Punkty 4 i 5 obecnej deklaracji ideowej Obozu Narodowo-Radykalnego dotyczą zagadnień ustrojowych. W swoim tekście spróbuję na bazie zawartych tam stwierdzeń dokonać ich twórczego rozwinięcia, koncentrując się na krytyce liberalnej demokracji z pozycji narodowo-radykalnej.  Na samym wstępie naszych rozważań należy określić, że na chwilę obecną nie posiadamy sprecyzowanego projektu dotyczącego sfery ustrojowej. Inspiracją są dla nas zarówno koncepcje, które powstały w środowisku przedwojennego ONR-ABC, jak również RNR-Falangi, a także pokrewnych ideowo ugrupowań nacjonalistycznych z innych krajów. Chociaż nie jesteśmy w tej kwestii zapiekłymi dogmatykami, to jednak mamy jasno wytyczone pryncypia. Naszym zdaniem fundamentem państwa narodowo-radykalnego musi być: autorytet, suwerenność, hierarchiczność, organicyzm, samorządność i zasada pomocniczości. Dlatego właśnie uważamy za złe wszelkie ustroje totalitarne do których zaliczamy m.in.  komunizm, hitleryzm, jak również dominującą we współczesnym świecie liberalną demokrację. Dla osoby, która informacje o polityce czerpie wyłącznie z systemowych mediów i nie ma dostępu do wiedzy filozoficznej oraz politologicznej spoza głównego dyskursu, powyższe stwierdzenie może wydać się szokujące. Jednak dogłębnie analizując to zagadnienie doszedłem do wniosku, że totalitaryzm nie musi opierać się o struktury monopartyjno-państwowe, jak miało to miejsce w wypadku komunizmu i hitleryzmu. W obecnym świecie kompetencje państw narodowych są coraz częściej cedowane na innego typu podmioty polityki: ponadnarodowe organizacje, korporacje, instytucje finansowe, koncerny, a także zdaniem niektórych – nieformalne środowiska, które chociaż nie posiadają osobowości prawnej, to w zakulisowy sposób, wykorzystując m.in. nacisk ekonomiczny wpływają na najważniejsze decyzje polityczne na szczeblu państwowym i ponadnarodowym. Określiłbym liberalną demokrację, jako totalitaryzm w białych rękawiczkach. Choć demoliberalne reżimy nie zrezygnowały całkowicie ze stosowania przemocy, o czym napiszę w dalszym ciągu artykułu, to podstawą władzy jest tutaj manipulacja i wyzysk ekonomiczny. Bez wątpienia cechą liberalnej demokracji, która  wpisuje się w kanon cech totalitaryzmu jest monoidea. Nie trzeba być szczególnie spostrzegawczym, aby zauważyć, że w systemie demoliberalnym nie ma miejsca na prawdziwą debatę. Do udziału w mainstreamowym dyskursie dopuszczane są tylko takie środowiska i osoby, które akceptują reguły liberalnej demokracji.  Postulowanie alternatywnych rozwiązań ustrojowych jest w najlepszym wypadku przedstawiane, jako „oszołomstwo”, a często spotyka się ze zmasowanym atakiem ze strony instytucji stanowiących filary systemu. Jednak monoidea dotyczy nie tylko podejścia do spraw ustrojowych. Ideologicznymi dogmatami demoliberalnego systemu są także zagadnienia światopoglądowe. W dzisiejszym świecie drastycznym przykładem totalitaryzmu są nachalnie lansowane postulaty społeczno-obyczajowe o nowolewicowym rodowodzie. Propagowanie homoseksualizmu w przestrzeni publicznej wspierane jest przez rządy zdecydowanej większości państw demoliberalnych. Jest to połączone z coraz większymi represjami systemowymi wobec osób i środowisk krytykujących homoseksualizm. W krajach Europy Zachodniej i Ameryki Północnej zdarzają się nawet przypadki zapadających w takich sytuacjach wyroków pozbawienia wolności. Przykładem prawdziwie totalitarnej inżynierii społecznej jest także w ostatnich latach promowanie ideologii gender, która w niektórych krajach stanowi już rodzaj ideologii państwowej. Skoro omawiamy przypadki odgórnie narzucanej rewolucji obyczajowej to należy zauważyć, że polityka społeczna i kulturalna oparta o mechanicystyczny konstruktywizm, do którego ma zostać dopasowany świat to kolejna cecha totalitaryzmu w liberalnej demokracji. Przykładem totalitarnego charakteru liberalnej demokracji jest również prowadzona przez prawie wszystkie demoliberalne państwa polityka aborcyjna. Nie tylko legalne jest zabijanie nienarodzonych ludzi, ale także w bardzo wielu krajach jest ono promowane i finansowane przez instytucje państwowe. Rozwiązania systemowe, które umożliwiają zabijanie dzieci, m.in. ze względu na to, że mają się urodzić niepełnosprawne, to nic innego jak przykład totalitarnej pogardy dla człowieka. Jakby tego było mało, w ostatnich latach znane są przypadki skazywania na więzienie osób, które w pokojowy sposób protestują przeciwko aborcji i próbują namawiać matki ją planujące, aby zmieniły zdanie. Najbardziej znany jest tutaj przypadek Mary Wagner, kanadyjskiej działaczki pro-life, która na chwilę obecną, już po raz kolejny jest więziona (warto wspomnieć, że jeszcze przed pierwszym wyrokiem skazującym spędziła w areszcie śledczym prawie 2 lata). Analizując sytuacje, w których należy upatrywać przypadki penitencjarnych represji wobec opozycji, należy również wspomnieć o sytuacjach mających miejsce w Polsce. W ostatnich latach środowiska narodowe były oburzone faktem procesów politycznych działaczy Obozu Narodowo-Radykalnego. Justyna Helcyk była sądzona za skrytykowanie w swoim przemówieniu islamskich fundamentalistów, stosujących przemoc, natomiast Kamil Zbroiński padł nie tylko ofiarą procesu politycznego, ale nawet spędził kilka miesięcy w areszcie, pod zarzutem podpalenia budki przed rosyjską ambasadą 11 listopada 2013 roku. Sprawa jest o tyle poważna, że zdaniem niektórych doszło wówczas do prowokacji, a prawdziwi winowajcy podpalenia działali na zlecenia ówczesnych decydentów celem zrzucenia odpowiedzialności na ONR i znalezienia pretekstu do zmasowanego ataku na naszą Organizację. Tego typu represje dotykały także działaczy ONR we wcześniejszych latach III RP, procesy polityczne mieli m.in. działacze z Brzegu i Częstochowy. Przykładem totalitarnych praktyk było także stosowanie policji i służb specjalnych do pacyfikowania legalnych demonstracji, jaką bez wątpienia jest Marsz Niepodległości. W latach 2011, 2012, 2013 i 2014 nie brakowało przypadków stosowania przemocy ze strony służb państwowych wobec uczestników Marszu. Fakty mówią same za siebie. Stosowanie represji systemowych wobec opozycji, angażowanie policji i służb specjalnych do utrudniania legalnych i pokojowych akcji, oskarżanie działaczy ideowych i społecznych o niepopełnione przestępstwa to totalitaryzm w czystej, a raczej brudnej pod względem moralnym postaci.  Kolejną cechą totalitaryzmu występującą w liberalnej demokracji jest cenzura i posługiwanie się masowym kłamstwem. Często jedno łączy się z drugim. O ile w tym systemie nie występuje cenzura prewencyjna, znana chociażby z lat PRL-u, to istnieją tematy, które są rugowane z dyskursu i pomijane milczeniem przez mass-media, pełniące w liberalnej demokracji funkcję „policji myśli”. Przykłady tego obserwujemy w ciągu ostatnich 2 lat w krajach Europy Zachodniej. Podczas, gdy dochodzi do coraz częstszych aktów terroryzmu, jak również poważnych przestępstw kryminalnych z obszaru zbrodni (gwałty, ciężkie pobicia, rozboje) z udziałem islamskich imigrantów, w mediach głównego nurtu przedstawia się wydarzenia w taki sposób, aby pominąć informację o tożsamości etnicznej i religijnej sprawców. Jest to o tyle ważne, że te akty terroryzmu inspirowane są ideologią islamskiego dżihadyzmu. Przejawem totalitaryzmu, a także rozwiązaniem systemowym całkowicie sprzecznym z zasadami ustrojowymi określonymi w naszej Deklaracji Ideowej jest także coraz większa ingerencja instytucji państwowych w rodzinę, czyli podstawową komórkę narodu, która powinna znajdować się pod szczególną ochroną państwa. W liberalnej demokracji postępuje ewolucja prawodawstwa prowadząca do dewaluacji władzy rodzicielskiej, a szczególnie autorytetu ojca. Totalitarne i karygodne są przypadki niesprawiedliwego odbierania dzieci rodzicom. Mam tu na myśli zarówno zdarzające się niestety w III RP sytuacje, gdy odbiera się dzieci rodzicom ze względu na ubóstwo, jak również mające miejsce w krajach północnozachodniej Europy przypadki, gdy instytucje państwowe próbowały pozbawiać uczciwych obywateli władzy rodzicielskiej ze względu na ich sprzeciw wobec wpajaniu dzieciom lewicowo-liberalnych antywartości. W tym miejscu należy odwołać się do wspomnianej w punkcie 5 Deklaracji Ideowej ONR zasady pomocniczości. Otóż, w sytuacji, gdy rodzina żyje na szczególnie niskim poziomie materialnym, ale nie występują tam patologiczne zachowania godzące w bezpieczeństwo i moralność dzieci, absolutnie żadna instytucja nie powinna mieć prawa do odrywania ich od rodziców. Natomiast obowiązkiem prawdziwie narodowych instytucji państwowych będzie zapewnienie wsparcia materialnego takim rodzinom. Solidaryzm i pomoc najsłabszym członkom narodu wynika zarówno z poczucia wspólnoty, jak również z etyki katolickiej. Uważamy, że o wiele bardziej wskazana jest pomoc ubogim, chorym, wykluczonym rodakom, niż wspieranie imigracji spoza naszego kręgu kulturowego, co stanowi od lat linię polityczną UE. Również w dziedzinie gospodarki można w systemie demoliberalnym znaleźć przejawy totalitaryzmu. Gospodarka, w której głównymi rozgrywającymi są ponadnarodowe koncerny i instytucje finansowe, to jakaś parodia wolności. Dominacja najbogatszych i najsilniejszych państw nad resztą świata związana jest z kapitalizmem i globalizmem. Procesy globalistyczne są niezwykle szkodliwe. Prowadzą one do uczynienia z wielu krajów, w tym również z Polski zagłębia taniej siły roboczej i rynku zbyt dla produktów światowych koncernów i korporacji. W sferze kulturowo-cywilizacyjnej prowadzi to z kolei do sztucznego ujednolicenia kulturowego świata, niszczenia tradycyjnych kultur i tożsamości narodowych. My, narodowi radykałowie jesteśmy przeciwnikami totalitaryzmu liberalnej demokracji, dlatego konsekwentnie odrzucamy jej komponenty ideowe. Nie zgadzamy się na powyżej opisane patologie ustrojowe. Naszym celem jest budowa Wielkiej Polski Katolickiej. Polski lepszego jutra. Polski suwerennej. Polski dla Narodu Polskiego, a nie dla anonimowego kapitału i ponadnarodowych organizacji. Polski opartej na wartościach Cywilizacji Łacińskiej, które przez wieki leżały u podstaw naszej państwowości. W punkcie 5 naszej Deklaracji Ideowej wyartykułowaliśmy jak wielką wagę przykładamy do organicyzmu i samorządności. Za obce cywilizacyjnie zło uważamy zarówno zatomizowane społeczeństwo składające się z sumy jednostek, jak również turański kolektywizm. Jednym z filarów państwa narodowo-radykalnego musi stać się odrodzenie i odbudowa wspólnot, ciał pośredniczących. Oczywiście najważniejszą taką wspólnotą jest rodzina. To matka i ojciec są dla dziecka pierwszymi nauczycielami, wpajającymi mu zasady kultury i życia społecznego. Absolutnie ukrócone i potępione muszą być wszelkie działania wymierzone w rodzinę, małżeństwo, życie dzieci (również tych nienarodzonych). Jednak ważne są również wspólnoty innego rodzaju, m.in. samorząd terytorialny i gospodarczy. W III RP samorządy te funkcjonują jedynie w karykaturalnej, często spatologizowanej wersji. Gmina i województwo powinny stanowić nie tylko pojęcie czysto administracyjne, ale także prawdziwą wspólnotę lokalną, Małą Ojczyznę. Te Małe Ojczyzny nie mogą jednak stanowić czynnika odśrodkowego, dążącego do jakiejś autonomizacji, lecz składać się na Wielką Ojczyznę. Odzwierciedla to również obecnego w punkcie 5 Deklaracji Ideowej ONR ducha hierarchii. W Państwie narodowo-radykalnym niemniej ważny powinien być samorząd gospodarczy. Zgodnie z ideą katolickiego korporacjonizmu należy wspierać tworzenie korporacji branżowych, spółdzielni, zrzeszeń mających częściowo przejąć rolę instytucji administracji rządowej w kreowaniu polityki społeczno-gospodarczej. Najważniejszym celem takich gremiów powinno być budowanie narodowego konsensusu pomiędzy różnymi grupami społecznymi, szczególnie pracodawcami i pracobiorcami. Państwo Polskie powinno należeć do wszystkich Polaków, nie może być więc zawłaszczane przez lobby którejś grupy społecznej kosztem innych środowisk społeczno-gospodarczych. Życie społeczno-polityczne musi zostać oparte na inspiracji ideą Organizacji Politycznej Narodu postulowanej przez naszych ideowych antenatów z przedwojennego ONR-u. Miejsce w hierarchii społeczno-politycznej, zakres wpływu na politykę państwa musi wynikać zarówno z zaangażowania i poświęcenia danego obywatela na rzecz Ojczyzny, jak również z jego osobistych talentów.  Osoby zdolne z uboższych warstw społecznych nie mogą być dyskryminowane pod względem dostępu do edukacji i możliwości służby dla Polski. Analogicznie rzecz ujmując, nie można pozwolić, aby beneficjenci nieuczciwych procesów społeczno-gospodarczych III RP mogli bezkarnie panoszyć się, niczym oligarchowie. W Państwie narodowo-radykalnym zagraniczne podmioty nie będą mogły zdalnie sterować polskim życiem politycznym, gospodarczym i kulturalnym. Uważam, że Państwo narodowo-radykalne z samej swej istoty musi być państwem prawdziwie Katolickim. Nie będzie w nim zezwolenia na pseudoartystyczną hucpę obrażającą to, co dla nas stanowi Świętość. Jednak uważam, że zgodnie z naszą historyczną tradycją, narodowo-radykalna Polska będzie jednak musiała posiadać model wyznaniowości, który cechować będzie szczególna pozycja Kościoła Katolickiego przy jednoczesnym poszanowaniu i pełni praw dla tych Polaków, którzy katolikami nie są, ale poczuwają się do obowiązków wobec Narodu Polskiego. Jednak nie będzie tu mowy o postmodernistycznej i kosmopolitycznej „wolności religijnej” dającej wolną rękę związkom wyznaniowym nienawidzącym naszej cywilizacji i działającym destruktywnie poprzez przemoc czy zakłócanie porządku i moralności publicznej.

W tym krótkim tekście nie przedstawiłem skonkretyzowanych rozwiązań prawno-systemowych, jednak mam nadzieję, że da on początek głębszej dyskusji w środowisku narodowym na tematy związane z zagadnieniami ustrojowymi.

Adam Seweryn

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj