Laboratorium Idei

Kulturalnie

Polityka i społeczeństwo

Historia

Propozycje ustrojowe Narodowych Radykałów na łamach pisma „Nowy Ład” a ustrój III RP. Zarys zagadnienia.

Na potrzeby niniejszego tekstu autor postara się dokonać porównania propozycji ustrojowych wysuwanych przez ugrupowania narodowo-radykalne, przedstawionych na łamach pisma „Nowy Ład”, a obecnie funkcjonującym ustrojem III Rzeczypospolitej.

Sejm

W myśli Narodowych Radykałów sejm, w przeciwieństwie do sytuacji obecnej, miał się stać wyrazicielem woli narodu, tj., stać się ciałem opiniującym ustawy aniżeli je wydającym. Posłowie na sejm, z racji na bazę społeczną, z jakiej są dobierani, często nie posiadają odpowiednich kompetencji do sprawowania władzy, w tym wypadku do uchwalania ustaw, gdyż „Jakkolwiek przedstawicielstwo ludności stworzymy, to żadne nie będzie powołane do uchwalania ustaw. Albo twórcami ustaw będą rząd i urzędnicy, a parlament za panią matką powtórzy pacierz gładko, albo te ustawy będzie pisać demagogja pozbawiona skrupułów.”1 Sejm w myśli publicystów „Nowego Ładu” ma być „termometrem uczuć i dążeń ogółu ludności”2. Myśl ta nie jest bez znaczenia, gdyż przedstawiciele izby poselskiej, mimo, iż często pozbawieni merytorycznej strony do sprawowania władzy, są w stanie, jako faktycznie wybrani przedstawiciele narodu, do opiniowania ustaw z racji na fakt wywodzenia się z różnorodnych środowisk z jakich wyrastają, a które tworzą w swej skomplikowanej różnorodności wspólnotę narodową, a więc spełniają rolę, którą gotowi są pełnić, tj. rolę „termometru uczuć i dążeń ogółu ludności”. Izba poselska, w myśl innego publicysty „Nowego Ładu” posiadałaby ponadto, w zakresie swych kompetencji, uchwalanie budżetu i podatków 3 oraz funkcję kontrolną nad polityką rządu w zakresie polityki i gospodarki.5 Co do kwestii ustawodawczej, sejm nie byłby jej w pełni pozbawiony, a posiadałby inne w tym zakresie kompetencje, tj., funkcja ta „będzie polegała na ustalaniu ogólnych wytycznych jakim odpowiadać ma dana ustawa, na podstawie tych wytycznych senat opracowywałby treść ustawy, […]”5. Dzięki tak przedstawionym funkcjom, sejm, jako faktyczny reprezentant ogółu narodu, mógłby wyrażać stan potrzeb narodu na polu zapotrzebowania legislacyjnego oraz mieć kontrolę nad kwestią fiskalizmu, nie będąc jednocześnie zamieszanym w kwestie, które przekraczają często kompetencje prostego obywatela. Widzimy zatem, że wizja sejmu rysowana nam przez Narodowych Radykałów jest odmienna od tej, która serwowana jest nam obecnie, tj. wizji, gdzie sejm jest miejscem, którego przedstawiciele wyłaniają się z najprostszych przedstawicieli swej populacji, a którzy posiadają moc prerogatyw takich, jak: wyłanianie z siebie rządu, posiadają moc uchwalania wysokich rangą aktów prawnych i przegłosowywania tychże 6, co czyni z takiej izby ośrodek omnipotentny i podatny na chaos o jedynie pozornej kontroli władzy, który może przeróść zdolności przeciętnego obywatela w pełnieniu funkcji posła.

Senat

Rolę faktycznie merytorycznej instytucji w organach władzy Państwa Narodowego przedstawianego przez publicystów „Nowego Ładu” jest instytucja Senatu. Senat jako izba o wysokim potencjale ludzi, którzy ją reprezentują i jako instytucja mianowana, tzn., taka, do której na polu zasług staje się jej członkiem. Jak to ujmuje Tadeusz Gluziński: „Przy tworzeniu jej składu [izby senackiej – przypis własny] otwiera się właściwe pole dla dopuszczenia przedstawicieli interesów gospodarczych i zawodowych, reprezentantów Kościoła, nauki i t. d.”7 Jan Korolec dodaje, iż Senat ma być ciałem nielicznym i mianowanym przez Króla lub Naczelnika Państwa – kwestia nazewnictwa głowy państwa była w środowisku Nowego Ładu dyskusyjna na tym polu.8 Senat wreszcie, jako władza merytoryczna, a przez to kompetentna, posiadałby faktyczną inicjatywę ustawodawczą 9 i jak dodaje żartobliwie Tadeusz Gluziński: „Takie ciało mogłoby nawet aprobować Kodeks cywilny bez wywołania wybuchu wesołości w całym świecie prawniczym.”10 Z Izby Senackiej wyłaniany byłby rząd z premierem na czele, przy którym to rządzie funkcjonowałaby mała ilość ministerstw.11 Prace Rządu, jak wspomniane to było w części dotyczącej sejmu, byłby pod kontrolą izby poselskiej.12
Koncepcja Senatu przedstawiona na łamach „Nowego Ładu”, w zamyśle tego środowiska, pełni rolę przodującą, w zgodzie z tradycjami Rzeczypospolitej, kiedy to izba senacka III RP nijak się ma do przedstawionych wyżej wizji, będąc zaledwie jej karykaturą zepchniętą do bycia ciałem opiniodawczym wobec izby poselskiej i tylko z pozorami funkcji kontrolnej wobec sejmu.13

Władza sądownicza

Publicyści „Nowego Ładu” nie pominęli w swych rozważaniach także kwestii władzy sądowniczej. Wbrew tzw. niezależnej władzy sądowniczej III RP, postulowana wizja władzy sądowniczej w publicystyce narodowo-radykalnej, była faktycznie realna. „Podstawą wymiaru sprawiedliwości musi być całkowita niezależność sądownictwa. Symbolem tego byłoby skasowanie Ministerstwa Sprawiedliwości, głową sądownictwa byłby Prezes Sądu Najwyższego,”14 pisał Jan Korolec. Jak widzimy, jest to radykalna różnica od tej praktykowanej współcześnie, gdzie przy mianowaniu władzy sądowniczej, w wyborze tzw., „niezależnych” sędziów, w ramach Krajowej Rady Sądownictwa (KRS), udział bierze wierchuszka polityczno-partyjna w osobie Ministra Sprawiedliwości, który nie może być inaczej powołany na swe stanowisko, jak poprzez walkę partyjno-polityczną, a który ma niemały wpływ na kształt instytucji mającej dbać o niezawisłość sądów, co już wpływa na iluzoryczność niezależności sądownictwa w kraju. Wpływ czynników politycznych w III RP na niezależność sądów ma także udział posłów i senatorów wchodzących w skład KRS.15 Jak czytamy w Konstytucji III RP z 2 kwietnia 1997 roku, Art. 186. ust. 1. „Krajowa Rada Sądownictwa stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.” Z jaką farsą mamy tu do czynienia, po zapoznaniu z powyższym, to autor oddaje już pod osąd samego czytelnika. Na domiar niedorzeczności rozwiązania kwestii władzy sądowniczej w III RP niech posłużą także słowa Monteskiusza, który będąc niejako duchowym ojcem współczesnych demokracji pisał, iż „I to również jest wielkim złem w monarchii, kiedy ministrowie księcia sami sądzą sprawy będące przedmiotem sporu.”16 Ministrowie III RP nie są wprawdzie, w sensie dosłownym, sędziami, ale mają pośredni wpływ na sędziów poprzez KRS, co urąga zasadzie niezawisłości sądów. Narodowi Radykałowie, by uniknąć takiej aberracji proponowali, aby „Prezes Sądu Najwyższego [był] mianowany przez króla z pośród trzech kandydatów przedstawionych przez Sąd Najwyższy. Sędziowie byliby mianowani przez Sąd wyższej instancji na wniosek sądu, którego członkami mieliby zostać. Członków Sądu Najwyższego mianowałby król na wniosek tegoż Sądu.”17 Jak możemy zauważyć, publicyści „Nowego Ładu” jako jeden z fundamentów kreowanej przez siebie wizji Państwa Narodowego, stawiali na niezależność sądów, czego nie może o sobie powiedzieć III RP, a której heroldowie okrzykują idee narodowo-radykalne jako totalitarne, antydemokratyczne, czy zamordystyczne, co oczywiście, po zapoznaniu się z dorobkiem ideowym Obozu Narodowo-Radykalnego, zakrawa na co najmniej przejaw nieuczciwości.

Głowa Państwa

Urząd prezydenta w III RP, w którego istotnych dla ustroju kompetencjach leżą inicjatywa ustawodawcza18 oraz prawo weta19, a które to potrafią być języczkiem u wagi w rozgrywkach partyjno-politycznych, przez swoją krótką kadencyjność jest sprowadzany do roli szlabanu wobec ugrupowania opozycyjnego lub bezrefleksyjnej marionetki do zatwierdzania ustaw w przypadku, gdy ten wywodzi się z obozu władzy. W obliczu krótkiego – w perspektywie politycznej, która winna być obliczona na długie lata – czasu, dwukadencyjność głowy państwa potrafi pozbawić niezależności oraz zdolności kreowania dalekowzrocznej polityki narodowej, a której się od tego urzędu oczekuje. Narodowi Radykałowie, widząc te ograniczenia, postulowali aby „Godność głowy państwa powinna być dożywotnia. Tylko bowiem w tym wypadku będzie on czynnikiem niezależnym i nadrzędnym, tylko w tym wypadku będzie czynnikiem stałym w polityce, poręczającym zachowanie tradycji politycznej.”20 Gwarancja zapewnienia pełnienia dożywotniego urzędu Głowie Państwa, daje szansę na niezależność od gier stronnictw politycznych, co przekłada się na – z racji na przyznawane przez publicystę „Nowego Ładu” prerogatyw wyboru przez Głowę Państwa, Prezesa Sądu Najwyższego, co było wspomniane przy okazji kwestii władzy sądowniczej – dbałość i niezawisłość władzy sądowniczej, w kreowanej przez Narodowych Radykałów wizji ustroju państwowego.21

Podsumowanie

Przedstawione powyżej przemyślenia nie wyczerpują całości zagadnień poruszanych przez ideologów narodowo-radykalnych w kwestii ustrojowej oraz nie wyczerpują argumentów dotyczących analizy i krytyki obecnie zastanego porządku ustrojowego Polski z punktu widzenia ideologii narodowo-radykalnej. Zamysłem autora tego tekstu jest zachęcić czytelnika do poznawania i szukania rozwiązań w twórczości naszych ideowych protoplastów, wskazując, iż mimo upływu lat, idea ta potrafi być aktualna i inspirująca w rozważaniach nad bolączkami naszych czasów.

Tomasz Sanocki

  1. T. Gluziński, Rząd a przedstawicielstwo ludności, „Nowy Ład”, nr 4, 1935, s. 7. wróć
  2. Tamże, s. 7. wróć
  3. J. Korolec, Ustrój Polityczny Nowej Polski, „Nowy Ład”, 1936, nr 1, s. 4. wróć
  4. Tamże, s. 4 wróć
  5. Tamże, s. 4. wróć
  6. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz.U. z 1997 r. nr 78, poz. 483), Art. 119-122. wróć
  7. T. Gluziński, Rząd a…, s. 7. wróć
  8. J. Korolec, Ustrój Polityczny..., s. 3. wróć
  9. T. Gluziński, Rząd a…, s. 7. wróć
  10. Tamże, s. 7. wróć
  11. J. Korolec, Ustrój Polityczny…, s. 3 wróć
  12. Tamże, s. 3. wróć
  13. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej…, Art. 121. wróć
  14. J. Korolec, Ustrój polityczny…, s. 4. wróć
  15. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej…, Art. 187. wróć
  16. Monteskiusz, O duchu praw, 2009, s. 113. wróć
  17. J. Korolec, Ustrój polityczny…, s. 4. wróć
  18. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej…, Art. 118. wróć
  19. Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej…, Art. 122, ust. 5. wróć
  20. J. Korolec, Ustrój polityczny…, s. 3 wróć
  21. Tenże, tamże, s. 4. wróć