. Dr Józef Zieliński przedstawił swoje koncepcje w tekście „Opracowanie dotyczące kwestii ukraińskiej”. Zakładał on polonizację Ziemi Czerwieńskiej i Wołynia. W tym celu postulowano asymilację żywiołu ukraińskiego, aby w żadnym regionie Kresów Południowo-Wschodnich nie stanowił on większości. W kręgu KZW pojawił się również memoriał postulujący w ostateczności rozproszenie ludności ukraińskiej i białoruskiej po całej Polsce. Jednak krytykowano ten pomysł z uwagi na to, że ułatwiłoby to zawiązanie w różnych częściach Rzeczypospolitej ośrodków o charakterze piątej kolumny. Pojawiały się także znane z lat przedwojennych pomysły na dokonanie wymiany ludności z ZSRS, aby w granicach Polski osiedlić Polaków, którzy znaleźli się po wschodniej stronie granicy ryskiej, w zamian za przesiedlonych do ZSRS Ukraińców i Białorusinów. Co bardzo ciekawe, pojawił się także w tym środowisku dość złożony projekt geopolityczny. Postulowano, aby w sytuacji, gdy po przegranej wojnie z Zachodem ZSRS zostanie rozbity utworzyć niepodległą Ukrainę i Białoruś. Państwa te po jakimś czasie mogłyby wejść w skład federacji pod przewodnictwem Polski. Ewentualne straty terytorialne, jakie miały ponieść na rzecz Polski, zostałyby zrekompensowane poprzez przyznanie im ziem oderwanych od Rosji właściwej. W planach Komitetu Ziem Wschodnich znalazła się również kwestia ukarania zbrodniarzy z OUN-UPA odpowiedzialnych za Rzeź Wołyńską oraz projekt osiedlania na Kresach chłopów z centralnej Polski w celu zmiany struktury demograficznej na korzyść Polaków.

ONR-ABC

Kolejnym nurtem ideowym polskiego nacjonalizmu, któremu przyjrzymy się w kontekście myśli wschodniej jest ONR-ABC. Rossmanowcy uważali mniejszości słowiańskie, czyli Ukraińców i Białorusinów, za pełnoprawnych obywateli Polski. Postulowano asymilację opartą nie na przemocy urzędowej, lecz poprzez ekspansję polskich wzorców kulturowych i ukazywanie wyższości cywilizacyjnej Polski. Żyjący na Kresach II RP Ukraińcy mieli stać się Polakami rusińskiego pochodzenia (gente Ruthenus, natione Polonus)4. Kwestią relacji polsko-ukraińskich szczególnie interesował się Tadeusz Gluziński, opisując swoje poglądy na ten temat w publikacji „Sprawa ukraińska”. Twierdził, że nacjonalizm ukraiński to sztuczny, socjotechniczny konstrukt, tworzony najpierw przez politykę Austrii, a następnie wspierany przez Niemcy, w celu osłabienia wpływów polskich na Kresach. W swoim tekście najczęściej określał Ukraińców terminem „Rusini”. Uważał, że istnieją duże różnice pomiędzy Ukraińcami zamieszkującymi wschodnią Małopolskę, a tymi, którzy zamieszkiwali Wołyń, Polesie, czy tym bardziej Ukraińcami naddnieprzańskimi żyjącymi w granicach ZSRS. Powołując się na wielowiekowe tradycje życia Rusinów pod władzą Polski, Gluziński odrzucał przymusowa wynarodowienie Ukraińców, postulując środki, które dzisiaj określonoby jako softpower. Metodą na pozyskanie Ukraińców dla stopniowej, dobrowolnej polonizacji miało być zaimponowanie im wyższością cywilizacyjną, kulturową i gospodarczą. Aby uzyskać korzystniejszą dla Polaków strukturę demograficzną na Kresach, dopuszczał on parcelację wielkiej własności ziemskiej pod warunkiem, że uwłaszczeni zostaliby osadnicy z centralnej i zachodniej Polski, a nie przedstawiciele mniejszości narodowych. Gluziński podkreślał, że takie projekty polonizacyjne nie mogę opierać się wyłącznie o działania urzędników. Był apologetą działalności oddolnej poprzez samoorganizację społeczeństwa polskiego. Z goryczą pisał, że to Ukraińcy, a nie Polacy stworzyli sieć kooperatywów uniezależniających ich od pośrednictwa kupców żydowskich. Za ważną kwestię uważał Gluziński również zwalczanie tendencji odśrodkowych. Chodziło przede wszystkim o środowiska ukraińskie postulujące separatyzm i sojusz z Niemcami oraz o sowiecką agenturę agitującą na rzecz komunizmu. Przestrzegał również, aby nie opierać polonizacji o pozyskiwanie Ukraińców metodami niemoralnymi, takimi jak przekupstwo, ponieważ powodzenie tego procesu miało zależeć od pozyskania wartościowych osób, a nie ludzi działających wyłącznie z pobudek materialnych. Za niezwykle ważne czynniki dla procesu wtopienia się kresowych Ukraińców w Naród Polski, Tadeusz Gluziński uważał także odpowiednie zastawienie Kościoła Grekokatolickiego i szkolnictwa. Krytykował depolonizację i delatynizację obrządku grekokatolickiego, wskazując, że Kościół Grekokatolicki, podobnie jak ukraińskie szkolnictwo stał się narzędziem ukraińskich nacjonalistów, służącym do budowania bariery pomiędzy Ukraińcami, a Polakami. Głosił potrzebę zmiany takie stanu rzeczy. Co ważne i ciekawe, Tadeusz Gluziński głosił potrzebę nauczania języka ukraińskiego wśród polskiej kadry urzędniczej, sędziowskiej i nauczycielskiej. Wskazywał, że w przeciwnym wypadku, ukraińscy nacjonaliści będą mieli monopol na swobodną komunikację z ludnością ukraińską5. Inne podejście głosił związany ze środowiskiem ONR-ABC Stanisław Piasecki. Twierdził on, że Ukraińcy są narodem, więc poddawanie ich próbom asymilacji musi się skończyć gwałtownym oporem z ich strony. Odrzucał on etniczne rozumienie nacjonalizmu, zakładając, że naród to nie wspólnota etniczna, tylko ideowo-kulturowa.

Grupa Szańca

W 1939 r. na skutek napaści przez Niemcy i ZSRS, Polska znalazła się pod okupacją. Pomimo terroru obydwóch okupantów, środowiska ideowe II RP kontynuowały działalność, schodząc do konspiracji. Osoby tworzące przed wojną ONR-ABC działały w pierwszych latach okupacji jako Grupa Szańca (nazywana tak od tytułu wydawanego czasopisma), zbrojnym ramieniem tej organizacji był Związek Jaszczurczy. W kwestii dotyczącej granic powojennej Polski, publicystyka Grupy Szańca skupiona była na ziemiach zachodnich i północnych, podobnie jak miało to miejsce w innych środowiskach narodowych. Jednak w myśli politycznej tego środowiska znalazły się również pewne koncepcje dotyczące granicy wschodniej. Pomimo tego, że Szaniec stanowił środowisko reprezentujące bardziej radykalne poglądy niż endecja, to akceptował granicę wyznaczoną przez Traktat Ryski. Podkreślano, że ziemie zachodnie są lepiej rozwinięte pod względem gospodarczym i cywilizacyjnym. Znamienne jest stwierdzenie zawarte w „Szańcu” z 22 września 1943 r. Powiat na Zachodzie cenimy sobie wyżej, niż całe województwo na Wschodzie. W podobnym tonie brzmi „Szaniec Kresowy” z 12 marca 1943 r. Ekspansja terytorialna na Wschód w najbliższych latach byłaby naszą klęską. Rozpłynęlibyśmy się w stepie z którego nie byłoby już powrotu6. Do 1943 r. kwestie dotyczące Ukraińców nie należały do zagadnień szczególnie interesujących publicystów Grupy Szańca. Sytuacja znacznie zmieniła się w momencie Rzezi Wołyńskiej. Planowano surowe kary dla winnych tej straszliwej zbrodni. Pojawiały się również głosy postulujące wysiedlenie Ukraińców z terytorium powojennej Polski. Jednocześnie, podobnie jak w przedwojennym ONR-ABC dopuszczano podejmowanie współpracy z „Rusinami” nie posiadającymi silnej tożsamości ukraińskiej. Natomiast prawie w ogóle nie poświęcano uwagi kwestiom dotyczącym ludności białoruskiej. Wspominano jedynie o możliwości stopniowej polonizacji Białorusinów. Podejście do kwestii Litwy było w myśli Szańca zbliżone do koncepcji innych polskich środowisk narodowych. W związku z nieprzychylnym Polakom stanowiskiem Litwinów postulowano aneksję tego kraju przy jednoczesnym zachowaniu autonomii. Co niezwykle istotne, Grupa Szańca reprezentowała nieprzejednane stanowisko względem Sowietów. Nie widziano możliwości jakiejkolwiek współpracy z ZSRS, jak również ustępstw terytorialnych na rzecz tego państwa. Grupa Szańca przewidywała, że po zakończeniu II Wojny Światowej nastąpią znaczne przetasowania na geopolitycznej mapie świata. Tworzono koncepcje Unii Państw Europy Środkowo-Wschodniej, zwanej również Konfederacją Europy Środkowej. Projekt taki pojawił się w 1943 r. W skład tego bloku miały oprócz Polski wejść także: Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, kraje bałtyckie, skandynawskie oraz Turcja. Za największego wroga tego międzymorskiego projektu uznawano Rosję Sowiecką. Projektowana wspólnota miała skupić się przede wszystkim na kooperacji państw członkowskich w zakresie gospodarki i obronności, pozostawiając im suwerenność. Uważano, że Polska ma wszelkie predyspozycje do bycia liderem w Europie Środkowej. Jednak, aby tak się stało, widziano konieczność moralnego odrodzenia, opartego o upowszechnienie w Polsce etyki katolickiej7. Można więc powiedzieć, że myśl geopolityczna „Szańca” różniła się od koncepcji Stojanowskiego założeniem, że nowy układ geopolityczny nie powinien być ograniczony do krajów słowiańskich, ale objąć swoim zasięgiem wszystkie państwa szeroko pojmowanej Europy Środkowej, wzdłuż osi Północ-Południe. Trzonem tego międzynarodowego projektu miał być ścisły sojusz polsko-węgierski. Publicysta „Szańca” tak oto przedstawiał tę kwestię Obydwa narody zagrożone jednocześnie przez Rosję i Niemcy, jednakowo ceniące honor narodowy i niezależność państwową są po prostu przez Opatrznośc przeznaczone do stworzenia bastionu obrończego o dalekim zasięgu. Sojusz Polski z Węgrami wzmacnia stanowisko Rumunii, a nawet dalekiej Turcji względem Rosji, a Czech wobec Niemiec, wreszcie otwiera narodom Europy Środkowej drogę do gospodarczej i cywilizacyjnej współpracy z narodami bałkańskimi. W tych warunkach granica polsko-węgierska, która w przededniu wojny obecnej wydawała się nam tak pożądana, znów może stać się dla obu narodów ostoją ładu i spokoju8. Widać więc wyraźnie, że Unia Środkowoeuropejska nie była zwykłym projektem geopolitycznym. Jej zadaniem miała być ochrona cywilizacji chrześcijańskiej reprezentowanej przede wszystkim przez Polskę i Węgry przed totalitaryzmem Rosji i Niemiec. Właśnie dlatego uważano, że jednym z warunków do stworzenia trwałego aliansu Polski i Węgier, jest wyzbycie się przez Węgrów nastrojów proniemieckich. W przypadku lojalnego zaangażowania Węgier w sojusz z Polską, przewidywano pomoc w odzyskaniu przez to państwo terytoriów w przeszłości utraconych. Te terytorialne rewindykacje miały się odbyć kosztem Rumunii i Słowacji. Aby zachować polsko-węgierską granicę, konieczne było również utrzymanie w rękach Węgrów Rusi Zakarpackiej. Należy wspomnieć, że czynnikiem odróżniającym koncepcje „Szańca” od tych autorstwa Karola Stojanowskiego był także właśnie stosunek do Węgier. Dla ideologów „Szańca” miał to być główny sojusznik Polski, a zdaniem prof. Stojanowskiego Węgry miały być krajem germanofilskim, który w ramach nowego układu geopolitycznego powinien być zmarginalizowany. Planowana przez „Szaniec” Unia miała składać się z trzech członów, których zwornikiem miała być Polska. W członie północnym oprócz Polski znalazłyby się także państwa skandynawskie, Łotwa i Estonia. Jak wspomniano wcześniej, Litwa miała zostać karnie wcielona do Polski. Człon centralny miał objąć Polskę i Węgry – dwóch najważniejszych uczestników Unii oraz Rumunię i Czechy, które w tym bloku miały pełnić drugorzędną rolę. Bardzo krytycznie i z dużą dozą nieufności odnoszono się do Czechosłowacji. Podkreślano, że w tym państwie istnieją konflikty na tle narodowym, powodujące reakcje odśrodkowe. Postulowano podział Czechosłowacji na Czechy, Słowację i Ruś Podkarpacką. Publicyści ze środowiska „Szańca” wielokrotnie piętnowali rusofilskie i prokomunistyczne postawy popularne w Czechach. Bardzo krytycznie wyrażano się również o postawach ukrainofilskich i dużym wpływie masonerii. Z negatywnymi komentarzami ze strony „Szańca” napotkał się traktat zawarty przez Sikorskiego i Benesza. Traktat dotyczył powołania polsko-czechosłowackiej konfederacji. Szczególną krytykę wśród narodowych radykałów wywołał zapis dotyczący równych praw wszystkich obywateli (czyli również mniejszości narodowych). Podejrzewano manipulację ze strony czeskiej. Jak czytamy Za łatwo przyszło bowiem stworzyć to porozumienie, aby było ono naturalne… Nie możemy pozbyć się wrażenia, że porozumienie to jest interesem dla kół międzynarodowych. Przez umożliwienie powstania porozumienia czynniki międzynarodowe chciały usunąć z Europy wpływy niemieckie i sowieckie. Ale na pewno nie w naszym interesie, ale na to , by zrobić z niej pole dla własnych wpływów. Wyłomem, przez który czynniki te mogłyby się dostać do wnętrza skonfederowanych państw, aby nimi rządzić byłaby niewątpliwie Czechosłowacja, od dawna baza masonerii i międzynarodówki złota9. Osoba Benesza wywoływała duży niepokój ze względu nas jego dobre kontakty z ZSRS. Widziano w nim polityka, który będzie przeszkodą dla budowy Unii Środkowoeuropejskiej. Na przełomie 1942 i 1943 r. na łamach „Szańca” przedstawiono osobliwe projekty dotyczące zdobycia przez Polskę dostępu do Morza Czarnego. Zakładano aneksję części wschodniej Rumunii, co ujęto w słowach Być może, że Rumunia poniesie wielkie ofiary, tracąc Besarabię i Bukowinę, której północna część wraz z Czerniowcami winna przypaść Polsce. (…) Dostęp do Morza Czarnego oraz nafta dla naszego przemysłu stanowią plusy nie do pogardzenia. (…)10. Tutaj widać kolejną różnicę pomiędzy myślą geopolityczną „Szańca” i Stojanowskiego. Podczas, gdy w środowisku „Szańca” uznawano, że Rumuni są narodem, który jeszcze nie całkiem wykształcił zdolności tworzenia państwa i przewidywano jej rolę wyłącznie, jako państwa satelickiego względem Polski, to prof. Stojanowski widział Rumunię, jako jeden z filarów nowego związku państw. Narodowych radykałów z „Szańca” różnił również od Stojanowskiego stosunek do Turcji. Uważali oni, że Turcja wraz z Jugosławią i Grecją powinna stanowić południowy człon Unii, będąc klamrą zamykającą ten układ geopolityczny od Południa i Wschodu. Natomiast Karol Stojanowski uważał państwo tureckie za nieprzyjazne11. Publicystyka „Szańca” przedstawiała rolę Polski w przyszłej Unii, jako konsolidatora i arbitra mającego rozstrzygać w sposób konsensualny konflikty pomiędzy pozostałymi państwami Konfederacji. Wygaśnięcie dotychczasowych antagonizmów pomiędzy krajami Międzymorza uważano za jeden z najważniejszych warunków dla powodzenia projektu Unii. Cytując będzie uczciwy i bezinteresowny arbitraż między skłóconymi i znajdującymi się dziś we wrogich obozach Węgrami i Serbami. Obydwa te narody potrafią w obronie honoru i ojczyzny przelewać krew, obydwa potrzebne są dla obrony przyszłego ładu, obydwa zasługują na naszą przyjaźń12. Rola Polski, jako mediatora dotyczyła także wygaszenia konfliktu węgiersko-rumuńskiego. Jednak w tym wypadku widać wyraźną stronniczość „Szańca” względem Węgier. Popierano prawa tego państwa do Siedmiogrodu.

Ruch Narodowo-Radykalny Falanga

Drugim skrzydłem polskiej formacji narodowo-radykalnej było środowisko „bepistów” nazywanych tak od inicjałów swojego lidera, Bolesława Piaseckiego. Środowisko RNR-Falangi wypracowało nieco odmienne koncepcje geopolityczne, niż ONR-ABC czy endecja. W kwestii dotyczącej Ukraińców „bepiści” głosili dwa scenariusze. W pierwszym z nich, Ukraińcy mieli doprowadzić do stworzenia własnego państwa. Drugi zaś przewidywał pozyskanie ich przez Polskę. W związku z poglądem przedstawiającym bardzo negatywną rolę Żydów w życiu gospodarczym II RP, proponowano pozbawienie Żydów stanu posiadania i roli w działalności gospodarczej na Kresach, zastępując ich przedsiębiorcami narodowości polskiej. W ten sposób chciano uzyskać 2 rzeczy: ograniczenie roli Żydów i zjednanie sobie sympatii ludności ukraińskiej, która zdaniem publicystów z kręgu RNR miała być wyzyskiwana przez Żydów, podobnie jak ludność polska. Natomiast w przypadku opcji związanej ze stworzeniem niepodległego państwa ukraińskiego, postulowano jego lokację na terenach ówczesnej Ukrainy sowieckiej. W żadnym wypadku nie brano pod uwagę ustępstw terytorialnych ze strony Polski na rzecz Ukrainy. Wszelkie tendencje separatystyczne i antypolskie traktowano z całą surowością. Dość ciekawe było podejście falangistów do problemu stosowania języka ukraińskiego. Uznając Ukraińców za naród nie odmawiano im prawa do odrębności językowej. Jednak postulowano także wprowadzenie w Polsce jednolitości alfabetu. Upowszechnienie alfabetu łacińskiego – również wśród żyjących w Polsce Ukraińców uważano za jeden z wymogów wypracowania jednolitości cywilizacyjnej. W odróżnieniu od Niemców czy Żydów, Ukraińcy mieli otrzymać prawo przynależności do Organizacji Politycznej Narodu, która w ustroju projektowanym przez RNR miała stanowić jedyną drogę do działalności politycznej. Inaczej zapatrywano się na kwestię Białorusinów. Nie uważano ich za naród, ale raczej za etnos. Postulowano polonizację Białorusinów. RNR-Falanga stworzył bardzo ambitny program geopolityczny. Oparto się na założeniu, że Polska znajdując się między Rosją, a Niemcami nie może przyjąć postawy defensywnej, lecz musi przejść do ofensywy. Aby nie dać się stłamsić przez imperializm państw totalitarnych i zjednoczyć pod swoją protekcją Europę Środkowo-Wschodnią, Państwo Polskie również miało prowadzić politykę imperialną. Przewidywano realizację takiego programu w kilku etapach. Najpierw miało dojść do wojny z Niemcami, która zażegnałaby zagrożenie od strony zachodniego sąsiada i przesunięcie granicy na linię Odry. Następnie, również na drodze wojennej miano dokonać rozbicia ZSRS. W ten sposób miało dojść do wyzwolenia spod sowieckiego jarzma narodów Europy Wschodniej, które w tej sytuacji znalazłyby się w ścisłej konotacji z Polską. Wówczas Polska będzie mogła w sposób nieskrępowany prowadzić swoje dziejowe posłannictwo, jakim miało być objęcie Europy Środkowo-Wschodniej chrześcijańskim modelem cywilizacyjnym. Ten kierunki ekspansji politycznej i kulturowej był związany z panującym w środowisku przekonaniem, że narody z grupy Słowian Wschodnich nie są jeszcze w pełni ukształtowane pod względem cywilizacyjnym, więc mogą jeszcze się modelować pod wpływem polskich wzorców kulturowych. Katolickie Państwo Narodu Polskiego miało skonsolidować wokół siebie narody słowiańskie i inne nacje żyjące pomiędzy morzami Adriatyckim, Bałtyckim i Czarnym. Taki układ geopolityczny miał zabezpieczyć jego uczestników zarówno przed Sowieckiem komunizmem, jak też przed niemieckim pangermanizmem. Powodzenie tej imperialnej koncepcji zależało także od zażegnania tendencji odśrodkowych , związanych z partykularyzmami etnicznymi 13.

Konfederacja Narodu

Konfederacja Narodu stanowiła funkcjonującą podczas II Wojny Światowej kontynuację RNR-Falangi. Również pod względem myśli wschodniej, czy ujmując to szerzej myśli geopolitycznej stanowiła rozwinięcie przedwojennego dorobku falangistów. Jednak można rzec, że w początkowym okresie działalności Konfederacja Narodu głosiła bardziej śmiałe postulaty terytorialne, niż RNR. Stworzono koncepcję Imperium Słowiańskiego z hegemoniczną rolą Polski. Ideolodzy KN zakładali, że na skutek działań wojennych dojdzie do zniszczenia ZSRS przez Niemcy, a następnie do upadku Niemiec w toku wojny z USA i Wielką Brytanią. W tej sytuacji Europa Środkowo-Wschodnia miała stanowić próżnię geopolityczną do zagospodarowania przez Polskę. Postulowano przesunięcie granicy wschodniej na linię Dźwiny i Dniepru. W publicystyce środowiska KN pojawiały się nawet pomysły przywrócenia granicy z 1772 r. Można więc powiedzieć, że w odróżnieniu od środowisk tworzących NSZ, Konfederacja Narodu kładła znacznie większy nacisk na Wschód. Pierwszy etap budowy Imperium Słowiańskiej miał polegać na zintegrowaniu Polski, Czech, Słowacji, Ukrainy, Białorusi, Litwy, Łotwy, Estonii, Besarabii i Bukowiny. Następnie w ramach Imperium miały znaleźć się kraje południowosłowiańskie, Rumunia i Węgry. Obecność Krajów bałtyckich, Węgier i Rumunii świadczy o tym, że przedkładano kwestie wspólnoty historycznej i kulturowej mających wejść do Imperium narodów nad kwestiami etnicznymi. Niezwykle śmiałym jawi się projektowany trzeci etap budowy Imperium Słowiańskiego. Miał on polegać na stopniowym wchłonięciu terenów dawnego Księstwa Moskiewskiego, a więc części Rosji. Jednak podkreślano, że aby tak się stało, ziemie te muszą zostać poddane swoistej kulturowej reedukacji, w celu wykorzenienie z nich cywilizacji bizantyjskiej i turańskiej, a zaszczepieniu cywilizacji łacińskiej. Chociaż wydaje się to utopijne, postulowano, aby Imperium nie miało charakteru federacji (wskazywano nietrwałość tego typu organizmów), lecz w pełni zintegrowanej unii tworzących je narodów. Wymagałoby to nie tylko zespolenie w dziedzinie gospodarczej, militarnej, ustrojowej, ale przede wszystkim zrośnięcia się na poziomie kultury. Można stwierdzić, że tego typu rozwiązanie było zbliżone do teorii Wielkiego Narodu Adama Doboszyńskiego. Liczba mieszkańców IS miała osiągnąc 158 milionów. W szkołach przyszłego Imperium Słowiańskiego miał być nauczany język polski, będący językiem urzędowym. Jednocześnie w polskich szkołach miano nauczać innych języków słowiańskich. Postulowano zniesienie cyrylicy i upowszechnienie alfabetu łacińskiego również wśród Słowian Wschodnich i Południowych. Uzasadnieniem dla naczelnej roli Polski w planowanym superpaństwie był zarówno potencjał demograficzny i powierzchnia terytorium, jak również poziom kultury i względy historyczne. Polska miała stanowić łącznik pomiędzy Wschodem i Zachodem oraz zwornik narodów Międzymorza. Dziejowa rola Polski polegać miała nie tylko na przewodnictwie politycznym, ale również poprzez dokonanie syntezy kulturowej myśli zachodniej, której przypisywano aktywność i dążenie do kształtowania rzeczywistości z kulturową myślą wschodnią, którą określano jako mistyczną, skupioną na poszukiwaniach Prawdy i Piękna. Widziano tu ogromną rolę dla filozoficznego systemu opartego o koncepcje uniwersalizmu. Wspominano nawet o szansie na powrót narodów prawosławnych do Kościoła, jaki Imperium Słowiańskie miało stworzyć. Cytując fragment tekstu dotyczący szczególnego położenia geopolitycznego Polski Skrzyżowanie dwu szlaków-Bałtycko-Czarnomorskiego – znaczenie gospodarcze, handlowe, tranzytowe. Zachodnio-Wschodniego ma wybitne znaczenie cywilizacyjno-kulturowe, a także ogromne znaczenie polityczne. Niemcy wzrost swojej potęgi widzą na Wschodzie. Rosja utrwalenie swego znaczenia widzi w zbliżeniu do kultury Zachodu, stąd rosyjskie parcie na Zachód i niemieckie Drang nach Osten. Polska jest wiec między młotem a kowadłem. Są trzy wyjścia: 1-oparcie się obu potęgom , 2-złączenie z Rosją, 3-połaczenie z Niemcami14. Oparcie się obu potęgom w połączeniu z innymi również narodami to olbrzymi trud budowy własnej potęgi na każdym polu, to prawdopodobne wojny i zniszczenia przez jakiś czas. Wchodząc w skład któregoś z nich, będziemy musieli naszą pracą i krwią w orężnych starciach na naszych terenach budować potęgę jednego z nich. Zatem taki sam, a nawet gorszy los, bo bat zaborczy i praca na jego rachunek. Nie unikniemy naszego geograficznego położenia- pracą, wysiłkiem i krwią własną lub cudzą potęgę budować musimy. Taki jest nasz los15. Zakładano, więc, że położenie Polski pomiędzy Rosją, a Niemcami naraża nasz kraj na bycie celem ich ekspansji. Jak stwierdzono w powyższym fragmencie, uznano jednak, że w przypadku wchłonięcia Polski przez Rosję lub Niemcy, ziemie polskie i tak będą stanowiły teren buforowy, narażony na zniszczenia wojenne. Dlatego podkreślano, że lepiej, aby Polacy ponosili trudy i ofiary na rzecz swojego niepodległego państwa, niż na rzecz państw zaborczych. Budowę potęgi państwowej rozumiano w następujący sposób Potęgi nie stanowią obecnie bogactwa naturalne ani złoto, lecz buduje ją człowiek poprzez realizację w trudzie i wysiłku powziętych założeń. Dowiodły tego ostatnie lata przedwojenne. Plan i praca to dwie drogi wiodące do potęgi. Plan i praca daje człowiek, na niego więc należy zwrócić uwagę. Należy wychować go dla twórczości. Należy zapewnić mu odpowiednie społeczne, gospodarcze, polityczne i kulturalne warunki wzmagające jego twórczość jako jedyną dźwignię potęgi 16. Analizują te słowa można doszukiwać się wpływu filozofii pracy i filozofii czynu Stanisława Brzozowskiego. Dość interesujące były koncepcje dotyczące zagospodarowania ziem, które miały zostać przyłączone do Polski. Na nowych ziemiach wschodnich, jak również na tych odebranych Niemcom, planowano budowę nowoczesnego polskiego rolnictwa. Komasacja gospodarstw, mająca zresztą objąć cała Polskę, miała na celu wytworzenie takiej struktury własności rolnej, w której dominować będą gospodarstwa po 15-30 hektarów. Oprócz tego planowano rozbudowę szkolnictwa rolnego i mechanizację wsi. Były to, więc projekty zgoła odmienne od dominujących w tamtych czasach postulatów reformy rolnej rozdrabniającej gospodarstwa. Należy przyznać, że był to akurat bardzo rozsądny postulat. Myśl społeczno-gospodarcza obejmowała również zagadnienia industrializacji. Planowano, aby na Górnym Śląsku został ulokowany największy ośrodek przemysłowy Imperium Słowiańskiego. W tym celu planowano zbudowanie połączenie Śląska szlakami wodnymi z Dunajem, Dnieprem i Dniestrem. Z racji usytuowania geograficznego IS nie mogłoby zostać państwem autarkicznym. Normalne funkcjonowanie wymagałoby importu tych towarów, które mogą być wytwarzane wyłącznie w strefie gorącej. Dlatego z jednej strony postulowano starania się o kolonie (wymieniano poniemieckie Kamerun i Togo), a z drugiej ekspansję w stronę Turkiestanu. W wewnętrznym podziale pracy Polska miała specjalizować się w przemyśle maszynowym, chemicznym i włókienniczym. Dość szczegółowo naszkicowano przyszłe granice Imperium. Od Północy linią graniczną miał być Bałtyk, od Zachodu tzw. Brama Szczecińsko-Budziszyńska (najmniejsze zwężenie miedzy Bałtykiem, a górami czeskimi), od Południa: Adriatyk, zwężenie między Adriatykiem, a Morzem Egejskim, Morze Egejskie, Dardanele, Morze Marmara, Bosfor, Morze Czarne, na Wschodzie: Płyta Rosyjska i najmniejsze zwężenie między nią a Bałtykiem17. W toku działań wojennych, gdy Armia Czerwona zajmowała coraz większe połacie ziem i zaczęły pojawiać się głosy o groźbie utraty Kresów Wschodnich, publicystyka Konfederacji Narodu zaczęła przedstawiać coraz bardziej okrojone Koncepcje Imperium Słowiańskiego, aż wreszcie zamiast o granicy wschodniej z 1772 r. zaczęto pisać o obronie granicy ryskiej. Co niezwykle istotne, publicystyka Konfederacji Narodu stanowczo potępiała idee panslawizmu. Dążenia do zjednoczenia Słowian pod panowaniem Rosji określano, jako „topienie Słowian w morzu rosyjskim”18. W podobnym tonie opisywano także koncepcje Mitteleuropy, określając je, jako narzędzie germańskiego imperializmu, skierowanego przeciwko Słowiańszczyźnie. Bolesław Piasecki, publikując pod pseudonimem Leon Całka tak pisał na temat Niemiec i Rosji Żyjemy wśród narodów duchowo opętanych. Nasi chorzy wrogowie posiadali jednak w walce narzędzie, które uwielokrotniło ich siły- wstępnie pojętą misję narodową. Obecnie szanse będą odwrócone. Potrafimy walczyć nie tylko z Niemcami i Rosjanami, ale i z hitlerowcami i bolszewikami, którym przeciwstawiamy polskie widzenie świata, polską misję dziejową. A ponieważ duch Narodu polskiego w swych najtajniejszych pożądaniach krystalizuje się w ideale moralnego dobra, więc nad wrogami naszymi będziemy mieli taką przewagę jaką posiada mocne dobro nad mocnym złem19.

Wnioski Końcowe

Chociaż myśl geopolityczna polskich środowisk narodowych bardziej skupiona była na zagadnieniach dotyczących terenów zachodnich niż wschodnich, to stworzyła także wiele interesujących refleksji na temat polityki wschodniej. Można powiedzieć, że z jednej strony powstawały koncepcje geopolityczne zawierające dużą dozę realizmu politycznego (szczególnie w środowisku Grupy Szańca), a drugiej zaś projekty, których szanse powodzenia, zwłaszcza w dziedzinie kulturowo-cywilizacyjnej, jakiejkolwiek sytuacji miałyby nikłe szanse powodzenia (np. niektóre postulaty Doboszyńskiego, Stojanowskiego czy Konfederacji Narodu). Uważam, że myśl geopolityczna i cywilizacyjna omawianych w tym tekście postaci i środowisk może być jednak inspiracją również dla współczesnej geopolityki.

Adam Seweryn

Bibliografia

  1. B. Grott „Dylematy polskiego nacjonalizmu” Warszawa 2015, str. 142 wróć
  2. B. Grott „Dylematy polskiego nacjonalizmu” Warszawa 2015, str.143 wróć
  3. A. Doboszyński „Teoria narodu (Wielki naród), Warszawa 1993, s. 27 wróć
  4. K. Kawęcki „Działalność i myśl społeczno-polityczna ONR-ABC 1934-1939”, Biała Podlaska 2009, str. 85 wróć
  5. T. Gluziński „Sprawa ukraińska” 121-128 w: A. Meller, P. Tomaszewski: „Życie i śmierć dla Narodu, Antologia Myśli Narodowo-Radykalnej z lat 30. XX Wieku”, Warszawa 2011 str. 359-364 wróć
  6. W. Muszyński „W Walce o Wielką Polskę”, Biała Podlaska-Warszawa 2000 wróć
  7. B. Grott „Dylematy polskiego nacjonalizmu” Warszawa 2015, str.272-273 wróć
  8. „Szaniec”, 21 sierpnia 1943 wróć
  9. Fragment tekstu z „Załogi” w: W. Muszyński „W Walce o Wielką Polskę”, Biała Podlaska-Warszawa 2000 str. 275 wróć
  10. „Szaniec” 12.03.1943 w: W. Muszyński „W Walce o Wielką Polskę”, Biała Podlaska-Warszawa 2000 str. 261 wróć
  11. W. Muszyński „W Walce o Wielką Polskę”, Biała Podlaska-Warszawa 2000 str. 277 wróć
  12. Ibidem wróć
  13. J.Majchrowski „Szkice z Historii Polskiej Prawicy Politycznej Lat Drugiej Rzeczypospolitej”, Kraków 1986 str. 38-39 wróć
  14. B. Grott „Dylematy polskiego nacjonalizmu” Warszawa 2015, str.293-294 wróć
  15. Z. Kobylańska „Konfederacja Narodu w Warszawie, Warszawa 1999 str 31 wróć
  16. Ibidem wróć
  17. O. Grott „Ku chrześcijańskiej Europie. Geopolityczne i cywilizacyjne koncepcje Konfederacji Narodu. W:”Nacjonalizmy różnych narodów”, Kraków 2012 str. 215 wróć
  18. O. Grott „Ku chrześcijańskiej Europie. Geopolityczne i cywilizacyjne koncepcje Konfederacji Narodu. W:”Nacjonalizmy różnych narodów”, Kraków 2012 str. 193 wróć
  19. L. Całka (B.Piasecki) „Wielka Ideologia Narodu Polskiego”, Warszawa 1940 str. 20 wróć