Laboratorium Idei

Nacjonalizmy w innych krajach

Kulturalnie

Polityka i społeczeństwo

Historia

Recenzja tomiku T. Kostyły „W krainie moich Dróg”

Okładka tomiku poezji w krainie moich dróg

Ale jeszcze pęta się we mnie złudzenie, że właśnie poezja jest próbą narzucenia odrobiny ładu i stwarza możliwość komunikowania się z ludźmi za pomocą zapisanego wzruszenia.

W tych słowach Herberta możemy dostrzec wyjątkowość, ale i ulotność poezji. Mam wrażenie, że owa ulotność ma coraz głębszy wymiar. Mimo wszystko ja również “jeszcze” mam złudzenie, że słowo ubrane w strofy, będzie nam towarzyszyć i będziemy nadal po nie sięgać. Szczególnie wtedy, kiedy poetów mamy wśród nas. Jednym z nich jest Tomasz Kostyła. W poniższej recenzji zachęcę Was do sięgnięcia po tomik “W krainie moich dróg”. Nie jest to lektura łatwa, ale na pewno warta zachodu.
Miałam tę przyjemność, że ze zbiorem wierszy Tomasza spotkałam się… jeszcze przed ich publikacją (wydawnictwo Wektory), a poeta dał mi szansę i zamieścił w książce wstęp mojego autorstwa. To wielkie wyróżnienie, tym bardziej że słowo drukowane to dla mnie zdecydowanie większa wartość niż internetowe publikacje.
Chociaż samego autora raczej nie trzeba przedstawiać, to warto zaznaczyć, że debiutował w 2010 roku tomem poezji “Archanioł i Rycerz”, a dwa lata później był redaktorem “Antologii polskiej poezji tożsamościowej”. Zebrano w niej utwory dwudziestu poetów związanych z szeroko rozumianym obozem narodowym. To pierwsza tego typu antologia w Polsce.
“W krainie moich Dróg” to drugi zbiór wierszy Tomasza Kostyły. Motywem przewodnim, który spaja wiersze, jest ponadczasowa walka Dobra ze złem i duchowe refleksje, których współcześnie bardzo potrzebujemy.
Jak pisze sam autor:
“Zgromadzone wiersze opisują rzeczywistość w różnych sferach naszej codzienności. I chociaż jest to męska poezja, to jednak nie jest ona pozbawiona wrażliwości, osobistych sentymentów, a podmiot liryczny wędruje po różnych zakamarkach ludzkiej duszy. Nie tylko polityka, nie tylko człowiek i jego dylematy, ale również miejsca zapomniane i odnajdywane – ślady naszej obecności. Poezje uzupełniają fotografie mojego autorstwa, które tworzą jednolitą całość.”
Połączenie tematyki bliskiej każdemu, naszej codzienności z odrealnioną sferą duchowości, udało się bezbłędnie. Z jednej strony możemy utożsamiać się z podmiotem lirycznym, który zmaga się z problemami podobnymi do naszych, z drugiej jednak uczy nas, jak swoją wrażliwością doceniać każdą chwilę. Ta egzystencjalna wędrówka nie jest jednak usłana różami, liczne strofy przypominają nam, że ból jest wpisany w nasze życie i nie jesteśmy w stanie od niego uciec. Możemy natomiast próbować się z nim zmierzyć, każdy na swój własny sposób.
Sam człowiek zajmuje w poezji T. Kostyły najważniejsze miejsce, nie jest on jednak pozbawiony towarzyszących mu przestrzeni. Poeta dość często pochyla się nad “miastem”, które możemy dwojako interpretować. Jednym z przykładów jest wiersz “Miasto – powrót”.

Nie udało się odejść
tak całkiem z miasta mego snu
które widziałem w czułych słowach
moich nieobecnych już Bliskich
był inny świat
w kamiennym labiryncie domów jak skały
nieporuszonych zalotami barbarzyńców
i mosiężne klamki
przetrwały
u bram ciężkich wrót-
zostało po kres
Tramwaj zgrzytał żałośnie
tak samo jak tu
i pędził przez miasto moje
które teraz nazywa się Wrocław
a ja ciągle mówię Lwów

Duchowość, ale i wspomnienia, czy konteksty polityczne są obecne w całym tomie. Dzięki temu równowaga między ulotnością a rzeczywistością jest zachowana. Zresztą właśnie taki zamysł kieruje autora, o czym możemy dowiedzieć się z innego wiersza “Zaklinając wiecznością sielskie dni…”.

Pisz swoje dzieło
-najlepiej jak zawsze-
szkiełkiem i okiem

Mickiewiczowskie szkiełko i oko bardzo stanowczo pokazuje, że nasza Droga nie jest jednoznaczna. Musimy czerpać siłę zarówno z wiedzy jak i nauki – tego, co doświadczalne i widoczne, ale zapominając o duszy, poezji i cząstki wrażliwości, nie jesteśmy w stanie iść prosto. Obie te “nogi” muszą nas trzymać w ryzach, abyśmy nie upadli. Kiedy jednak się tak stanie, możemy próbować wstać dzięki zachowaniu tej harmonii.
Jak pisałam we wstępie, całe dzieło tworzy spójny, ale niezwykle sentymentalny i oniryczny klimat. Na pierwszy plan wysuwa się miasto, które jest bohaterem kilku wierszy. Miasto T. Kostyły jest przeciwstawne do znanego futurystycznego podmiotu. Zamiast tętniącego przemysłu mamy „Puste ulice”, które z jednej strony możemy interpretować dosłownie, ale z drugiej to właśnie one mają symbolizować samotność współczesnego człowieka. Całość możemy określić jako, tytułową, drogę istot zagubionych w obecnym świecie, szukających wartości i uczuć. (…)
Kolejnym słowem, które od razu powiążemy z krainą dróg Tomasza Kostyły jest przemijalność. Walka z rutyną i monotonią, a przy tym mijający czas. Podmiot liryczny w kilku wierszach ucieka do wspomnień i młodości, nie jest w stanie zaakceptować sytuacji, w której tkwi i chociaż pragnie zmiany, nie może wyrwać się z mentalnej klatki. Tu właśnie pojawia się ten cichy, a nawet niemy manifest, który często wyrywa się z piersi każdego z nas.
Autor jednak mimo realnego obrazu współczesnego świata stara się również ocalić to, co prawdziwe. Sam określa, że są to rzadkie przejawy optymizmu, twierdząc, że istnieją ludzie, którym się udaje odnaleźć i żyć zgodnie z własnym sumieniem.
Polecam Wam zmierzyć się z tą twórczością, nie tylko dlatego, że autor wywodzi się ze środowiska narodowego i powinniśmy go wspierać (to ważny aspekt), ale przede wszystkim dlatego, że to wartościowa pozycja. Poezja nie umrze tylko wtedy, kiedy będziemy próbować wyciągać z niej to, co jest istotą naszej Drogi.
Adrianna Gąsiorek