Patrząc na wschód – kwestia ukraińska

Wstęp

Sprawa Ukrainy jest obecnie jednym z najbardziej istotnych zagadnień polskiej polityki zagranicznej. Chłodne spojrzenie i rzeczowa forma jest przeciwwagą dla emocjonalnego podejścia do problemu Ukrainy i toczącego się na jej terytorium konfliktu, które jest niestety normą i to nie tylko wśród czołowych, polskich polityków, ale również w środowisku narodowym. Kluczem do prawidłowego zrozumienia tej kwestii jest analiza, której przedmiotem będzie historia dziejów narodu oraz państwa ukraińskiego. Dzięki takiemu zabiegowi, łatwiej będzie uzyskać interesującą nas syntezę i wyciągnąć prawidłowe wnioski, na których podstawie możliwe będzie sformułowanie stanowiska względem obecnej sytuacji za nasza wschodnią granicą.

Narodowość ukraińska

    Sam wyraz „Ukraina”, czyli „u kraju” oznaczał jeszcze do mniej więcej połowy XIX w. ziemie znajdujące się na południowo-wschodnich kresach dawnej Rzeczpospolitej. Tereny te były od czasów średniowiecznych zamieszkiwane przez ludy, posługujące się mową ruską, z której wyodrębniły się trzy główne narzecza: wielkoruskie, małoruskie i białoruskie. Językiem wielkoruskim posługiwały się szczepy zamieszkujące tereny między Wołgą i Oką. Z czasem przekształcił się on w język rosyjski i był używany przez mieszkańców państwa moskiewskiego. Natomiast mowy małoruskiej używali mieszkańcy terenów położonych na południe od ówczesnych ziem polskich, poczynając od Królestwa Halickiego, którzy posuwając się na południe i wschód rozpowszechnili ją aż nad brzegami Donu i Morza Czarnego.

Jednak mimo podobnego języka, charakter ludów zamieszkujących tamte tereny nie był jednolity. Jeszcze współcześnie widoczne są głębokie różnice duchowe, kulturalne i polityczne. Jest tak, ponieważ w przeciągu kilku stuleci, poszczególne fragmenty współczesnego terytorium państwa ukraińskiego znajdowały się pod różnymi panowaniami. W wyniku tego, zamieszkujące je ludy były poddawane rozmaitym wpływom wielu ościennych kultur i dominujących w nich prądom. Skutkiem czego, obecne społeczeństwo ukraińskie nie jest jednolite i nie posiada jednej, wspólnej historii.

Jednakże, poprzez pewną odrębność od ludów sąsiednich, tj. Polaków, ówczesnych Rosjan, Rumunów, Węgrów czy Turków, w XIX w., zrodziły się warunki polityczne do podniesienia „kwestii ukraińskiej”. Pojawiła się ona w dwóch punktach. Na terenie dawnych województw połtawskiego i czernihowskiego, w okolicach Kijowa – na obszarze ówczesnego zaboru rosyjskiego oraz w zaborze austriackim, w Galicji Wschodniej. W pierwszym przypadku ruch powstał samoczynnie, niejako pod wpływem ruchu kulturalno-literackiego, którego głównymi przedstawicielami byli Gogol i Szewczenko. Znalazł on aprobatę wśród współczesnych mu Polaków, ze względu na możliwość skierowania go przeciw Moskwie. Natomiast w Galicji, ruch rusiński powstał sztucznie, inspirowany przez rząd austriacki. Miał on podłoże przede wszystkim polityczne, a jego zadaniem było osłabienie żywiołu polskiego na tamtych terenach. Austriacy uznali Rusinów za odrębny naród, co niosło ze sobą wszystkie skutki prawno-polityczne. Jednakże, aż do końca XIX w. nie może być mowy o „narodzie ukraińskim”.

 

Ukraińcy i Ukraina

W skutek represji rosyjskich, mających miejsce po upadku powstania styczniowego, środek ciężkości „ruchu ukraińskiego” został przeniesiony do Galicji, na tereny zaboru austriackiego. Bardzo sprawinie wykorzystały to Austro-Węgry oraz Niemcy, zamieniając wewnętrzną kwestię Rusinów na międzynarodową sprawę Ukraińców. Dlaczego do tego doszło?

W drugiej połowie XIX w., w związku z trudną sytuacją wewnętrzną w Austro-Węgrzech, doszło do silnego zbliżenia z Niemcami. Głównym ośrodkiem decyzyjnym w sprawach polityki zagranicznej stał się Berlin. Niemcy były jednym z największych mocarstw ówczesnego świata i dążyły do ciągłego powiększania swoich wpływów. Naturalnym kierunkiem był wschód. Dlatego logicznym działaniem było osłabianie Rosji oraz rozszerzanie na jej terytorium swej strefy wpływów ekonomicznych i politycznych. Przeszkodą do realizacji tych planów był szybki rozwój rosyjskiego przemysłu oraz rolnictwa na terenach dzisiejszej, Wschodniej Ukrainy, bogatych w urodzajny czarnoziem, a także obfite pokłady węgla kamiennego i rud żelaza. Znaczna ilość wyprodukowanych i wydobytych surowców nie tylko zaspokajała potrzeby krajowe, ale była również sprzedawana na rynkach wschodnich, co z kolei negatywnie wpływało na niemiecki eksport. Ponadto, silna pozycja Rosji na Morzu Czarnym krzyżowała niemieckie plany na mocniejsze zacieśnienie współpracy z Turcją. W celu rozwiązania powyższych kwestii, Niemcy postanowiły rozpocząć działania na rzecz utworzenia samodzielnego państwa ukraińskiego.

Biorąc pod uwagę wielkie zróżnicowanie etniczne przyszłych obywateli Ukrainy, słabą w ówczesnym czasie kondycję kulturalno-narodową żywiołu ukraińskiego, dużą liczbę ludności żydowskiej zamieszkującą tamte tereny oraz obecność osadników niemieckich, zamieszkujących niektóre z przyszłych, ukraińskich regionów, niepodległa Ukraina miała stać się niemiecką filią. Niemcy zakładali przejecie ekonomicznych oraz politycznych sterów przyszłego państwa. Po zrealizowaniu takiego scenariusza, Rosja stałaby się państwem o wiele słabszym ekonomicznie, odciętym od Morza Czarnego, pozbawionym zboża, węgla i żelaza. W dużej mierze byłaby zależna od Niemiec.

Ponadto, ofiarą takiej polityki niemieckiej staliby się również Polacy. Wielka Ukraina oznaczała okrojenie do maksimum ziem polskich na wschodzie, włączywszy w to nie tylko dalekie Podole, ale przede wszystkim Galicję Wschodnią z Lwowem i Przemyślem, czy nawet Chełmszczyznę. W obliczu niechybnie zbliżającej się wojny pomiędzy Imperium Rosyjskim a Niemcami i Austro-Węgrami, takie osłabienie zarówno Rosjan jak i Polaków (którzy chcieliby wykorzystać konflikt do odbudowy swego państwa) było jednym z priorytetów polityki zagranicznej Niemiec.

Klęska państw centralnych w I wojnie światowej doprowadziła do czasowego odstąpienia Niemiec od planu budowania niepodległej Ukrainy. Za to po rosyjskiej rewolucji, na mocy ustanowienia ustroju federalistycznego w ZSRS, ta część jego terytorium, na której większość ludności używała mowy małoruskiej, została republiką ukraińską, ze spornym zakresem samodzielności i z urzędowym językiem ukraińskim. Zaistniałą sytuację postanowił wykorzystać Józef Piłsudski, który zamierzał stworzyć federację państw narodowych w Międzymorzu Bałtycko-Czarnomorskim od Estonii po Naddnieprze. Miała ona stanowić ochronny bufor dla państwa polskiego. Zawarł on umowę z przewodniczącym Dyrektoriatu Ukraińskiej Republiki Ludowej  Symonem Petlurą, która była de facto sojuszem wojskowym, mającym na celu utworzenie, przy współudziale Wojska Polskiego niepodległej Ukrainy. Mająca miejsce w 1920 roku wyprawa kijowska, zakończyła się niepowodzeniem. Po zdobyciu Kijowa przez wojska polsko-ukraińskie w maju 1920 roku, Polacy wycofali się z miasta już 13 czerwca, z powodu silnej ofensywy  1. Armii Konnej pod dowództwem Siemiona Budionnego. Ostatecznie, po odparciu Armii Czerwonej i zwycięstwie w bitwach warszawskiej i niemeńskiej Polska podpisała w Rydze traktat pokojowy z ZSRS, który ustanawiał przebieg wschodniej granicy II RP. Pozostawiona bez wojskowego wsparcia Ukraina nie była w stanie samodzielnie przeciwstawić się wojskom sowieckim i ponownie stała się jedną z republik ZSRS.

Jednak żywioł ukraiński pozostawał wciąż żywy. Pod koniec lat 20. XX w., na ziemiach Zachodniej Ukrainy, na fali rozwoju ruchów nacjonalistycznych w Europie powstała OUN (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów). OUN kierowała się ideologią integralnego ukraińskiego nacjonalizmu, dążąc do zbudowania na ziemiach uznawanych przez nią za ukraińskie niepodległego państwa. W praktyce jej działania skupiały się na akcjach propagandowych i czysto terrorystycznych na ziemiach polskiej Galicji Wschodniej. Jeden z najsłynniejszych zamachów odbył się 15 czerwca 1934 roku. Zginął w nim ówczesny minister spraw wewnętrznych II RP – Bronisław Pieracki (co ciekawe, fakt ten wykorzystała władza sanacyjna, która o dokonanie zamachu oskarżyła działaczy ONR, co poskutkowało masowymi aresztowaniami i osadzeniem kierownictwa Obozu w Berezie Kartuskiej).

 

II wojna światowa

Wybuch II wojny światowej stał się kolejną szansą dla Ukraińców na stworzenie własnego państwa. Postanowili oni zbliżyć się do III Rzeszy i wykorzystać Niemców do osiągnięcia swoich celów. Działając od początku wojny w konspiracji, w marcu 1941 roku, w porozumieniu z Abwehrą OUN stworzyła Drużyny Ukraińskich Nacjonalistów, działające w ramach Wermachtu. 30 czerwca 1941 roku, po wyparciu z Lwowa Armii Czerwonej, działacze OUN ogłosili deklarację niepodległej Ukrainy z tymczasową stolicą we Lwowie. Twór ten przetrwał 12 dni.

Jak wiadomo, Adolf Hitler nie był nigdy zwolennikiem powstania jakiegokolwiek państwa słowiańskiego, gdyż zamierzał uczynić ze wszystkich narodów słowiańskich jeden naród niewolników. Natomiast takie nacje jak Ukraińcy, Litwini, Łotysze, czy Białorusini, ze względu na swoją przeszłość, idealnie nadawały się do roli tymczasowych żandarmów na zdobytych terenach Polski i ZSRS.

Sprawa ukraińska stała się ponownie kwestią międzynarodową. Jednakże tym razem w interesie ani ZSRS, ani Niemiec nie było powstanie niepodległej Ukrainy. Oba ówczesne mocarstwa militarne potrzebowały znajdujących się na tamtych terenach urodzajnych ziem oraz ważnych surowców, które w przyszłości mogły przesądzić o losach wojny. Ponadto, ważnym problemem dla III Rzeszy było zdobycie portów na wybrzeżu Morza Czarnego i otwarcie sobie drogi do bogatych złóż ropy naftowej na pobliskim Kaukazie. Ukraina stałą się teatrem działań wojennych frontu wschodniego. Lecz jakie były reakcje Ukraińców?

Tak jak wspomniałem wcześniej, tereny które stanowią dzisiejszą Ukrainę, znajdowały się w ciągu całej swojej historii pod wieloma panowaniami, a co za tym idzie, ich zróżnicowanie etniczne i kulturowe było znaczne. Dlatego postawy ówczesnych mieszkańców tamtych terenów były rozmaite. Na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, gdzie duże wpływy posiadała OUN i żywioł ukraiński był najsilniejszy, istniała Ukraińska Powstańcza Armia. Organizacja militarna ukraińskich nacjonalistów, która walczyła o niepodległą Ukrainę. Funkcjonowała od 1942 roku aż do lat 50. Oprócz działań wojskowych przeciw Niemcom, a później Sowietom, UPA dokonała ludobójstwa najpierw ludności żydowskiej, a następnie polskiej, w wyniku której zostało zamordowanych ok. 100 – 120 tys. Polaków. Jeśli zaś chodzi o mieszkańców ziem ukraińskich, położonych dalej na wschód to ciężko jest je jednoznacznie oceniać. Część ludności cieszyła się z „wyzwolenia” spod jarzma sowieckiego, a nawet wstępowała do oddziałów ochotniczych Waffen SS, inni zaś, uznający się za Rosjan, uważali Niemców za okupantów.

Po zakończeniu wojny w 1945 roku, Ukraina znalazła się pod panowaniem Sowieckim i stała się jedną z 15 republik. Nastroje nacjonalistyczne zostały w niej stłumione i uśpione. Część Ukraińców zamieszkujących ziemie polskie została przesiedlona w ramach „Akcji Wisła” w 1947 roku. Niemcy po raz kolejny nie osiągnęli swojego celu i doniecki węgiel oraz rudy żelaza przez następne 46 lat zasilały sowiecki przemysł, a cenne czarnoziemy wschodniej Ukrainy żywiły mieszkańców ZSRS. Rosjanie zapewnili sobie silną pozycję na Morzu Czarnym, a złoża ropy na Kaukazie posiadały bezpieczny bufor.

 

Współczesny problem Ukrainy

Kończąc część historyczną, należy tylko wspomnieć, że w 1991 roku, po rozpadzie ZSRS, Ukraina stała się niepodległym państwem. Warto w tym miejscu przytoczyć pewien obszerny cytat: „Na pewno też, o ile by doszło do oderwania Ukrainy od Rosji, potężne sfery użyłyby wszelkich swoich wpływów i środków na to, ażeby rzecz się nie zakończyła utworzeniem jakiegoś względnie małego państewka. Tylko wielka, możliwie największa Ukraina mogłaby prowadzić do rozwiązania tych zagadnień, które nadały kwestii ukraińskiej tak szerokie znaczenie. Ukraina, oderwana od Rosji, zrobiłaby wielką karierę. Czy zrobiliby ją Ukraińcy?… Młode, budzące się do roli dziejowej narodowości, skutkiem ubogiego zapasu tych tradycji, pojęć, uczuć i instynktów, które tworzą z gromady ludzkiej naród, oraz skutkiem braku doświadczenia politycznego i wyćwiczenia w rządzeniu własnym krajem, dochodząc do samodzielnego bytu państwowego, stają oko w oko z trudnościami, z którymi nie zawsze sobie umieją radzić […].Ukraina stanęłaby od pierwszej chwili wobec wielkich zagadnień wielkiego państwa. Przede wszystkim stosunek do Rosji. Rosjanie musieliby być najbardziej niedołężnym w świecie narodem, żeby łatwo pogodzić się z utratą olbrzymiego obszaru, na którym znajdują się ich najurodzajniejsze ziemie, ich węgiel i żelazo, który stanowi o ich posiadaniu nafty i o ich dostępie do Morza Czarnego. Następnie eksploatacja tego węgla i żelaza z wszystkimi jej konsekwencjami w ustroju i w życiu gospodarczym kraju. Wielkie zagadnienie przedstawia pobrzeże czarnomorskie, etnicznie nie będące ukraińskim, stosunek do ziem dońskich, do nieukraińskiego Krymu, a nawet do Kaukazu. Naród rosyjski, ze swymi tradycjami historycznymi, z wybitnymi instynktami państwowymi, stopniowo do parania się z tymi zagadnieniami dochodził i na swój sposób je rozwiązywał. Nowy naród ukraiński musiałby od razu znaleźć swoje sposoby sprostania tym wszystkim zadaniom i niezawodnie dowiedziałby się, że jest to nad jego siły. Co prawda, znaleźliby się tacy, którzy by się tym zajęli, ale tu właśnie występuje tragedia. Niema siły ludzkiej, zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona na niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata, którym dziś bardzo ciasno jest we własnych krajach, kapitalistów i poszukiwaczy kapitału, organizatorów przemysłu, techników i kupców, spekulantów i intrygantów, rzezimieszków i organizatorów wszelkiego gatunku prostytucji: Niemcom, Francuzom, Belgom, Włochom, Anglikom i Amerykanom pośpieszyliby z pomocą miejscowi lub pobliscy Rosjanie, Polacy, Ormianie, Grecy, wreszcie najliczniejsi i najważniejsi ze wszystkich Żydzi. Zebrałaby się tu cała swoista liga narodów… Te wszystkie żywioły przy udziale sprytniejszych, bardziej biegłych w interesach Ukraińców, wytworzyłyby przewodnią warstwę, elitę kraju. Byłaby to wszakże szczególna elita, bo chyba żaden kraj nie mógłby się poszczycić tak bogatą kolekcją międzynarodowej kanalii. Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy; ludzie zaś, marzący o wytworzeniu kulturalnego, zdrowego i silnego narodu ukraińskiego, dojrzewającego we własnym państwie, przekonaliby się, że zamiast własnego państwa, mają międzynarodowe przedsiębiorstwo, a zamiast zdrowego rozwoju, szybki postęp rozkładu i zgnilizny. Ten, kto przypuszcza, że przy położeniu geograficznym Ukrainy i jej obszarze, przy stanie, w jakim znajduje się żywioł ukraiński, przy jego zasobach duchowych i materialnych, wreszcie przy tej roli, jaką posiada kwestia ukraińska w dzisiejszym położeniu gospodarczym i politycznym świata, mogłoby być inaczej — nie ma za grosz wyobraźni”. Słowa te pisał w 1930 roku Roman Dmowski, rozważając możliwość powstania „samostijnej Ukrainy”. Obserwując i analizując rozmaite wydarzenia toczące się za naszą wschodnią granicą od 1991 roku, należy stwierdzić, że raczej się nie pomylił i trafnie przewidział rozwój wypadków.

 

Ukraina, a Rosja, Niemcy i USA

Ukraina niezmiennie od połowy XIX wieku stanowi ważna kwestię międzynarodową i jest raczej przedmiotem niż podmiotem w walce o wpływy w Europie. Dobitnie ukazują to wydarzenia z ostatnich dwóch lat. Jak nietrudno się domyślić, wielkie protesty ogarniające większość kraju oraz sam kijowski majdan, nie były „oddolnym ruchem” narodu ukraińskiego, a raczej sponsorowaną przez zachodnie wywiady akcją, mającą na celu wyrwanie Ukrainy spod wpływów Moskwy. Skąd taka śmiała teza?

Jak pokazuje historia, ziemie ukraińskie były od zawsze obszarem o charakterze strategicznym. Panowanie nad nimi gwarantowało pewnego rodzaju stabilizację, a także dużą niezależność surowcową i silną pozycję na Morzu Czarnym. Samodzielna i niepodległa Ukraina była dla ościennych narodów czymś zbędnym i niechcianym. Istnienie takiego państwa nie leżało nigdy w interesie żadnego z jej bliższych, ani dalszych sąsiadów.

Po upadku ZSRS Rosja, ani rządzące nią elity, nigdy nie pogodziły się z utratą tych terenów. Jednak ze względu na swoją słabość militarną względem NATO, a przede wszystkim USA, nie byli i nie są w stanie na powrót przejąć całości utraconych ziem, a nawet samego Zagłębia Donieckiego. Otwarty konflikt zbrojny nie leży w interesie Rosji, gdyż mógłby wywołać opłakane dla niej skutki. Współczesne państwo rosyjskie liczy sobie 17 075 400 km², zamieszkanych przez 144 812 683 osób. Na tak ogromnym obszarze występują 34 duże grupy etniczne plus dziesiątki pomniejszych narodowości. Utrzymanie tak ogromnego terytorium, przy tak zróżnicowanym społeczeństwie wymaga wielkiego wysiłku wewnętrznego. Gdyby Rosja zaangażowała się w otwarty konflikt zbrojny, niechybnie wykorzystaliby to jej sąsiedzi (przede wszystkim Chiny) oraz rozmaite mniejszości narodowe i etniczne, dążące do uzyskania autonomii bądź oderwania się od państwa rosyjskiego. Dlatego też Kreml stosował od 1991 r. taktykę powolnego, acz skutecznego uzależniania Kijowa na gruncie ekonomicznym i politycznym.  W obliczu zagrożenia ze strony Chin, które obecnie są drugą potęgą militarną na świecie, Rosjanie muszą zabezpieczyć sobie źródła surowców jak najdalej od granicy ze swoim groźnym sąsiadem. Gdyż Syberia z całą tablicą Mendelejewa jest bardzo pożądanym łupem dla ciągle rozwijającego się Państwa Środka.

Jednak rosyjska kuratela nad Ukrainą nie leży kompletnie w interesie Niemiec ani USA. Amerykanom zależy na jak najsłabszej pozycji Rosji, a przynajmniej na zachowaniu jej status quo i nie powiększaniu przez nią swoich wpływów w Europie Wschodniej. Dla Niemców zaś, tereny współczesnej Ukrainy od zawsze stanowiły bardzo ważny punkt własnej polityki zagranicznej. Patrząc w przeszłość, możemy przypuszczać, że powstanie „niepodległego” państwa ukraińskiego, było zamierzonym działaniem zarówno USA jak i tzw. Zachodu z Berlinem na czele. Osłabienie Rosji, zdobycie przez Niemcy nowego, dużego rynku zbytu oraz uzależnienie ekonomiczne i polityczne Ukrainy bez udziału wojska, było i jest bez wątpienia jednym z najważniejszych niemieckich celów politycznych. Dzięki temu Niemcy nie tylko wzbogaciliby się, ale również posiadali w swoim ręku bardzo ważną kartę przetargową w rozmaitych rozmowach z Rosją. Dlatego pod przykrywką Unii Europejskiej i od tak dawna znanych haseł równości, wolności i braterstwa, starano się dokonać przewrotu na Ukrainie. Nie mogąca sobie na to pozwolić Rosja, w odpowiedzi na „europejską rewolucję” doprowadziła do destabilizacji wewnętrznej Ukrainy. Jak widać po reakcji poszczególnych przywódców europejskich ale i samego Baraka Obamy, nie spodziewali się oni tak odważnej reakcji. O ile jeszcze w styczniu 2015 roku cała sytuacja miała charakter rozwojowy, to w obecnym momencie można już mówić o niejakiej stabilizacji. Coraz więcej wydawnictw publikuje mapy Europy, w których Krym znajduje się w granicach Federacji Rosyjskiej. Fakt ten nie wywołuje już takiego oburzenia, jak jeszcze półtora roku temu (National Geographic w marcu 2014 roku wydało mapę z Krymem w granicach FR). Ponadto, nieudane próby operacji wojsk ukraińskich, mające na celu odzyskanie kontroli na terenach obwodów Donieckiego i Ługańskiego nie powiodły się, co zmusiło Ukrainę do podpisania niekorzystnego protokołu o zawieszeniu broni we wrześniu 2014 roku. Jak można było przypuszczać, protokół ten był tylko grą na czas, w celu przegrupowania sił i przygotowania ofensywy przez separatystów, która ruszyła w drugiej połowie stycznia 2015. W jej wyniku, siły rebeliantów zdobyły kilka kluczowych punktów strategicznych jak np. donieckie lotnisko i umocnili swoje pozycje. Po wiosennych walkach nastał względny spokój i oprócz lokalnej wymiany ognia nie dochodzi do większych starć. Rosja osiągnęła swój cel – Zagłębie Donieckie nie jest już pod kontrolą Ukrainy.

Sprawa konfliktu niejako przycichła, gdyż główna uwaga światowej opinii publicznej zwróciła się obecnie na Syrię, gdzie rosyjskie wojska, przy współpracy z armią prezydenta al-Asada rozpoczęły zmasowane ataki na siły Państwa Islamskiego i wojska rebeliantów. Państwa Europy Zachodniej zaś pochłonięte są sprawą uchodźców, napływających z państw arabskich i ze względu na własne niebezpieczeństwo wewnętrzne przestały interesować się kwestią ukraińską.

 

Kwestia polska

Dobrze, jednak co z tego wszystkiego wynika dla Polski? Jaki byłby najlepszy scenariusz i pożądany rozwój wypadków? Ciężko na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Jednak analizując historię oraz przebieg współczesnych wydarzeń, posiadam na ten temat pewne spostrzeżenia.

Po pierwsze, istnienie Ukrainy jest faktem dokonanym. Stan ten w najbliższym czasie się nie zmieni. Nie ma ku temu warunków, a i narodowi polskiemu taka zmiana nie jest na rękę. Ukraina będzie w dalszym ciągu terenem rywalizacji między Rosją a Zachodem. Patrząc z polskiej perspektywy jest to bardzo pożądane, jednakże przy obecnym uzależnieniu Polski od Unii i USA, wpływa to destrukcyjnie na niektóre z gałęzi usług, czy produkcji. Po ostatnich wyborach ciężko stwierdzić jaki będzie kurs nowego rządu kierowanego przez PiS i czego możemy się spodziewać w relacjach polsko-ukraińskich. Z punktu widzenia polskiego interesu narodowego istotne są przede wszystkim dwie kwestie: zdobycie wpływów ekonomicznych na Ukrainie oraz problem polskiej mniejszości narodowej. W pierwszym przypadku sprawa wygląda bardzo źle. Czołowym ukraińskim importerem jest Rosja (32,4%) daleko za nią pozostają Chiny (9,3%) oraz Niemcy (8%). Ukraina importuje z Polski jedynie 4,2% produktów (głównie używany sprzęt agd, maszyny rolnicze, budowlane – co stanowi 26,5% polskiego eksportu do tego kraju). Natomiast sprawa Polaków na Ukrainie nie wygląda wcale lepiej. W dużej mierze są oni pozostawieni sami sobie. Całe polskie dziedzictwo kulturowe znajduje się w opłakanym stanie i ratowane jest głównie przez polskie organizacje pozarządowe. Ponadto, przypływ „europejskości” i fala protestów oraz wewnętrzny konflikt w Donbasie rozbudziły ducha patriotyzmu wśród Ukraińców. Z braku głębokich tradycji historycznych, nasi wschodni sąsiedzi obudzili również upiora OUN-UPA. Budowanie świadomości narodowej na ideologii tych organizacji jest bez wątpienia negatywne z punktu widzenia polskiego interesu narodowego, ponieważ oprócz tego, że UPA walczyła z Sowietami, jako drugiego z najważniejszych wrogów uważała Polaków. Mimo zapewnianej sympatii, związanej z tzw. polskim poparciem dla Ukraińców, antypolonizm jest wciąż żywy na Zachodniej Ukrainie. Powoduje to, że tuż za naszą granicą rośnie i rozwija się nowe pokolenie Ukraińców, wrogo do nas ustosunkowanych, postrzegających Polaków jako wieloletnich ciemiężycieli, narzucających siłą swą kulturę. By się temu przeciwstawić, Polska powinna podjąć zdecydowane kroki. W mojej opinii, najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby wykorzystanie obecnych warunków politycznych i istna „kulturalna ofensywa” na tereny Zachodniej Ukrainy. Na czym miałaby ona polegać? Na inwestowaniu w polskie szkoły i finansowanie filii polskich uniwersytetów na Ukrainie, które zatrudniałby najlepszych fachowców i dawały najlepsze wykształcenie w tej części kraju, w pierwszej kolejności dla polskich dzieci i młodzieży.  Inwestowanie w polskie media znajdujące się na tamtym rynku, rozpropagowanie polskiej kultury poprzez rozmaite polskie filmy w kinach i telewizji, czy polską muzykę. Ponadto, remontowanie i odbudowa polskich zabytków oraz cmentarzy, a także wsparcie dla polonijnych stowarzyszeń i ośrodków kulturalnych. Dzięki takim działaniom, możliwe stałoby się stworzenie z polskiej mniejszości – miejscowej elity, co mogłoby spowodować, że Ukraińcy zaczęliby szukać w swych rodzinach polskich korzeni i niejako spolszczać się, ze względu na profity jakie płynęłyby z tego tytułu. Jednak póki co to tylko marzenia ściętej głowy…

Patrząc zaś z perspektywy geopolitycznej ciężko jest znaleźć dla Polski najlepsze rozwiązanie. Samodzielna i całkowicie niepodległa Ukraina zdaje się być póki co utopią. Poziom ukraińskiej świadomości narodowej na tak rozległych terenach jest zbyt zróżnicowany, a państwo zbyt słabe, by było w stanie samo o sobie stanowić. Powrót do stanu sprzed aneksji Krymu zdaje się być również niemożliwy. Dlatego istnieją jedynie dwa warianty: wzmożenie bądź wycofanie się Rosji z działań destabilizacyjnych w Donbasie. Śledząc obecną sytuację w tamtym rejonie, można odnieść wrażenie, że konflikt przygasa, a Rosjanie wycofali swoje doborowe jednostki i przerzucili je do Syrii. Jeszcze rok temu Zachód zarzekał się, że do zdjęcia uciążliwych sankcji z Kremla niezbędne jest nie tylko zakończenie działań zbrojnych w Donbasie, ale również oddanie zaanektowanego półwyspu. Jednak jak się okazało – jak Zachód coś mówi, to… mówi i nic z tego nie wynika. Relacje państw Europy Zachodniej w stosunku do Rosji powoli ocieplają się i mimo sankcji, coraz częściej dochodzi do zawierania wzajemnych umów gospodarczych.

W obecnej sytuacji na pewno nie dojdzie też do otwartego konfliktu rosyjsko – ukraińskiego. Najprawdopodobniej niewielkie starcia będą trwały nadal, bowiem jednym z najważniejszych celów Rosji w Europie wydaje się być utrzymanie kontroli nad Morzem Czarnym i Zagłębiem Donieckim, a możliwe jest to jedynie poprzez permanentną destabilizację tamtego regionu.

Z kolei USA nie może pozwolić na taki rozwój sytuacji i szuka sojuszników, którzy wesprą działania Ukraińców, a tym samym osłabią Rosję. Lecz bycie mięsem armatnim Amerykanów nie jest w ogóle w naszym interesie, dlatego Polska nie powinna w jakikolwiek jawny sposób udzielać wsparcia Ukrainie. Poza tym, Ukraina niezależna od Rosji oznacza Ukrainę zależną od UE, a de facto od Niemiec. Co spowoduje znalezienie się Polski między silnymi Niemcami, a niejako ich filią. Dlatego w obecnej sytuacji, polityka polska powinna skupić się na umacnianiu swojej pozycji względem Ukrainy i maksymalnym wykorzystaniu trwającej sytuacji dla zwiększenia eksportu, zawarcia nowych umów gospodarczych i wywalczenia jak najlepszej sytuacji dla Polaków i polskiej kultury przede wszystkim na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Natomiast działania narodowców muszą skupić się na możliwie jak największym wsparciu wszelkich inicjatyw, które mogą doprowadzić do realizacji powyższych celów.

 

G.R

 

skomentuj

Twój email nie będzie widoczny.