NACJONALIZMY ŚWIATA ISLAMU

Nacjonalista, niezależnie z jakiego kraju oraz jakimi pobudkami się kieruje, zwraca w mniejszym lub większym stopniu uwagę na ruchy pokrewne do swoich poglądów z innych krajów. Krąg cywilizacyjny, z którego ruchy będą tu omawiane, wzbudza w szeroko pojętym polskim środowisku nacjonalistycznym różne emocje. Najwięcej kontrowersji wzbudza, rzecz jasna, fundament tejże cywilizacji, czyli religia muzułmańska. Dla europejskich nacjonalistów temat ten jest szczególnie „bliski” ze względu na wielką ilość imigrantów przybyłych do ich krajów właśnie z państw, w których dominuje islam. Zjawisko to, określane nieraz „islamizacją Europy” bardzo często rzutuje już nie tylko na cały obraz ludów muzułmańskich, ale i na przekonania, którymi kierują się nacjonaliści (czy też osoby deklarujące się nacjonalistami- mam tu na myśli takie ugrupowania jak holenderska Partia Wolności z jej liderem Geertem Wildersem, austriacka FPÖ  czy też English Defence League wraz z jej  wszystkimi „kontynentalnymi” odnogami) w swojej działalności. O ile krytyczna ocena jakiejkolwiek masowej imigracji osiedlającej się w Europie (w tym muzułmańskiej) jest oczywistością, to jednak retoryka i działania podejmowane przez niektórych „nacjonalistów” mogą budzić politowanie. Dość powiedzieć, że krytyka islamu podejmowana przez takie grupy nie różni się praktycznie niczym od retoryki liberalnej, widząc w islamie zagrożenie dla takich europejskich „wartości” jak wolność seksualna, neutralność światopoglądowa państwa czy na swój sposób pojmowany humanizm, zaś za sojusznika w tej

walce obrały sobie Stany Zjednoczone, ale również, pozwolę sobie powtórzyć za Grzegorzem Braunem: „państwo położone w Palestynie”, przy okazji tytułując je groteskowymi określeniami w rodzaju „lotniskowca” czy też „bastionu” cywilizacji zachodniej na Bliskim Wschodzie. Tekst ten ma na celu nie tylko zreferowanie ruchów nacjonalistycznych świata islamu jako swego rodzaju politologicznej ciekawostki, lecz przede wszystkim próbę obalenia mitów tak mocno zakorzenionych w niektórych islamofobicznych środowiskach, jak „katechoniczna” rola Izraela i Stanów Zjednoczonych w powstrzymywaniu islamskiego ekstremizmu czy definiowanie”islamizacji Europy” jako zaplanowanego etapu świętej wojny z niewiernymi. Dodatkowo postawi pytanie, czy z ruchami tymi, o ile to możliwe z różnych względów, możliwe jest szukanie punktów wspólnych, przez które europejscy nacjonaliści mogliby nie tylko wspierać (choćby symbolicznie) te ruchy w kontekście wydarzeń w skali globalnej, ale może nawet w kontekście walki o „naszą” wizję Europy?

 

KEMALIZM

Jedną z pierwszych idei wykreowanych w krajach islamu, którą możemy tytułować nacjonalistyczną, była ideologia kemalizmu, która zrodziła się jeszcze za czasów Imperium Osmańskiego, zaś swą nazwę wzięła od nazwiska jej ideologa, Mustafy Kemala, który to swą działalność rozpoczynał jako aktywista ruchu młodotureckiego (ruch ten na początku XX wieku zrodził się spośród młodych kadetów szkół oficerskich oraz studentów, którzy dążyli do obalenia sułtana oraz przeprowadzenia głębokich reform; rządzili imperium w latach 1913-1922). W tymże 1922 roku, Kemal staje na czele ruchu, który zdobywa pełnię władzy w kraju, co skutkuje ostatecznym obaleniem sułtana, ustanowieniem republiki oraz rozpoczęciem szeregu reform, które miały uczynić Turcję, rzeczywiście narodowym i jednolitym etnicznie państwem (włącznie za cenę utraty wszelkich innych ziem dotychczas wchodzących w skład imperium). W Turcji zapanował ustrój formalnie nazywany republikańskim, który w rzeczywistości mieścił się w szeroko pojętych ramach autorytaryzmu. Zapleczem politycznym Kemala stała się założona w 1923 roku Republikańska Partia Ludowa. Partia ta za swój symbol przyjęła sześć strzał, które to symbolizowały uchwalone w 1931 roku zasady kemalizmu, które z biegiem czasu miały stać się wyznacznikiem postępowania każdego Turka. Krótko streszczając, są to:

  • republikanizm – ideologia kemalizmu zlikwidowała sułtanat uważając ustrój ten za przestarzały oraz charakterystyczny dla dziedzictwa imperium osmańskiego, zaś te nie powinno być kontynuowane ze względu na ideę budowy narodowej Turcji
  • ludowość – kemalizm postawił sobie za zadanie zbudowanie państwa tureckiego od podstaw , również pod względem językowym, język turecki sprzed reform Kemala był bogaty w naleciałości z arabskiego i perskiego, zaś jedynym bastionem rdzennego tureckiego języka byli chłopi, przez to właśnie idea ta zakładała zbudowanie wspólnoty narodowej na fundamencie chłopskim
  • sekularyzm – nie był to rozdział religii od państwa jaki mamy okazję obserwować w dzisiejszej Europie; kemalizm szanował islamskie korzenie Turcji, lecz stał na stanowisku, iż władze nie powinny być podporządkowane wpływom religijnym, a stanowisk państwowych nie powinni sprawować przywódcy religijni, również m.in. dlatego, że Turcja nie składała się tylko z muzułmanów.
  • reformizm – kemalizm zakładał parcie do przodu i otwarcie na nowe idee; ich skutkiem były m.in. transliteracja języka tureckiego na alfabet łaciński, wprowadzenie kalendarza gregoriańskiego, popieranie prądu propagującego „zachodni” styl ubioru czy też symboliczne oderwanie od bizantyjskiej tradycji poprzez przeniesienie w 1923 stolicy z wielokulturowego Konstantynopolu (od 1930 roku – Stambułu) do miasta Angora, którego nazwa zostaje później przemianowana na Ankarę
  • nacjonalizm – budowa państwa narodowego, poczucia wspólnoty narodowej, powszechny dostęp Turków do dóbr intelektualnych i kulturowych
  • etatyzm – celem gospodarczym kemalizmu było gospodarcze uniezależnienie się Turcji od innych krajów, zaprowadzane m.in. poprzez wdrażanie państwowych programów rozwoju gospodarczego jak np. turecki plan pięcioletni (realizowany w latach 1930-35)

Choć powyższe zasady determinowały wygląd kemalistowskiej Turcji, to jednak nie były jedynymi wyznacznikami polityki prowadzonej przez to państwo. Kemal w swoich działaniach politycznych kierował się również takimi pryncypiami jak izolacjonizm (wyłączając kilka drobnych wyjątków jak np. zawarcie w 1934 roku z Grecją, Jugosławią i Rumunią paktu umownie zwanego „bałkańską ententą”, ideą Kemala było niewikłanie Turcji w jakiekolwiek konflikty zbrojne po którejkolwiek ze stron) czy też wspieranie krajów dążących do wyzwolenia spod jarzma kolonializmu. Swoistym podsumowaniem roli Kemala w historii Turcji jest fakt, iż przy okazji reformy wprowadzającej nazwiska dla Turków, wybrał dla siebie nazwisko „Atatürk” (z tureckiego: Ojciec Turków).

NASERYZM

Inną koncepcją nacjonalizmu, która wyrosła w kraju islamskim i która jest warta uwagi ze względu chociażby na to, że sztandarowe jej koncepcje pojawiały się również w innych prądach islamskich nacjonalizmów, jest powstały w Egipcie naseryzm. Idea ta, podobnie to kemalizmu bierze swoją nazwę od nazwiska jej głównego przedstawiciela, tj. od Gamala Abdela Nasera, który to sprawował władzę w Egipcie w latach 1954-1970. Przed objęciem władzy był on oficerem armii egipskiej, związanym z wojskową organizacją „Wolni Oficerowie”, która to w 1952 roku dokonała w Egipcie przewrotu, który obalił króla Egiptu Faruka I. Mimo iż król zastąpiony został przez Radę Rewolucyjnych Dowódców z gen. Muhammadem Nagibem (późniejszym prezydentem Egiptu) na czele, to jednak faktyczne dowodzenie radą znajdowało się w rękach Nasera. Stan ten zmienił się w 1954 roku, kiedy to Nagib powołany rok wcześniej na prezydenta został pozbawiony władzy właśnie na rzecz Nasera. Sama idea naseryzmu opierała się na następujących komponentach:

  • panarabizmu – idei zakładającej szeroko zakrojoną współpracę państw arabskich, która w 1958 roku przerodziła się wręcz w utworzenie przez Egipt i Syrię, Zjednoczonej Republiki Arabskiej (która jednak rozpadła się w 1961 roku)
  • socjalizmu – rozumianego na sposób arabski (przez co nazywany socjalizmem arabskim); reformy Nasera miały na celu nacjonalizację największych egipskich przedsiębiorstw, industrializację kraju, a przede wszystkim radykalne przemiany społeczne (m.in. upowszechnienie edukacji czy reformę rolną), które to Naserowi przyniosły duże poparcie społecznej
  • świeckości państwa – wzorem kemalizmu, naseryści uważali, że stanowiska państwowe nie powinny być obsadzane przez osoby duchowne; miało to dodatkowo na celu walkę z ewentualnym rozprzestrzenieniem się fundamentalistycznych ruchów islamskich

Władza sprawowana przez Nasera miała charakter autorytarny, ze wsparciem Frontu Wyzwolenia, który był zapleczem Nasera i jednocześnie jedynym legalnym ugrupowaniem w Egipcie, które miało symbolizować jedność wszystkich Egipcjan. Sam Naser, oprócz wprowadzania w życie wyżej wymienionych idei, cechował się (szczególnie na polu polityki zagranicznej) podejmowaniem decyzji o dość sporym znaczeniu dla całego regionu. To za jego rządów, Egipt znacjonalizował w 1956 roku dotychczas kontrolowany przez Brytyjczyków Kanał Sueski czy też prowadził politykę wprost antyizraelską, wedle której państwo Izrael było traktowane jako kolonia świata zachodniego na Bliskim Wschodzie, a Egipt jako przeciwnik wpływów zachodnich w tym regionie, dążył (bezpośrednio poprzez wojnę w 1967 roku, która przeszła do historii jako wojna sześciodniowa) do jego zniszczenia. Mimo dążenia do wyeliminowania wpływów świata zachodniego z Bliskiego Wschodu oraz pewnych kontaktów z ZSRR, to jednak Egipt za rządów Nasera nie angażował się we wsparcie którejkolwiek ze stron „zimnej wojny”. W okresie tym, Egipt był jednym z wiodących krajów tworzących Ruch Państw Niezaangażowanych.

BAASIZM

    Nawiązując do idei panarabizmu, trudno nie wspomnieć o ideologii głoszonej przez założoną w 1947 roku partii Baas (z ar. „odrodzenie”, choć pełna nazwa w języku arabskim brzmi „Partia Socjalistycznego Odrodzenia Arabskiego”), powstałej z połączenia dwóch partii: Partii Odrodzenia Arabskiego (która to bardziej zbliżała się do idei nacjonalistycznych), założonej m.in. przez Syryjczyka wyznania prawosławnego- Michela Aflaqa , który później stanie się głównym ideologiem baasizmu oraz Arabskiej Partii Socjalistycznej. Program sformułowany przez Aflaqa był syntezą idei:

  • panarabizmu – który w ramach idei partii Baas postulował stworzenie jednolitego państwa arabskiego sięgającego od Jemenu po tereny dzisiejszej Turcji;
  • socjalizmu arabskiego podobnego do tego realizowanego w Egipcie – uważano, że właśnie ten ustrój najlepiej będzie w stanie zrealizować potrzeby Arabów; miał on zaprowadzić sprawiedliwość oraz „rewolucję w obszarze produkcji i środków produkcji”;
  • nacjonalizmu
  • świeckości państwa – Baas rzecz jasna w całości nie odrzucał islamskiego dziedzictwa Arabów, jednakże partia ta głosiła program nacjonalizmu świeckiego, czyli nie sprawowania władzy przez przywódców religijnych oraz poszanowania praw obywateli innych wyznań niż islamskie.

Baasizm jednoznacznie opowiadał się przeciwko imperializmowi, z tego względu w swej retoryce był przeciwny Stanom Zjednoczonym, przez co w pewien sposób doszło do zbliżenia na linii Baas-ZSRR. Rzeczywiście, partia Baas, już po rozłamie w 1966 roku na komórki w poszczególnych państwach (tj. przestając być partią o charakterze panarabskim, z jednolitymi strukturami), szczególnie w Iraku i w Syrii miała nie najgorsze relację z ZSRR, lecz baasiści nie uważali się za komórkę sowiecką na Bliskim Wschodzie. Sam Aflaq twierdził, że ze względu na bliskość geograficzną, państwa arabskie nie pozwolą sobie na otwartą wrogość do Sowietów, zaś relacje z ZSRR chcą uregulować  na bazie umów międzynarodowych, nie zaś za pomocą komunistycznych ekspozytur w swoich krajach. Baasizm odegrał dość dużą rolę w państwach Bliskiego Wschodu. Partia Baas w osobie Saddama Husajna rządziła w Iraku w latach 1979-2003, a dość powiedzieć, że w Syrii, partia ta w osobach wpierw Hafiza al Assada, a od 2000 roku w postaci jego syna, prezydenta Bashara al Assada sprawuje władzę od 1970 roku po dziś dzień.

HEZBOLLAH

    O ile do tej pory mówiliśmy o ruchach, które cechowały się raczej neutralnym poglądem na kwestie oddziaływania religii na państwo, o tyle w tym przypadku mamy do czynienia z jedynym w tym tekście ruchu o wyraźnej orientacji religijnej. Hezbollah (z ar. „partia Boga”) powstał w 1982 roku w trakcie wojny domowej w Libanie, pierwotnie jako paramilitarne oddziały złożone z libańskich szyitów. Głównym terenem działania Hezbollahu było głównie południe Libanu, gdzie ten toczył walki przede wszystkim z wojskami izraelskimi, które to w trakcie wojny domowej wkroczyły do Libanu, w celach „stabilizacyjnych”. Mimo zakończenia wojny domowej na przełomie 1989/90 roku, Hezbollah dalej kontrolował teren południowego Libanu, gdzie na przestrzeni lat zbudował swoiste państwo w państwie. Hezbollah, oprócz posiadania swoich sił wojskowych, rozbudował własne struktury pomocy społecznej, m.in. poprzez prowadzenie własnych szpitali, klinik czy szkół. Z tego też względu cieszy się bardzo dużym poparciem ze strony uboższych warstw libańskiego społeczeństwa. Ideologia Hezbollahu nie jest szczególnie wypełniona rozważaniami, prowadzonymi przez filozofów myśli politycznej, gdyż w głównej mierze jest to formacja wojskowa. Aczkolwiek posiada postulaty, które chce zrealizować w całym Libanie. Hezbollah chce całkowitego wycofania się wpływów świata zachodniego z Bliskiego Wschodu, przede wszystkim chodzi o Stany Zjednoczone. Osobną kwestią jest tu całkowita wrogość wobec Izraela, który to Hezbollah pragnie zniszczyć. Rzecz jasna, geneza tego konfliktu to walki w trakcie wojny domowej toczonej w latach 80. XX wieku, lecz na dobrą sprawę, długo po zakończeniu tej wojny, Hezbollah niejednokrotnie ścierał się w mniejszych czy też większych konfliktach zbrojnych z izraelską armią. Dodatkowo, Hezbollah niejednokrotnie wspierał Palestyńczyków w walce o ustanowienie swojego państwa. Jako ruch religijny, a konkretnie szyicki domaga się ustanowienia w Libanie państwa wyznaniowego na wzór Iranu. Zapewne w tym miejscu mogą wytworzyć się pewne kontrowersje z powodu tego, jaki obraz Iranu serwowany jest opinii publicznej przez media. Niejednokrotnie przecież mniej lub bardziej poczytne media podają informacje o prześladowanych chrześcijanach w państwach islamskich, w tym w Iranie. Nie bez powodu podkreślone jest w tekście, iż islam wyznawany przez Hezbollah jest islamem szyickim. W krajach islamskich, w których rzeczywiście dokonuje się prześladowań na wyznawcach Chrystusa, praktycznie zawsze dominuje sunnicki odłam islamu lub też najgorszy i najniebezpieczniejszy odłam tejże religii, tj. wahhabizm (dominujący przede wszystkim w Arabii Saudyjskiej). Stanowisko Hezbollahu wobec chrześcijan jest na ten moment mocno pozytywny. Mimo iż w ciągu wcześniej przywoływanej wojny domowej, Hezbollah niejednokrotnie ścierał się m.in. z oddziałami Falang Libańskich (tj. milicji chrześcijańskich – których motywacja do walki też nie jest czarno-biała, jakby się mogło wydawać- vide masakra w obozach w Sabrze oraz w Szatili z 1982 roku, podczas której milicje chrześcijańskie, za wiedzą i pozwoleniem wojsk izraelskich dopuściły się wymordowania setek, jeśli nie tysięcy palestyńskich uchodźców w Libanie), to jednak już od dawna chrześcijanie i szyci w tym kraju żyją w zgodzie. Jest to zgoda na tyle posunięta, iż zdarzało się, że Hezbollah z ugrupowaniami chrześcijańskimi wystawiał wspólne listy wyborcze, a i w życiu codziennym libańscy chrześcijanie nie dość, że nie odczuwają nienawiści i prześladowań ze strony Hezbollahu, to jeszcze regularnie libańscy chrześcijanie otrzymują od przywódcy Hezbollahu, którym jest od 1992 roku Hassan Nasrallah, życzenia z okazji Bożego Narodzenia, zaś w 2012 roku, podczas pielgrzymki Ojca Świętego Benedykta XVI, przywitany on został przez Hezbollah transparentem w języku francuskim o treści „Hezbollah wita Papieża w ojczyźnie koegzystencji”.

OBECNY STAN

Przeprowadzona wyżej analiza często odnosiła się do wydarzeń i koncepcji politycznych, które miały miejsce bądź zostały wytworzone w dość odległej już przeszłości. Należałoby w tym miejscu zwrócić uwagę na to, jak sytuacja w opisanych wyżej krajach i ruchach wygląda obecnie. Dość powiedzieć, że w opisywanej na początku Turcji, idee kemalizmu odeszły raczej do lamusa. Władzę w tym kraju, od 2003 roku po dziś dzień sprawuje wpierw premier, a obecnie prezydent Turcji Recep Erdogan, którego to określa się tradycjonalisty islamskiego, chcącego coraz bardziej wzmacniać rolę islamu w dzisiejszej Turcji, co już same w sobie jest pewnym zaprzeczeniem idei kemalizmu. Dodatkowo, pewną niechęć ze strony nacjonalistów może wzbudzać stanowisko, które przyjęła Turcja w toczącej się wojnie domowej w Syrii, w której to Turcja wspiera rebeliantów dążących do obalenia rządu Bashara al Assada. O zerwaniu Turcji z ideą kemalizmu można by było mówić już praktycznie od 1952 roku, kiedy to wstąpiła ona w struktury NATO, łamiąc ważną zasadę tej idei, mówiącą o powstrzymywaniu się od angażowania się w jakąkolwiek ze stron sporu (lata 50. XX wieku to praktycznie początek zimnej wojny). Podobnie wygląda sytuacja w Egipcie, w którym od momentu śmierci Nasera w 1970 roku, następował konsekwentny odwrót władz tego kraju od idei naseryzmu, tak iż w pewnym momencie Egipt stał się jednym z partnerów Stanów Zjednoczonych w swoim regionie, zaś po rewolucji, która miała miejsce w 2011 roku, przez moment u władzy znajdowało się Bractwo Muzułmańskie. Choć obecnie władza prezydencka znajduje się w rękach gen. Abda al-Fattaha as-Sisiego, który to obalił wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego, zaś sama organizacja jest obecnie napiętnowana w Egipcie, to jednak trudno mówić w tym przypadku o jakimkolwiek nawiązywaniu do naseryzmu. W przypadku Hezbollahu również niewiele się zmieniło, organizacja ta w dalszym ciągu ma za swój bastion obszar południowego Libanu, w którym to de facto sprawuje władzę niezależną od władz z Bejrutu. W przypadku partii Baas, jedynym krajem, w którym ma ona jakikolwiek wpływ, jest Syria, w której władzę stanowi wywodzący się z tego ugrupowania prezydent Bashar Al Assad. Sytuacja w Syrii, ze względu na toczącą się tam wojnę domową, mogłaby stanowić temat odrębnego tekstu, jednakże choć w kilku słowach należy opisać tamtejszą sytuację. Konflikt zbrojny, który został wywołany na skutek protestów mających na celu obalenie Assada, praktycznie od początku nie był wojną domową, gdyż lwią część tzw. „rebeliantów” stanowili ochotnicy bądź najemnicy islamscy ze wszystkich stron świata. Świat zachodni, finansując tzw. stronę opozycyjną, wspiera de facto najbardziej radykalne islamistyczne hordy, które na gruzach dotychczas żyjącej w muzułmańsko- chrześcijańskiej zgodzie, afirmowanej przez prezydenta samego będącego alawitą (jeden z odłamów szyizmu), Syrii, chcieliby rozpocząć budowę kalifatu na zajętych przez siebie terenach.

 

WSPÓLNE MIANOWNIKI?

Jak można zauważyć, we wszystkich tych ruchach, stosunek do religii, której losy są z oczywistych względów nam najbliższe, czyli do chrześcijaństwa, nie ma podłoża wrogości czy chęci jej wyeliminowania. Widać, że przywódcy tych ruchów, ich idee zakładają duży szacunek do naszej wiary, nawet mimo tego, że w sposób oczywisty jest im najbliżej do islamu czy też nawet postulują utworzenie w swoim kraju państwa wyznaniowego (jak w przypadku Libanu). W tym miejscu należałoby zastanowić się, czy rzeczywiście sens ma jeden z podstawowych prawie że „dogmatów” demoliberalnej prawicy i różnych „nacjonalistów”, jakoby źródłem terroryzmu i „islamizacji Europy” są takie kraje jak Liban, Syria czy też nieopisywany tu Iran, a jedynym remedium jest bezkrytyczne popieranie działań Izraela i USA w tym regionie. W opinii autora to sam Izrael niejednokrotnie eskaluje konflikty na Bliskim Wschodzie, przede wszystkim poprzez swoją postawę wobec Palestyńczyków, których los jest dla większości państw Bliskiego Wschodu często jedynym punktem, w jakim są w stanie osiągnąć konsensus, czy też wzywając przy każdej okazji na „pomoc” USA, których władze pod wpływem silnego lobby żydowskiego wyślą amerykańskich żołnierzy na każdą, nawet najbardziej irracjonalną, a nawet fałszywą (vide wojna w Iraku z powodu rzekomo posiadanego przezeń broni masowej zagłady) wojnę w imię izraelskich interesów. Inną sprawą jest fakt, że liczba osiadłych w Europie imigrantów z krajów takich jak Syria (jeszcze w czasach przed wojną domową), Liban czy Iran jest marginesem w porównaniu do liczb imigrantów z takich państw jak Turcja, Pakistan, kraje Afryki Płn. etc. Dodatkowo dochodzi tu kwestia, która w opinii autora w ostatnim czasie jest swego rodzaju papierkiem lakmusowym podejścia do walki z fundamentalizmem islamskim, tj. wojny domowej w Syrii. Jak zostało wyżej wspomniane, o tym konflikcie już od dawna należałoby przestać mówić jako o wojnie domowej, gdyż Syria walczy przede wszystkim z islamskimi, a dokładniej z sunnickimi i wahabickimi najemnikami ze wszystkich stron świata. Prym w finansowaniu tychże hord wiodą Stany Zjednoczone wraz z sojusznikami, takimi jak np. Arabia Saudyjska, zaś Izrael wręcz brał udział w bombardowaniu pozycji armii syryjskiej. Kwestia syryjska nie należy do drugorzędnych, gdyż w kraju tym żyje jedna z największych społeczności chrześcijańskich na Bliskim Wschodzie, a upadek ich obrońcy, czyli wspomnianego już nie raz prezydenta Bashara al Assada, oznaczałby dla nich wyrok śmierci z ręki islamistycznych hord, które dzięki amerykańskim pieniądzom i izraelskiemu wsparciu osiągnęły na tyle zaawansowany stopień zorganizowania, że ogłosiły powstanie swojego kalifatu, jaki wszyscy znamy pod nazwą „Państwo Islamskie”. Dosłownie symbolicznie należy napomknąć kto w tej walce najbardziej wspiera Syrię, mianowicie „terrorystyczny” Iran i Hezbollah… W świetle całej tej wiedzy, naszym celem jako nacjonalistów musi stać się dokładne zdefiniowanie czynników, które spowodowały taki, a nie inny stan, do jakiego doprowadzono Europę. Gdyż wbrew temu, co sądzą co poniektórzy publicyści prawicowi, żaden wojownik Hezbollahu, rząd Husajna czy al Assadów, ani żadne „socjale” w krajach europejskich, nie spowodowały napływu islamskich imigrantów do Europy w takim stopniu jak globalizacja, otwieranie granic dla przybyszów z byłych kolonii państw europejskich (często w interesie wielkich firm chcących chętniej zatrudniać po niższych kosztach pracy robotników pozaeuropejskich, aniżeli rodzimych), wspieranie przez zachód „demokratycznych” rewolucji w krajach kompletnie do niej nieprzystosowanych(jak Tunezja,Algieria etc.), a prowadzących później do nędzy tamtejszych mas czy wojenne ekspedycje tandemu Waszyngton-Tel Aviv. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę, tym lepiej będziemy w stanie uderzyć w rzeczywistych wrogów naszej cywilizacji, NIE w tych, których chciano  byśmy uważali za wrogów.

 

skomentuj

Twój email nie będzie widoczny.