Laboratorium Idei

Kulturalnie

Polityka i społeczeństwo

Historia

Zbawienie w Bogu ostatecznym celem człowieka

Bóg jest Dobrem Najwyższym, a zbawienie najważniejszym i ostatecznym celem życia człowieka. Przykazania wiary Chrystusowej wyrażonej w tradycyjnej nauce Kościoła rzymskokatolickiego kierują człowieka ku Prawdzie i wyznaczają etyczne ramy ziemskiej egzystencji. Podkreślając ogromną rolę katolicyzmu, będącego ponad tysiącletnim czynnikiem kulturotwórczym, filarem polskości i ostoją tożsamości narodowej, postulujemy wizję Wielkiej Polski jako państwa przenikniętego duchem katolickim

Powyższy cytat to pierwszy punkt współczesnej deklaracji ideowej Obozu Narodowo-Radykalnego. W niniejszym artykule postaram się rozszerzyć to zagadnienie i przybliżyć czytelnikom wspomnianą wyżej tradycyjną naukę Kościoła oraz scharakteryzować pokrótce najważniejsze elementy państwa przenikniętego duchem katolickim.
W pierwszej kolejności warto sięgnąć do historii, do deklaracji podpisanej przez naszych przedwojennych Kolegów dnia 14 kwietnia 1934 roku:

Obóz Narodowo-Radykalny stoi na gruncie zasad Katolickich, w szczególności zaś dążyć będzie do tego, by prawodawstwo zapewniało wychowanie chrześcijańskie młodych pokoleń, wzięło pod opiekę zadania rodziny i umożliwiło oparcie życia politycznego i gospodarczego na podstawach moralności katolickiej

W podobnym duchu napisany został tak zwany „zielony program”, czyli opracowane przez działaczy RNR „Falanga” Zasady programu narodowo-radykalnego:

1. Bóg jest najwyższym celem człowieka.

Cel ostateczny jednostki jest nadprzyrodzony, życiowe działania człowieka muszą być skierowane do osiągnięcia szczęścia w bezwzględnej, najwyższej wartości — Bogu. W Bogu, którego stosunek do ludzi ujmuje i tłumaczy religia katolicka.

2. Drogą człowieka do Boga — praca dla Narodu.

Cel nadprzyrodzony człowieka — zbliżenie się do Boga — może być osiągnięty tylko przez najwyższy rozwój wartości duchowych jednostki. Najwyższy poziom rozwoju duchowego zdobywa zdrowa duchowo i fizycznie jednostka przez pracę dla Narodu, która rozwija szlachetne, bezosobiste wartości charakteru, zmusza umysł do osiągnięcia najwyższego poziomu. Przeszłość związała bezpośrednio i uzależniła wartość duchową Polaków od stanu środowiska narodowego, w którym się urodzili, wychowali i żyją. Ten tysiącletni związek jednostki z Narodem nakazuje tym bardziej każdemu Polakowi pojmowanie pracy dla Polski, jako warunku do osiągnięcia pełnego rozwoju własnych wartości duchowych, rozwoju, przybliżającego człowieka do jego celu ostatecznego — Boga”.
Jakie znaczenie dla przedwojennych i współczesnych działaczy ONR ma religia katolicka? Na pytanie to w krótki, aczkolwiek trafny sposób odpowiedział Jan Mosdorf.

Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że Polska jest katolicka, bo gdyby nawet była muzułmańska, prawda nie przestałaby być prawdą, tylko trudniejszy i boleśniejszy byłby dla nas, Polaków dostęp do niej. Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że doktryna katolicka lepiej rozstrzyga trudności a dyscyplina konflikty, ani dlatego, że imponuje nam organizacja hierarchiczna Kościoła zwycięska przez stulecia, ani dlatego wreszcie, że Kościół ocalił i przekazał nam w spuściźnie wszystko to, co w cywilizacji antycznej było jeszcze zdrowe i nie spodlone, ale dlatego, że wierzymy, iż jest Kościołem ustanowionym przez Boga

Cytat ten pochodzi z książki „Wczoraj i jutro”.
Jako nacjonaliści nie jesteśmy, więc katolikami dlatego, że jesteśmy Polakami. Jesteśmy nimi, ponieważ interesuje nas Prawda. Tu rzecz jasna niejeden oponent powtórzyłby za Poncjuszem Piłatem słynne „Cóż to jest Prawda?”. Na temat pojęcia Prawdy można by napisać osobny artykuł. Dlatego na chwilę obecną ograniczę się do definicji Prawdy podanej przez św. Tomasza z Akwinu:

Prawda jest to zgodność myśli z faktycznym stanem rzeczy

Sam Pan nasz Jezus Chrystus mówił o Sobie, iż jest Drogą, Prawdą i Życiem. Do słów tych nawiązał papież Pius XI w swojej encyklice „Quas Primas”, w której wprowadził do kalendarza liturgicznego święto Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla. Ojciec Święty podkreśla, iż w historii wielokrotnie nazywano Chrystusa Królem. Mówi się, iż króluje On w umysłach ludzi. Króluje, ale nie dlatego, że posiada rozległą wiedzę, ale dlatego, że jest Prawdą. Ludzie natomiast powinni czerpać od Niego prawdę.
Nasza deklaracja ideowa podkreśla wyraźnie, iż opieramy się na tradycyjnej nauce Kościoła. Musimy mieć świadomość bowiem, iż na chwilę obecną najbardziej niebezpieczny wróg Kościoła tkwi w jego wnętrzu. Wrogiem tym jest rzecz jasna modernizm. Moderniści zabrali nam Mszę świętą, a w jej miejsce postawili niekatolicki wytwór człowieka. Głoszą też kłamliwą naukę, jakoby zbawić można było się w każdej religii. I co niemniej istotne, odrzucają społeczne panowanie Chrystusa Króla, postulują całkowity rozdział państwa od Kościoła.
Podkreślić należy, iż działaczem ONR zostać może osoba niebędąca katolikiem, nieposiadająca łaski wiary. Każdy jednak zobowiązany jest do akceptacji katolickiego systemu wartości. Ponadto spora część z nas nie uczęszcza regularnie na tak zwane Msze trydenckie. Warto jednak zgłębić temat posoborowej reformy liturgii i zaniechać uczestnictwa w Mszy posoborowej. Jako narodowi radykałowie głosimy w końcu wizję państwa opartego na filarach, które przekazali nam przedsoborowi papieże i Święci Pańscy. Warto zadbać, więc o spójny światopogląd.
Czym dokładnie powinno charakteryzować się katolickie państwo? Odpowiedź na to pytanie przynosi nam encyklika „Immortale Dei” („O państwie chrześcijańskim”) autorstwa papieża Leona XIII. Ojciec święty już na wstępie poucza nas, że każda władza pochodzi od Boga. Wynika to z następującego faktu: człowiek nie jest powołany do życia w odosobnieniu, Bóg powołał go do życia w społeczeństwie, czy to w rodzinie, czy w państwie właśnie. Żadne społeczeństwo nie jest jednak w stanie istnieć bez władzy zwierzchniej. Władza ma, więc przyczynę swojego bytu w naturze, a więc i w Twórcy natury, w Bogu.
Interesujące jest to, iż papież podjął się nawet próby scharakteryzowania idealnego władcy. Nie ma większego znaczenia w jakim ustroju funkcjonuje ów władca, byleby ustrój ten przyczyniał się do pomnażania wspólnego dobra. Osoba sprawująca pieczę nad państwem musi stawiać sobie za wzór samego Boga. Jego rządy nie mogą być despotyczne, ale ojcowskie. Władza Boga nad ludźmi również charakteryzuje się bowiem ojcowską dobrocią. Co istotne, decyzje w państwie nie mogą być podejmowane z myślą o korzyści wąskiej grupy osób, ze wspólnego dobra mają prawo czerpać wszyscy. Prawodawstwo oparte musi być jednak nie na opinii ludzi, ale na prawdzie i słuszności. Nie oznacza to jednak, iż władca sprawuje nad poddanymi władze absolutną. Nie może on wykraczać przeciwko sprawiedliwości, powinien też zachować należyty umiar w wydawaniu rozkazów. Papież obrazuje to w bardzo ciekawy sposób: „posłuszeństwu obywateli towarzyszy uczciwość i godność, gdyż nie jest niewolnictwem jednego człowieka względem drugiego, lecz poddaniem się woli Bożej, która przez ludzi rządy sprawuje”. Kościół nie ma jednak nic przeciwko, aby obywatele mieli swój udział w rządzeniu państwem. Opowiada się również za dobrze rozumianą wolnością, która nie pozwala najwyższej władzy wtrącać się na przykład w interesy poszczególnych miast czy w sprawy rodziny. Państwo nie może mieć, więc nad człowiekiem władzy absolutnej.
Podkreślić należy jednak, iż choć prawodawstwo państwa wyznaniowego musi oparte być na etyce katolickiej, to jednak nie może ono ingerować w sferę, nad którą pieczę sprawować może tylko i wyłącznie Kościół. I tak na przykład władza świecka nie może decydować o prawdach wiary lub o obsadzie biskupstw. Jednak, choć Bóg ustanowił dwie odrębne władze, duchową i świecką, a każda z nich jest w swoim obrębie najwyższa, to jednak pod zwierzchnictwo obu tych władz podlegają te same jednostki. Nie można wykluczać więc, iż pewne kwestie zależeć będą zarówno od Kościoła, jak i państwa.
Wbrew temu co zarzucają nam niektórzy, katolickie państwo wyznaniowe różni się znacząco od państw islamskich, gdzie wyznawcy innych religii poddawani są dyskryminacji lub prześladowaniu. Papież podkreśla wyraźnie, iż państwo nie ma prawa do narzucania religii siłą. Powołuje się tu na słowa św. Augustyna: „Człowiek nie może wierzyć, jeśli nie ma ku temu woli”. Istnienie innych związków wyznaniowych również byłoby tolerowane (z naciskiem jednak na tolerowane, nie akceptowane), tak, aby nie prowadzić do niepotrzebnych zaburzeń społecznych. Prawo do kultu publicznego miałaby jednak tylko jedna religia, religia katolicka.
W dalszej kolejności warto sięgnąć do innej encykliki papieża „Leona XIII”, „Libertas praestentissimus”. Ojciec Święty podkreśla wyraźnie, iż niedopuszczalne jest, aby katolickie prawodawstwo zezwalało na wolność myślenia, pisania i nauczania jakiejkolwiek innej religii, niż religia katolicka. Nie jest prawdą, jakoby prawa takie należały się człowiekowi z samej natury. Gdyby natura zezwalała na wolność religijną, wówczas uwłaszczanie panowaniu Boga byłaby prawem. Prawo naturalne ma w końcu swoje źródło w Bogu. Jak zostało to nadmienione powyżej, wolność religijna w pewnym zakresie może być co prawda tolerowana, jednak musi być ona ograniczona do absolutnego minimum.
Co ciekawe, papież nie przedstawia zbyt wielu zaleceń dotyczących ustroju katolickiego państwa. Podkreśla wyraźnie, iż Kościół nie odrzuca żadnej formy rządów, o ile tylko jest ona sama z siebie zdolna do zapewniania korzyści obywatelom i nie narusza praw Kościoła. Ponadto wbrew temu, co chcieliby niektórzy konserwatyści (a raczej miłośnicy rekonstrukcji historycznych…), Kościół nie zaleca, aby obywatele byli całkowicie wyłączeni z życia politycznego. Wręcz przeciwnie, wszyscy powinni jednoczyć swoje prace dla wspólnego dobra. Papież podkreśla również, iż Kościół nie gani sprzyjania obywatelskim swobodom, o ile są one „wolne od wybryków”.
Pamiętać należy jednak, iż Ojciec Święty w swojej nauce odrzuca stanowczo tak bardzo uwielbianą przez liberałów wolność słowa. Kłamstwo nie może mieć w końcu takich samych praw jak prawda, która jako jedna musi cieszyć się wolnością. Władza publiczna zobowiązana jest natomiast zdusić w zarodku wszystkie kłamliwe opinie oraz wszystko to, co psuje obyczaje. Co ciekawe, papież podkreśla jednak wyraźnie, iż tak zwana materia wolna, którą Bóg pozostawił ludziom do roztrzęsienia, może cieszyć się całkowitą wolnością. W kwestiach niezwiązanych z wiarą czy moralnością każdy ma prawo, więc do posiadania i wygłaszania własnego zdania.
W dzisiejszych czasach niejednokrotnie spotkać można się z przekonaniem, iż opieranie prawa państwowego na etyce katolickiej jest łamaniem sumienia osób, które nie uważają się za katolików. W tym miejscu pragnę odnieść się do innej encykliki Leona XIII, „Annum sacrum” („O poświęceniu się ludzi Najświętszemu Sercu Jezusowemu”). Ojciec Święty poucza nas, iż panowanie Chrystusa nie rozciąga się tylko na narody katolickie, rozciąga się również na tych, którzy nawet nie słyszeli jeszcze o chrześcijaństwie. Dowodem na to jest między innymi następujący fragment Ewangelii: „Dana jest mi wszelka władza na niebie i ziemi”. Co istotne, Chrystus jest królem nie tylko na mocy praw wynikających z natury rzeczy, ale również ze względu na fakt, iż umarł na krzyżu za cały rodzaj ludzki, nie tylko za katolików.
Nasi przedwojenni Koledzy niejednokrotnie podkreślali swoje przywiązanie do religii na łamach prasy narodowej. Przykładowo, Stefan Grzelecki na łamach „Nowego Ładu” podkreślał wyraźnie, iż pozytywny stosunek do etyki chrześcijańskiej jest elementem odróżniającym narodowy radykalizm od współczesnego mu faszyzmu czy narodowego socjalizmu. Faszyzm nie negował co prawda religii, jednak katolicyzm jest tu tylko pewnym uzupełnieniem, który nie nadaje ideologii charakteru. Narodowy socjalizm natomiast odwołuje się do pogańskich wierzeń germańskich, stąd siłą rzeczy jest nie do pogodzenia z katolicyzmem. Polski narodowy radykalizm natomiast nie tylko pozytywnie ustosunkowuje się do religii katolickiej, ale głosi również, iż wychowanie jednostki musi (nie tylko powinno, ale musi…) odbywać się w duchu religijnym, a etyka katolicka musi być podstawą organizacji życia zbiorowego.
Stefan Kępiński natomiast poucza nas, iż istotą wszelkich reform społecznych postulowanych przez ONR, jest odrzucenie pogańskiego materializmu. Komunizm uznaje on za największy paradoks w historii świata — jest to ideologia krytykująca materializm ówczesnego ustroju społecznego, jednocześnie jednak głosząca hasła będące syntezą materializmu. Autor porównuje postulowaną przebudowę systemu ze zniesieniem niewolnictwa. Nie można bowiem wskazać konkretnego nazwiska polityka, który wpłynąłby na zniesienie niewolnictwa. Zniesienie to spowodowane było zmianami w psychice ludzi, jakich dokonało chrześcijaństwo.
Działacze RNR „Falanga” stworzyli natomiast ciekawą koncepcję totalizmu katolickiego. Totalizm ten nie ma nic wspólnego z ateistycznymi doktrynami, takimi jak nazizm i komunizm. Nie zakłada on absolutnej władzy państwa nad człowiekiem czy odbierania rodzinie należnych jej praw. Chodzi tu o tak zwane „monopolistyczne stanowisko idei”. Ogromny wkład w rozwój koncepcji totalizmu katolickiego miał ks. Jerzy Pawski, spowiednik Bolesława Piaseckiego. Samo określenie „totalizm” rozumiał on w następujący sposób: „Totalizm jest prądem ideowym, dynamicznym, porywającym masy do heroicznych wysiłków, zespalającym je w jedną wielką duszę zbiorową, ukazującym narodowi gigantyczne cele na wewnątrz i fascynującym go wizją wielkiej misji dziejowej na zewnątrz, jest ruchem wszechogarniającym, płonącym, stapiającym w żarze rozpalonej woli zbiorowej wszelkie małe, przyziemne, nikczemne sprzeciwy egoizmów jednostek małych i małych grup, czyniącym to w imię dobra wyższego rzędu, dobra narodu jako najwyższej wartości doczesnej i, co najważniejsze, dysponującą niespotykaną dotąd w dziejach siłą realizacyjną” 1 . Totalizm sam w sobie nie jest żadną religią, wręcz przeciwnie, szuka religii, bo bez niej traci sens istnienia. Przypomnieć należy, iż Polska w czasach ks. Pawskiego otoczona była przez dwa pogańskie totalitaryzmy, hitleryzm i komunizm. Dlatego chcąc przeciwstawić się tym siłom, sama również musiała stać się państwem totalnym, tyle że opierającym swój ustrój na etyce katolickiej.
W dzisiejszych czasach nie jesteśmy już otoczeni przez hitleryzm i komunizm, ale przez inny totalitarny ustrój, jakim jest liberalna demokracja. W pewnym sensie jest ona nawet przeciwnikiem o wiele bardziej niebezpiecznym. Nie zamyka ona wprawdzie swoich przeciwników w obozach koncentracyjnych ani w łagrach. Nie waha się co prawda kneblować ust swoim przeciwnikom ani też ośmieszać ich w oczach opinii publicznej. Nie to jest jednak największym problemem. Największym problemem jest fakt, iż współczesne społeczeństwo naprawdę uwierzyło w to, że liberalna demokracja przynosi nam wolność i swobody obywatelskie. Współcześnie nie mamy też niestety sprzymierzeńca w kapłanach katolickich, którzy w większości również wychowani zostali w duchu liberalnym. Dlatego czeka nas jeszcze bardzo dużo pracy.
Na koniec spróbujmy podsumować krótko podstawowe założenia pierwszego punktu naszej Deklaracji ideowej. Działacz Obozu Narodowo-Radykalnego na pierwszym miejscu powinien stawiać Boga i Jego Przykazania. Nie może być to tylko pusta deklaracja. Zdemoralizowane jednostki nie zbudują Katolickiego Państwa Narodu Polskiego, a rozdźwięk pomiędzy hasłami o „Wielkiej Polsce Katolickiej” a życiem prywatnym, jest czystą hipokryzją. Jak zostało to już wspomniane, narodowy radykał może nie posiadać łaski wiary, jednak nie może odrzucać etyki katolickiej. Jako działacze ONR domagamy się nie tylko tego, aby Polacy przestrzegali Dekalog w życiu prywatnym, chcemy, aby całe prawodawstwo przepełnione było duchem katolickim. Stąd nie możemy godzić się na przykład na tak zwany kompromis aborcyjny, na sprzedaż środków antykoncepcyjnych czy dopuszczanie rozwodów przez prawo państwowe. Nie zgadzamy się jednocześnie na prześladowanie osób wyznających inną religię, aczkolwiek odmawiamy im prawa do kultu publicznego.
Jako polscy nacjonaliści i katolicy nie stoimy na stanowisku, iż istnieje jeden słuszny ustrój państwowy. Z zastrzeżeniem jednak, iż decyzje państwowe (zwłaszcza te, które dotykają zagadnień o charakterze etycznym) nie mogą uzależnione być od „zachcianek większości”. Nie mamy jednak nic przeciwko temu, aby obywatele mieli swój udział w rządzeniu państwem, zwłaszcza jeśli chodzi o decyzje dotyczące spraw lokalnych lub związanych z konkretną branżą zawodową. Od strony etycznej najbardziej istotne jest to, aby relacje na linii władza — obywatele przypominały relacje panujące w rodzinie, gdzie dzieci nie mają co prawda takich samych praw jak rodzice, ale wszyscy otaczają się wzajemnym szacunkiem i zaufaniem. Podobnie rzecz ma się z ustrojem gospodarczym. Nauka społeczna Kościoła daje nam tu bardzo dużo wskazówek, których omówienie wymagałoby napisania osobnego artykułu, jednak kluczowym założeniem jest odrzucenie materializmu i traktowanie pracy, jako źródła zaspokojenia potrzeb rodziny.

Małgorzata Jarosz

  1. Ks. Jerzy Pawski, Polska na tle tendencji totalnych, „Pro Christo”, nr 10, październik 1937 r., s. 3-30. wróć