Laboratorium Idei

Kulturalnie

Polityka i społeczeństwo

Historia

Koronawirus a kapitalizm

Osoba w maseczce medycznej
W 1992 roku Francis Fukuyama wydał swój esej „Koniec historii”. Tytuł ten znany jest każdemu, kto zetknął się historiozofią traktującą o historii najnowszej. Fukuyama optuje za demokracją liberalną jako ostatecznym ustrojem. Ustrojem, który zwyciężył faszyzm, nazizm, komunizm, monarchie itd. W związku z tym nie zostanie nigdy zmieniony, tudzież zastąpiony przez inny ustrój. Analogicznie „Koniec historii” uznawał wolny rynek, kapitalizm za końcowy ustrój gospodarczy 1 .

Kapitalistyczny koniec historii

W 1992 roku Francis Fukuyama wydał swój esej „Koniec historii”. Tytuł ten znany jest każdemu, kto zetknął się historiozofią traktującą o historii najnowszej. Fukuyama optuje za demokracją liberalną jako ostatecznym ustrojem. Ustrojem, który zwyciężył faszyzm, nazizm, komunizm, monarchie itd. W związku z tym nie zostanie nigdy zmieniony, tudzież zastąpiony przez inny ustrój. Analogicznie „Koniec historii” uznawał wolny rynek, kapitalizm za końcowy ustrój gospodarczy .
Na płaszczyźnie politycznej lub nawet społeczno-politycznej można było odnaleźć realne alternatywy dla modelu propagowanego przez Stany Zjednoczone Ameryki i jej sojuszników. W różnych okresach mogły to być modele ustrojowe funkcjonujące w Chinach, Białorusi, Rosji, Wenezueli czy Korei Północnej. Zgodnie z teoriami Fukuyamy żaden z nich nie zagroził, po upadku Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich, demokracji liberalnej. Część z tych państw – ale też i innych – nie proponowała jednak alternatywy dla kapitalizmu. Co więcej jego pretorianie lubili twierdzić, że np. w Chinach funkcjonuje kapitalizm, ale pod inną nazwą 2 . W związku z powyższym kapitalizm umacniał się, trwał, ale też rozwijał na nowe obszary globu.
Rozwojowi kapitalizmu towarzyszyły jego nieodłączne elementy. Były to stale rosnący konsumpcjonizm, masowa prywatyzacja i reprywatyzacja, relokacja środków produkcji do krajów zacofanych ekonomicznie oraz koncentracja kapitału w coraz węższym gronie podmiotów prawnych, jak i fizycznych, ale także kult mechanizmu rynkowego.
Mechanizm rynkowy jest w ekonomii ortodoksyjnej procesem prowadzącym do zachowania równowagi rynkowej. W uproszczeniu mówiąc jest to proces, który spowoduje, iż cena produktu, na które jest duże zapotrzebowanie, będzie niższa niż produktu, na który zapotrzebowanie jest niskie. Mówiąc jeszcze inaczej popyt powinien odpowiadać podaży 3 . To właśnie to działanie zostało nazwane przez Adama Smitha „niewidzialną ręką”.

Nierówności

Ogólnoświatowa hegemonia kapitalizmu wiąże się ze wzrostem nierówności w dochodach mieszkańców poszczególnych regionów, państw, ale także całego globu. Według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w samych tylko latach 2007-2011 dochody 10% najuboższych mieszkańców całego globu spadły o 1,6% 4 . Skutkuje to coraz większym rozwarstwieniem społecznym, które najlepiej obrazuje kapitał, jakim dany człowiek dysponuje. Przy czym za kapitał uznawać należy kapitał w rozumieniu francuskiego ekonomisty Thomasa Piketty’ego, a nie ekonomii klasycznej oraz neoklasycznej. Piketty za kapitał uznaje wszelkie zasoby majątkowe, jakie posiada jednostka. W ich skład wchodzą środki pieniężne, papiery wartościowe, nieruchomości i cała reszta posiadanego majątku. Kapitałem nie są jednak w tym rozumieniu ludzie, a więc ich kwalifikacje, umiejętności itp 5 .
Wracając do suchych statystyk w 2010 roku we Francji 10% najbogatszych majątków stanowiły 62% ogólnego dochodu narodowego. Dochód narodowy jest całością dochodów odnotowanych przez mieszkańców danego kraju w ciągu roku, pomniejszoną o koszty amortyzacji maszyn, budynków i innych czynników niezbędnych do ich uzyskania.
W samym tym samym roku 2010 roku 10% najbogatszych obywateli wspomnianej już Francji powiększyło swój majątek aż o 30% wszystkich wypracowanych w tym kraju dochodów. Z kolei w USA w tym samym roku 10% najbogatszych obywateli posiadało aż 72% całości majątku narodowego, a ich dochody wniosły około połowy dochodu narodowego 6 .
Wspomniany już Piketty w swoim „Kapitale w XXI wieku” prognozuje, że już w 2030 roku 45% wypracowanych w USA dochodów należeć będzie do zaledwie 10% mieszkańców tego kraju. By w następnych latach rosnąć w dalszym ciągu. Miałoby to być zresztą potwierdzenie teorii Karola Marksa o możliwości nieograniczonej akumulacji kapitału 7 . Tymczasem jeszcze pod koniec lat ’40 ubiegłego wieku według opublikowanych w 1953 roku, przez amerykańskiego ekonomistę Simona Kuznetsa, badań było to 10-15% mniej 8 .
Gołym okiem widać, więc iż podział dochodów jest problemem. Oczywiście jest to problem związany z tym, co uważamy za sprawiedliwy podział dóbr. Część ekonomistów, polityków, ale także zwykłych ludzi uważać będzie, iż obecny trend jest sprawiedliwy. Inni wprost przeciwnie. W tym miejscu warto zauważyć, iż utopie mówiące o tym, że każdy powinien zarabiać tak samo i byłoby to sprawiedliwe, a akumulacja kapitału jest zawsze zła są herezjami. Całość dochodów z produkcji i usług nie może być bowiem przeznaczona tylko i wyłącznie na płace. Pomijając koszty wytworzenie produktów i usług, niezbędne są bowiem zyski, które umożliwią dalsze inwestycje. Inwestycji mających – z pespektywy narodowo-solidarnego marzycielstwa – polepszanie warunków pracy i równanie do standardów znanych z państw rozwiniętych.
Z narodowej perspektywy rosnące nierówności majątkowe są wyjątkowo niepożądane. Przy obecnych trendach, nie trudno wyobrazić sobie, iż dochody trafiające do najbogatszych 10% społeczeństwa stale rosną aż osiągają kuriozalne rozmiary. W odpowiednio długiej perspektywie mogłoby to być nawet 70-80%. Oczywistością jest stwierdzenie, że całe masy osób nie znajdujące się w najbogatszej grupie żyłyby na granicy ubóstwa lub w ubóstwie – często skrajnym. Więcej na ten temat w późniejszej części artykułu.

Redukcja nierówności

Piketty zauważa, że nierówności były już redukowane w historii najnowszej. W poprzednim stuleciu miało to miejsce w latach 1910-1920 oraz 1940-1950 9 . Jak nie trudno zauważyć zbiegało się to z wojnami światowymi. Wojny wymagają na państwach ingerencji w gospodarkę. Im większa wojna, tym większe państwowe ingerencje w gospodarkę. Były to jednak zawsze zmiany krótkoterminowe, nakierowane na skutek doraźny. Po zakończeniu wojen życie – także to gospodarcze – wracało do normy. Normy, jaką określały czasy przedwojenne.
Poza czasami wojennymi wspomniany już kilkukrotnie francuski ekonomista uważa, że nierówności są redukowane przez przyjmowania zasad produkcji krajów rozwiniętych przez te mniej oraz podnoszeniu kwalifikacji rozumianych jako rozpowszechnianie wiedzy i umiejętności – przede wszystkim możliwości ich podniesienia. Na rzecz tego może działać w pewnym zakresie także wolny rynek. Dotyczy to jednak możliwości nabycia dóbr publicznych w rodzaju know-how, nie mechanizmu rynkowego i jego pochodnych 10 .

Oszustwo PKB przed pandemią

W latach 1900- 1980 aż 80% światowej produkcji dóbr i usług zlokalizowane było w Europie i Ameryce Północnej. Na przełomie wieków było to już tylko 50%. Tendencja spadkowa widoczna jest z resztą do dzisiaj 11 . Spadek Europy i Ameryki wynika głównie z przenoszenia ośrodków produkcji do mniej rozwiniętych regionów, w których przedsiębiorstwa notują mniejsze koszty funkcjonowania. Oznaczało to głównie budowanie nowych fabryk w Azji (Chiny, Bangladesz itp.) w miejsce zamykanych w Ameryce i na Starym Kontynencie.
Skupiając się jednak na kapitale. Jak już zostało wspomniane w niniejszym artykule był on generowany w coraz większej ilości, w coraz mniejszym gronie osób. Warto zastanowić się, co to rzeczywiście oznacza.
Wszystkie państwa – niezależnie od regionu geograficznego – były i w dalszym ciągu są niewolnikami PKB. Oczywiście wskaźnikiem tym można manipulować, tak by w zależności od opcji politycznej, z którą sprzyja autor, wykazać klęskę lub sukces. Można to zrobić np. pomijając ogromny wzrost liczby ludności skali całego globu, jak i poszczególnych państw. W związku z tym pomija się także oczywisty fakt, iż każdy dodatkowy człowiek jest również dodatkowym konsumentem dóbr i usług. Piketty opisuje, iż w latach 1700- 2012 wzrost liczby ludności i PKB był w zasadzie jednakowy i wynosił 0,8% w skali roku 12 .
Niemożliwym byłoby, aby PKB stworzone np. w obszarze konsumpcji żywności, oznaczało, iż człowiek je obecnie o 50% lub więcej niż kilkadziesiąt czy kilkaset lat temu. Oczywiście biorąc poprawkę na osoby cierpiące głód, należy zaznaczyć, iż PKB w krajach rozwiniętych wzrastało poprzez nabywanie produktów luksusowych, nie zaś dzięki tym niezbędnym do codziennego życia.
Nabywanie produktów, które nie są niezbędne do codziennego życia, wiązało się także z analogicznymi usługami, jak i wykształconymi niedawno zawodami. Będą to np. wszelkiego rodzaju doradztwa dla przedsiębiorstw, agencje PR-owe, design itp.

Klasy

Przeciwieństwem klasy wyższej jest ludowa (najbiedniejsze 50% społeczeństwa). Pomiędzy przedstawionymi już klasami znajduje się 40% społeczeństwa. Nazywane jest klasą średnią. Podział ten nie odzwierciedla rzeczywistego statusu majątkowego danej osoby. Zupełnie innym majątkiem dysponuje bowiem przedstawiciel klasy średniej aspirujący do stania się członkiem klasy wyższej, niż ten posiadający niewiele więcej niż najbiedniejsi. Najłatwiejszym wyjaśnieniem statusu klasy średniej jest bycie bogatszym od najbiedniejszych, ale nie aż tak bardzo by przynależeć do elity.
Dominujące prądy ekonomiczno-polityczne cały czas walczą o prawa właśnie tej warstwy społecznej. Co często jest zręcznym wybiegiem mającym na celu brzmieć ładniej niż walka o prawa najbogatszych. Wystarczy bowiem przyjrzeć się postulatom większości obrońców „klasy średniej” – celowo pisanej w cudzysłowie – by zrozumieć, że celują oni w interesy górnej części tej klasy oraz wyżej.
Stopień korzystania z wyżej wspomnianych produktów i usług pomaga określić przynależność społeczną dla każdej jednostki, bez zapoznawania się z jej stanem konta bądź zeznaniem podatkowym. Współcześnie uznaje się, iż istnieję trzy główne warstwy społeczne (klasy). Są to klasa wyższa (przyjęło się, że jest to 10% najbogatszych jednostek). O klasie wyższej mimowolnie wspomniano w tym tekście już kilkukrotnie. Przedstawiciele tej klasy bardzo często uzyskują przynależność do niej w momencie odziedziczenia rodzinnej fortuny. Często nie są to osoby, które pracują. Nie muszą tego robić. Na ich utrzymanie pracuje posiadany przez nie kapitał.
Przy narastającym rozwarstwieniu to klasa średnia stałaby się jednak najbardziej widoczną ofiarą. Mianowicie, zniknęłaby. Część przedstawicieli tej klasy spełniłaby swoje marzenia i dołączyła do finansowej elity. Reszta musiałaby pogodzić z redukcją swojego statusu społecznego.

Pandemia

Pandemia Covid19 skutecznie spacyfikowała wzrost gospodarczy. Wiele krajów notuje obecnie ujemne PKB (stan na maj 2020 r ). Co nie zdarzało się od czasu kryzysu ekonomicznego wywołanego pod koniec ubiegłej dekady przez giełdowych spekulantów. Po tym krótkotrwałym wydarzeniu wszystko wróciło do normy.
W chwili obecnej (30.05.2020) liczba chorych na Covid19 wzrosła do 23 376, 1051 osób zmarło 13 . Na całej Ziemi odnotowano łącznie 5 841 481 zakażonych osób. Natomiast łącznie zmarło 359 205 osób 14 . Oczywiście można mówić, że więcej istnień ludzkich pochłania grypa, AIDS czy wypadki drogowe, jednak to właśnie pandemia koronawirusa spowodowała, że rządy wszystkich krajów na świecie podjęły bardzo drastyczne kroki.
Owszem profilaktyka przeciw zakażeniom HIV jest prowadzona. Programy społeczne mają za zadanie zapobiegać kierowaniu pojazdami mechanicznymi pod wpływem alkoholu czy narkotyków. Nie jest to jednak profilaktyka, którą można porównać z działaniami, które były podejmowane – gdyż obecnie kolejne obostrzenia są anulowane – by zwalczyć koronawirusa.
Jeszcze kilka miesięcy przed wybuchem pandemii, nikt nie spodziewał się, że państwa europejskie – także te wchodzące do strefy Schengen – przywrócą kontrole graniczne. Właśnie z braku brania pod uwagę wcześniej takiego rozwiązania, zostało ono przeprowadzone – początkowo – wprost fatalnie. Najbardziej znamiennym przykładem tego była łączna długość drogi zajmowanej przez pojazdy oczekujące na wjazd do Polski z Niemiec (w szczytowym momencie ponad 80km). Po upływie kilku dni porzucono archaiczne metody kontroli granicznych, rodem z poprzedniej epoki, na rzecz nowoczesnych rozwiązań, które także na tym polu mogły zostać wdrożone.

Upadek mitu MŚP

Kwarantanny i odgórne działania prewencyjne doprowadziły do zamknięcia większości małych i średnich przedsiębiorstw, które do niedawna w liberalnej propagandzie były przedstawianie jako najważniejszy sektor gospodarki. Bardzo szybko udało się rozpoznać, że większość z nich nie posiada oszczędności mogących pozwolić utrzymać się na rynku w momencie zamrożenia gospodarki.
Dotyczyło to całego sektora MŚP niezależnie od gałęzi gospodarki, w którym konkretne przedsiębiorstwo działało. Widmo bankructwa zajrzało w oczy zarówno salonom kosmetycznym, jak i małym przedsiębiorstwom transportowym. Te pierwsze padły ofiarą nieracjonalnego podejścia do nich ze strony rządu, drugie strachu pracowników – głównie kierowców.
Większe firmy posiadają bowiem majątek w postaci zarówno aktywów obrotowych, jak i trwałych, które pozwalają im przetrwać, gdy spadają dochody. Dotyczy to również sytuacji, kiedy w poszczególnych – krótkich – okresach takie przedsiębiorstwo ponosi straty. Im większe były bowiem zasoby zgromadzone przez przedsiębiorstwo tym łagodniej przechodziło ono poszczególne fazy epidemii.

Mit sektora usług

Większe firmy posiadają bowiem majątek w postaci zarówno aktywów obrotowych, jak i trwałych, które pozwalają im przetrwać, gdy spadają dochody. Dotyczy to również sytuacji, kiedy w poszczególnych – krótkich – okresach takie przedsiębiorstwo ponosi straty. Im większe były bowiem zasoby zgromadzone przez przedsiębiorstwo tym łagodniej przechodziło ono poszczególne fazy epidemii.
To właśnie usługi w niedalekiej przyszłości mają zająć miejsce przemysłu i stać się najważniejszym składowym nowoczesnych gospodarek europejskich czy amerykańskich. Ogólnoświatowe trendy zdawały się potwierdzać słuszność tak mówiących tez. Tendencje te zostały zastopowane dopiero przez wybuch pandemii.
Zamknięcie gospodarek uderzyło w przedsiębiorstwa świadczące usługi. Wspomniano już wcześniej o MŚP, a przecież to właśnie w tym miejscu sklasyfikować możemy niemal wszystkie salony kosmetyczne, fryzjerskie jak i inne przedsiębiorstwa z szeroko pojętej branży beauty. Ogromny kryzys przeżywa cała branża turystyczna, która przecież nie wytwarza żadnego fizycznego produktu. W ten sposób wspomnieć możemy w zasadzie o każdej gałęzi usług, poza usługami kurierskimi i im podobnymi.
Covid pokazał więc, że nowoczesna gospodarka nie tyle nie może, co nie powinna być oparta na samych usługach, gdyż te mogą w bardzo łatwy sposób popaść w kryzys. Przecież nawet całkowite zażegnanie zagrożenia wirusowego, nie poprawi w sposób gwałtowny, sytuacji części podmiotów świadczących usługi. Wiele osób, które straciło pracę lub źródła ich dochodów w wyniku pandemii uległy redukcji i jeszcze przez długi czas nie będą mogły pozwolić sobie na korzystanie z usług, z jakich korzystałoby bez ograniczeń jeszcze do niedawna. Wobec tego to właśnie przemysł powinien być w dalszym ciągu dominującym sektorem w gospodarce.

Upadek globalnych łańcuchów?

Globalne łańcuchy dostaw. Ciężko było bez nich wyobrazić sobie współczesną ekonomię. Towar produkowany na Dalekim Wschodzie z surowców pochodzących z Ameryki, który następnie jest sprowadzany do Europy, by trafić na rynek afrykański? Nic trudnego do wyobrażenia. Więcej! Często realizowane w praktyce w sposób o wiele bardziej opłacalny niż gdyby wszystkie procesy wymagane do stworzenia danego produktu odbywały się w jednym kraju – o mniejszym terytorium geograficznym nawet nie wspominając.
Zamknięcie granic, ale także fabryk – głównie w Azji – pokazało, że może istnieć inny świat. Nieprzypadkowo bowiem w momencie, gdy zagrożone zostały globalne sieci zaopatrzenie, to firmy zaczęły redukcję kosztów i etatów od zamykania fabryk położonych najdalej od siedziby.
Ofiarą coraz dłuższych łańcuchów dostaw w okresie pandemii i zamykania gospodarek padła terminowość samych dostaw. Im więcej granic pokonywał dany środek transportu, tym więcej kontroli napotykał. Te z kolei różniły się wieloma czynnikami. Jednym z nich był czas ich przeprowadzenia. Przykładowo Polska w pierwszym tygodniu po zamknięciu granic pokazała, że kompletnie nie była przygotowana na taki zabieg. W skutek przestarzałych metod i nieprzygotowania odpowiednich organów państwa dochodziło do sytuacji, w której samochody wjeżdżające do Polski, stały w korku sięgającym przedmieścia Berlina (około 80 km).
Wobec tego istniały obawy, że przedsiębiorstwa zarówno małe, jak i duże będą musiały zmienić źródła, jak i miejsca pozyskiwania surowców, materiałów czy podzespołów. Późniejsze wydarzenia pokazały jednak, że na tym polu nie dojdzie jeszcze do rewolucji. W sytuacji groźniejszej pandemii nie jest to jednak wykluczone.

Państwowe znaczy lepsze

W obliczu pandemii dało się zauważyć, że znacznie pewniej i stabilniej kryzys znoszą przedsiębiorstwa państwowe lub wspierane przez kapitał państwa. W ciągu ostatnich tygodni na całym świecie bankructwo albo zwyczajny koniec działalności ogłosiły setki tysięcy przedsiębiorstw. Wśród nich niemal wszystkie były prywatne.
Ojczyzna prywatnej służby zdrowia, a więc Stany Zjednoczone Ameryki okazały się państwem najgorzej radzącym sobie z zagrożeniem epidemiologicznym. Droga i zwyczajnie niedostępna dla wielu Amerykan opieka medyczna stała się wyrokiem śmierci dla najbiedniejszych. Przeciwieństwem USA były natomiast państwa, w których opieka zdrowotna należy do państwa. Liczba zachorowań była w nich stosunkowo mniejsza, o zgonach nawet nie wspominając. Nieprzypadkowo zresztą osoby zakażone trafiały do obiektów należących do państwa, a nie do kapitału prywatnego.
Oczywiście można narzekać na polską służbę zdrowia. Oddolne zbiórki środków higieny, sprzętu czy nawet wody dla personelu medycznego, nie pozwalają wystawić najwyższej oceny organizacji służby zdrowia. W pewnej części była to wina modelu jego funkcjonowania, ale w zdecydowanej większości wynikała z braku środków, który wynikał z olbrzymiej niechęci, jaką Polacy wykazują do uiszczania składek zdrowotnych czy nawet płacenia podatków. Te z kolei służą m.in. do finansowania szpitali i innych placówek medycznych. Z pewnością gdyby ogół społeczeństwa uczciwie opłacał wspomniane daniny, nie potrzeba by organizować aż tylu zbiórek. Dotyczy to zwłaszcza członków klasy wyższej, którzy jak tylko mogą unikają płacenia obowiązkowych – w teorii – opłat.

Rewolucja?

Ekonomia jest nauką opartą o tworzenie modeli. To właśnie w oparciu o nie tworzone są prognozy zarówno krótko, jak i długoterminowe. Do ich tworzenia wykorzystuje się dane pochodzące z niedalekiej przeszłości. Właśnie dlatego efekty pandemii koronawirusa są tak trudne do przewidzenia. Nie funkcjonuje obecnie żaden model uwzględniający wpływ tak wielkiego wydarzenia, uwzględniający działania podjęte do jego uśmierzenia w warunkach nowoczesnej, współczesnej gospodarki. W związku z tym jeżeli mówimy o prognozach na przyszłość, zdajemy się na „wróżenie z fusów”.
Jednym z najbardziej oczywistych skutków pandemii jest przyspieszenie narastania rozwarstwienia. Do ekonomicznych ofiar pandemii zaliczyć należy głównie osoby związane z MŚP. Dotyczy to zarówno pracowników, jak i samych przedsiębiorców. Resztę ofiar pandemii stanowią szeregowi pracownicy dużych firm, którzy w przypadku zmniejszenia ilości sprzedawanego towaru, a co za tym idzie mniejszego zapotrzebowania na bieżąca i przyszłą produkcję, stali się swoim firmom niepotrzebni. W związku z tym zostali zwolnieni.
Prognozy katastroficzne zwiastują pandemię jako źródło ogólnoświatowej, antykapitalistycznej rewolucji. Wynika to z wspomnianego narastania rozwarstwienia. W odpowiednio długiej perspektywie czasowej mogłoby to doprowadzić do tak wielkiego skoncentrowania kapitału w klasie wyższej, że dojść by mogło nawet do konfliktu kapitalizmu z demokracją. Bogacze nie chcieli by bowiem godzić się nawet na bierne prawo wyborcze biedoty. Wówczas, o ile nie istniałby, silny aparat przymusu – zapewne prywatny – musiałoby dojść do zamieszek, walk lub nawet rewolucji, która zmiotłaby kapitalizm z powierzchni planety lub potwierdziła jego niepodważalną dominację na długie dekady.
Scenariusz najbardziej realistyczny do spełnienie zdawał się być w filmach sci- fi. Zdawał, ponieważ zdarzenia w USA po śmierci Floyda M. pokazały, iż podłoże ekonomiczne przy współudziale innych, równie silnych czynników doprowadzić może do sytuacji, której finał trudno przewidzieć. Czy w USA obserwujemy właśnie rewolucję, czy są to tylko chwilowe zamieszki? W momencie pisanie tego tekstu nie da się tego jednoznacznie określić.

Bartosz Poznański

  1. Francis Fukuyama, Koniec historii i ostatni człowiek, Kraków 2017 wróć
  2. Hal Brands, Autorytarny kapitalizm lepszy niż amerykańska demokracja, https://forsal.pl/artykuly/1139698,autorytarny-kapitalizm-lepszy-niz-amerykanska-demokracja-tak-chiny-walcza-o-dyskurs-czesc-2-ideologia.html, dostęp w dniu 11.05.2020 wróć
  3. tamże wróć
  4. Małgorzata Pokojska, Bogacze i reszta świata wg Piketty’ego, https://www.cxo.pl/news/Bogacze-i-reszta-swiata-wg-Piketty-ego,404455.html, dostęp w dniu 11.05.2020 wróć
  5. Thomas Piketty, Kapitał w XXI wieku, Warszawa 2015 wróć
  6. tamże wróć
  7. tamże wróć
  8. Simon Kuznets, Economic growth and income ineąuality, Cambridge 1953 wróć
  9. tamże wróć
  10. tamże wróć
  11. tamże wróć
  12. tamże wróć
  13. Mateusz Słodkowski, 221 nowych przypadków koronawirusa w Polsce, https://www.wprost.pl/kraj/10330189/221-nowych-przypadkow-koronawirusa-w-polsce-nie-odnotowano-zgonu-z-powodu-covid-19.html, dostęp w dniu 30.05.2020 wróć
  14. Zasięg koronawirusa covid-19, https://www.medonet.pl/zdrowie/zdrowie-dla-kazdego,zasieg-koronawirusa-covid-19--mapa-,artykul,43602150.html, dostęp w dniu 30.05.2020 wróć