Laboratorium Idei

Nacjonalizmy w innych krajach

Kulturalnie

Polityka i społeczeństwo

Historia

Zagadnienia ekonomiczne w filozofii tomistycznej

Ideologia narodowo-radykalna charakteryzuje się, między innymi dużą dozą niechęci do wolnego rynku i oderwania gospodarki od etyki. Nasi przedwojenni Koledzy w swoich rozważaniach o ustroju państwowym i gospodarczym bardzo często odwoływali się do filozofii św. Tomasza z Akwinu. Na temat tomizmu napisano już dużo, ja w swoim artykule postaram się przybliżyć stosunek Akwinaty, a także innych scholastków, do zagadnień związanych z gospodarką.
Przypomnijmy, iż tomizm w dużej mierze opiera się na filozofii Arystotelesa. Początkowo Kościół podchodził do niej z dużą nieufnością, istniało bowiem ryzyko interpretacji jego myśli w duchu Awerroesa, co prowadziłoby do uznania całkowitej autonomii wiary i nauki. Pierwsze potępienie tej orientacji miało miejsce w roku 1270 i wyszło ze strony biskupa Paryża Stefana Tempiera. Drugie potępienie nastąpiło w roku 1277, a wśród potępionych twierdzeń znalazło się również kilka autorstwa św. Tomasza. Zostało ono jednak cofnięte po kanonizacji Tomasza w roku 1325. Kontrowersje związane z dziedzictwem Stagiryty dotyczyły jednak kwestii metafizycznych, nie ekonomicznych.
W czasach antycznych ekonomia była częścią filozofii praktycznej, czyli tej dziedziny filozofii, która stawiała sobie za cel pokazanie właściwego działania człowieka. Zaliczano do niej retorykę, etykę, politykę, ekonomikę i poetykę. Tradycja ta została później przejęta przez średniowiecze, z tą różnicą, iż poetykę zaliczano zazwyczaj, wraz z dialektyką i gramatyką, do nauk o języku.
Greckie określenie „oikonomia” oznaczało sztukę zarządzania gospodarstwem oraz kierowania członkami rodziny i niewolnikami. Wyraz ten pochodzi od słów „oikos” (dom) oraz „nemo” (dzielę, organizuję). Sztuka zarządzania rozumiana była przez Greków nie tyle jako umiejętność pozyskiwania środków, ale ich umiejętne rozdzielanie. Bardzo ceniono sobie cnotę hojności, dla Arystotelesa był to złoty środek pomiędzy rozrzutnością a skąpstwem.
Dla średniowiecznych scholastyków podstawowe znaczenie miała V księga słynnej „Etyki nikomachejskiej”, traktującej o wymianie ekonomicznej. Fragment ten przez wieki był podstawą do licznych dyskusji. Rozbieżne interpretacje spowodowane były między innymi niedokładnością zachowanych kopii tekstu.
Arystoteles zagadnienia dotyczące wymiany ekonomicznej opisał w kontekście opisu cnoty sprawiedliwości. Sprawiedliwość została podzielona tu na rozdzielczą i wyrównującą. Istotą tej pierwszej jest proporcjonalność nagrody do zasług. Sprawiedliwość wyrównująca polega natomiast na wyrównaniu zobowiązań powstałych w stosunkach między ludźmi. Do zobowiązań kontraktowych stosować można oba rodzaje sprawiedliwości. Wynagrodzenie uczestników stanowi wyrównanie ich wkładu, jest ono jednak nierówne, ale proporcjonalne do wartości dóbr wnoszonych do wymiany. Wymianę produktów ułatwia podobieństwo potrzeb łączące ludzi w organizm społeczny. Według Arystotelesa jest ono podstawowym motywem wymiany ekonomicznej.
W I księdze „Polityki” Arystoteles poświęcił dwa rozdziały (3. i 4.) omówieniu różnych sposobów zarabiania na życie. Sztuka zdobywania środków do życia określana była przez antycznych Greków jako chrematystyka (sztuka służebna wobec ekonomiki). Pojęcie to pochodzi od słowa „chreia” (łac. indigentia) oznaczającego potrzebę. Jest to jeden z najbardziej podstawowych terminów w arystotelesowskiej myśli ekonomicznej. Według Filozofa w społeczeństwie pierwotnym zdobywanie środków potrzebnych do życia związane było przede wszystkim z wykorzystaniem płodów ziemi. Handel pojawił się dopiero później, najpierw była to wymiana barterowa, później pieniężna. Arystoteles stał na stanowisku, iż handel nie powinien być osobnym zawodem. Może on być jedynie wykorzystywany przez władcę lub gospodarza do sprowadzenia potrzebnych towarów.
Filozof podkreślał jednak, iż chrematystyka w mowie potocznej oznacza po prostu sztukę zdobywania pieniądza, stąd zaliczano do niej również handel i lichwę. Fakt ten wynikać miał z niezrozumienia istoty bogactwa. Według Arystotelesa bogactwo wiąże się nie tyle z posiadaniem cennych kruszców, co z zaspokojeniem potrzeb. Służy temu posiadanie rzeczy pochodzących z natury, które ma również określone naturalne granice. Posiadanie pieniędzy czyni nas bogatymi tylko na skutek umowy z innymi ludźmi.
Arystoteles przedstawił następujące argumenty, które przemawiają za moralną niższością sztuki zdobywania pieniędzy:
  1. 1) pieniądz jest wytworem ludzi. Naturalne dążenie do posiadania rzeczy zawsze ma swoje granice, pożądanie pieniędzy nie posiada de facto żadnych granic,
  1. 2) sztuka zarobkowania przyjmuje nienaturalne zastosowanie rzeczy, tj. rzecz, którą posiadamy i możemy wykorzystać staje się nagle przedmiotem handlu,
  1. 3) sztuka zdobywania pieniędzy opiera się na wyzysku drugich (m.in. poprzez monopole),
  1. 4) nacisk na gromadzenie pieniędzy jest pochodną błędnego przekonania, że piękne życie polega głównie na używaniu zmysłów.
Podkreślić należy jednak, iż pomimo krytycznego stosunku do handlu i gromadzenia pieniędzy, Arystoteles zdawał sobie sprawę z tego, iż jest to czynność nieunikniona. Jako filozof był on jednak moralistą, dostrzegał zagrożenia płynące z przywiązania do pieniędzy. W jego koncepcji chrematystyka powinna być podporządkowana ekonomice, ekonomika natomiast etyce. Zupełnie inaczej będzie widział to później Adam Smith, który stał na stanowisku, iż granice w zdobywaniu pieniędzy może wyznaczać jedynie słynna „niewidzialna ręka rynku”.
W średniowieczu jednym z najbardziej piętnowanych grzechów była lichwa. Teologowie opierali się w tej kwestii między innymi na uzasadnieniu wskazanym przez Arystotelesa. Filozof nie pozostawił na lichwiarzach suchej nitki, ich pazerność uważał za przeciwieństwo cnoty hojności. Arystotelesowska myśl streszczona została później w średniowiecznej maksymie: „Pecunia pecuniam non paret” („Pieniądz nie rodzi pieniądza”). Teoria bezpłodności pieniądza uważana jest za podstawowy paradygmat etyki ekonomicznej scholastyków.
W dalszej kolejności warto przejrzeć się poglądom Arystotelesa na własność prywatną. W swojej „Polityce” polemizował on z platońską koncepcją państwa idealnego, uważał, iż przeciwko własności wspólnej przemawiają następujące argumenty:
  1. 1) ułomność natury ludzkiej (argument pokoju),
  1. 2) wpływ własności prywatnej na efektywność wytwarzania,
  1. 3) przyjemność płynąca z posiadania,
  1. 4) możliwość praktykowania cnoty hojności,
  1. 5) argument wyprowadzony z natury państwa: istota państwa polega na różnorodności, nie na całkowitym zrównaniu ludzi.
Wszelkie negatywne zjawiska wynikające z posiadania własności (np. pochlebstwa wobec bogatych czy spory o majątek) są natomiast efektem natury ludzkiej. Własność wspólna nie może stanowić tu jednak żadnej alternatywy, osoby posiadające wspólną własność o wiele częściej popadają bowiem w różnego rodzaju zatargi. Arystoteles opowiadał się za rozwiązaniem, które dziś nazwalibyśmy redystrybucją dóbr: „Lepiej jest, by własność była prywatna, a stawała się wspólną przez użytkowanie”. 1
W czasach św. Tomasza ekonomia w dalszym ciągu nie była jeszcze osobną nauką, etyka ekonomiczna była częścią teologii. Zagadnienia z tej dziedziny interesowały nie tylko kanonistów, ale również spowiedników. Odpowiedzi na pytania i wątpliwości szukano przede wszystkim w Piśmie Świętym. Szczególne znaczenie miały tu fragmenty Księgi Kapłańskiej (K 25) i Kodeks Deuteronomiczny z Księgi Powtórzonego Prawa (Pwt 12- 26). Przepisy prawa religijnego wyraźnie zabraniały oprocentowania pożyczek. Izraelici zobowiązani byli natomiast do obchodzenia roku jubileuszowego (rok szabasowy przypadał co 7 lat; rok jubileuszowy natomiast co 7 lat szabasowych, czyli co 49 lat), kiedy to należało między innymi darować długi, wyzwolić niewolników, a także wrócić do równych udziałów we własności gruntów. Co ciekawe, zalecenia biblijne nawiązywały do szerszego rozumienia lichwy. Chodzi tu nie tylko o oprocentowanie pożyczek, ale również o zakaz wykorzystywania przewagi ekonomicznej do narzucania niesprawiedliwych warunków.
W Nowym Testamencie znajdujemy natomiast liczne przestrogi przed zbytnim przywiązaniem do bogactw. Jednocześnie jednak niektóre fragmenty, jak na przykład przypowieść o winnicy (Mt 20, 1-16) czy talentach (Łk 19, 12- 26), mówią o pomnażaniu dóbr duchownych poprzez analogię do pomnażania dóbr materialnych. Pośrednio jest to więc usankcjonowanie tych ostatnich. Fragmenty o weselu w Kanie Galilejskiej (J 2, 1-12) czy o namaszczeniu Chrystusa przez Marię Magdalenę ( J 12, 3-8) potwierdzają natomiast prawo do korzystania z dóbr.
Fundamentalne znaczenie dla rozwoju średniowiecznej scholastyki miał podział nauczania Kościoła na przykazania (praecepta) i rady (consila). Rozróżnienie to zostało opisane szczegółowo przez św. Augustyna. Do przestrzegania przykazań zobowiązani są wszyscy chrześcijanie, poziom wyższy wierni mogą natomiast osiągać stopniowo. Przykładem consila jest skierowany do bogatego młodzieńca nakaz rozdania wszystkich dóbr (Mt 19, 16- 22).
W kwestiach dotyczących życia gospodarczego scholastycy rozróżniali, więc to, co nie jest do pogodzenia z etyką katolicką oraz działania dopuszczalne. Przykładowo, według św. Tomasza kupiec przywożący zboże do kraju, w którym aktualnie go brakuje, wiedząc o nadchodzących nowych dostawach, może sprzedawać swój towar po cenie aktualnie obowiązującej. Lepiej zrobi jednak, jeśli poinformuje o nowych dostawach, choć obniży to uzyskaną cenę.
Zawód kupca od początku chrześcijaństwa wzbudzał liczne kontrowersje. Ewangeliczne przestrogi związane ze zbytnim przywiązaniem do bogactwa wiązano zazwyczaj z handlem, rzadko kiedy z posiadaniem ziemi. Powód był bardzo prosty: posiadanie ziemi wynikało z samego faktu urodzenia, handel natomiast dawał szansę na wzbogacenie się, które nie było zalecane. Zawód kupca w XIV i XV wieku poddany został swego rodzaju rehabilitacji. Czołowe osobistości Kościoła, w tym na przykład św. Bernardyn czy św. Antonin, nie wywodziły się z warstwy feudalnej, ale mieszczańskiej.
Małgorzata Jarosz

Bibliografia

  1. Polityka, 1263a wróć