Kobieta – dama serca średniowiecznego rycerza, dworka, arystokratka, źródło natchnień poetów, protektorka artystów, bywalczyni salonów – wszystkie te role łączy jedno, są tak samo nierealne w odniesieniu do całości społeczeństw, w których żyły jak dzisiejszy obraz kobiety lansowany przez media.

Większość kobiet od zawsze musiała ciężko pracować, wypełniać obowiązki życia rodzinnego i prowadzić działalność zarobkową. W uprzywilejowanej pozycji była zaledwie znikoma część kobiet i to ona mogła pozwolić sobie na nie pracowanie, reszta zmuszona sytuacją ekonomiczną musiała ją podejmować. Dlatego mówiąc o „tradycyjnej” roli kobiety w społeczeństwie, w narodzie nie możemy odnosić się do jej niewielkiego fragmentu. Rola uznawana dziś za „tradycyjną” nigdy dla większości nią nie była.

Równie dobrze za kilkadziesiąt lat może zostać przedstawiony obraz kobiety początku XXI wieku oparty na medialnym przekazie, który zapewne okaże się najtrwalszy. Będzie to obraz kobiety niezależnej to prawda, ale wyłącznie od zasad etycznych i samodzielnego myślenia, zdominowanej zdaniem innych ludzi i podporządkowanej ich opiniom. Tolerancyjnej dla wynaturzeń, ale szukającej natury w eko-żywności, troszczącej się o zwierzęta na drugiej części globu, jednocześnie zabijającej swoje kolejne dziecko. Obraz kobiety okupującej swoją „siłę” zmęczeniem fizycznym i psychicznym, dlatego tak często odwiedzającą psychoterapeutę i jednocześnie tak rzadko występującej w programach telewizyjnych, gdzie może między innymi pochwalić się umiejętnością śpiewu, tańca i skoków do wody. Jest to obraz medialny, odległy jak wszyscy wiemy od prawdziwego życia, tak samo jak utrwalone w naszej kulturze przejaskrawione obrazy kobiet przeszłości, które spędzać miały czas na rozrywkach, intrygach i rodzeniu dzieci.

Współczesna kobieta, jak od zawsze, większość jej poprzedniczek musi łączyć w sobie role matki i żony z pracą zarobkową. Jak od zawsze większość jej poprzedniczek jest również traktowana jako niepełnowartościowy pracownik. Już w XIX wieku kobiety i mężczyźni wykonujący tę samą pracę byli inaczej opłacani, różnice płac były bardzo wysokie. Kobiety wykonywały często najcięższe i najmonotonniejsze zajęcia, ponieważ nie mogły zdobyć wykształcenia koniecznego do wykonywania innych profesji. Nie rzadko wykonywały bardzo niezdrowe zajęcia jak praca przy polewaniu luster rtęcią, będąc nawet w stanie błogosławionym, co powodowało przy ogólnie złym stanie higieny i przepracowaniu wysoką śmiertelność wśród noworodków. Można powiedzieć, że równouprawnienie w dziedzinie najcięższych warunków i obowiązków istniało od zawsze, ale nie szło za tym równouprawnienie w przywilejach. Minęły dwa stulecia, a kobiety nadal są w większości słabiej opłacane. Obecnie już nie tak łatwo wytłumaczyć to różnicami w wykształceniu, wyższe uczelnie są przepełnione kobietami. Problemem okazuje się postrzeganie kobiet, szczególnie młodych jako pracowników „podwyższonego ryzyka”, którzy mogą założyć rodzinę, urodzić dziecko i tym samym przejść na czasowy urlop macierzyński oraz stracić ogólną dyspozycyjność. Skutkiem takiego postrzegania rzeczywistości są nie tylko niższe zarobki kobiet, ale również większy wśród nich odsetek bezrobocia. Kobiety z niestabilną sytuacją finansową, niepewne swojego dalszego zawodowego rozwoju po urodzeniu dziecka decydują się na macierzyństwo coraz później lub w ogóle, co pcha nas w otchłań demograficznej katastrofy. Nie jest to winą kobiet, tylko panującego systemu, w którym rządzą prawa krótkowzrocznej maksymalizacji zysku i wyzysku.

Jaka jeszcze jest współczesna kobieta? Jest wykształcona, ma przecież dostęp do kształcenia na każdym jego poziomie. Wykonuje najróżniejsze zawody, nawet te uważane dotychczas jako zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Chodzi na wybory i interesuje się sprawami społeczno – politycznymi, nie przepraszam, tego akurat nie robi. Brak zainteresowania sprawami wspólnoty i rezygnacja z uczestniczenia w jej życiu są dla mnie całkowicie niezrozumiałe, niezrozumiałe szczególnie jako dla kobiety. Przedstawicielki tej płci, która o prawo do aktywizmu musiała stoczyć bój, której wiele przedstawicielek w innych częściach świata przelewało krew w imię praw obywatelskich i wolności działania. Płci, która stała się ofiarą pojęć skazaną przez wieki na życie w umysłowej nieletniości, która pomimo setek lat stania poza społecznym życiem potrafiła znów dźwignąć ciężar ogólnoludzkich obowiązków i wrócić na właściwe miejsce. Rezygnacja z uczestnictwa w życiu publicznym jest poważnym błędem, jest swoistym wycofywaniem się z drogi postępu społecznego. Nie do zaakceptowania jest sytuacja mająca miejsce obecnie, gdy większość kobiet nie interesuje się sprawami społecznymi, politycznymi. Pierwszym zadaniem dla nowoczesnego narodowego radykalizmu w kontekście kwestii kobiecej powinno być zaktywizowanie kobiet. Musimy promować postawę czynną i zdecydowaną, w miejsce apatycznej bylejakości.

Współcześnie szeroko rozumiane środowiska narodowe mówiąc o kobietach przypisują im rolę matek i żon. Nie ma w tym absolutnie nic złego, jeżeli tylko nie ogranicza się ich znaczenia do wypełniania tych dwóch ról. Tak samo jak mężczyzna nie jest stworzony wyłącznie do bycia mężem i ojcem, tak i kobieta do bycia matką i żoną. Kobieta świadoma odnajdzie swoje miejsce na barykadach sprawy narodowej, w działalności charytatywnej, uprawianiu sportu i w wielu innych dziedzinach. Ważne jest, żeby każda kobieta mogła dokonać samodzielnie wyboru, jaką drogą chce przejść swoje życie, uwzględniając tak naturalne predyspozycje jak i zainteresowania. Nie może tego wyboru w żaden sposób ograniczać presja społeczna. Kobiety muszą, gdzie to jeszcze nie ma miejsca stać się równorzędną stroną w zwyczajnej międzyludzkiej konkurencji, nieograniczanej z jednej strony parytetami z drugiej przesądami. Ważne, żeby wybór kobiety, wybór całkowitego poświęcenia życia wychowywaniu dzieci i pracom domowym nie był poczytywany jako brak ambicji, tylko jako jedna, zupełnie uprawniona możliwość wyboru, bo przecież określenie „matka” jest najpiękniejszym z jakim może spotkać się kobieta. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że każda kobieta sama w sobie posiada wartość, nie nadaje jej godności dopiero wyjście za mąż czy urodzenie dziecka, jak to było przedstawiane w przeszłości. Część spośród kobiet nie jest powołana do macierzyństwa tak z powodów biologicznych (bezpłodności) jak i psychospołecznych, co nie powinno w żaden sposób stanowić ujmy dla ich kobiecości i być powodem panicznego poszukiwania sposobów na urodzenie dziecka za wszelką cenę, przez korzystanie z takich metod jak in vitro.

Czego współcześnie najusilniej domagają się kobiety? Moim zdaniem szacunku. Prawdziwego, głębokiego szacunku i uznania dla swojej pracy i wartości wewnętrznych, w miejsce powierzchownego doceniania wyglądu. Szacunku wynikającego z uznania równorzędnej roli, nie zaś zewnętrznej kurtuazji będącej często tylko formą pozbawioną treści. Skoro najważniejszą rzeczą w relacjach damsko – męskich jest szacunek, to równocześnie największym zagrożeniem wydaje się pornografia, która uprzedmiotawia i poniża obydwie strony, szczególnie jednak kobiety. Niezwykle ciekawy wydaje się fakt, że środowiska uchodzące za prokobiece nie widzą w pornografii nic złego, nie widzą nic złego w przedstawianiu i utrwalaniu w umysłach młodych chłopców odczłowieczonego obrazu kobiety, poniżanej, brutalnie bitej, obrazu, który może być bardzo łatwo przeniesionym do świata realnego. Pornografia stanowi poważne zagrożenie dla właściwego rozwoju jednostek wchodzących w dorosłość i zagraża ich zdrowiu moralnemu, a przecież silny etycznie naród jest ideałem narodowego radykalizmu. Silny etycznie i w tym sprawiedliwy powinien być nasz naród w przyszłości, przez tę sprawiedliwość rozumiem, że każdy jego składnik podlega takim samym zasadom bez względu na płeć. Kwestia etyki nie może być traktowana wybiórczo i obciążać jednej jego części przy folgowaniu drugiej, dlatego tzw. „podwójna moralność” musi zostać zniesiona oczywiście przez równanie wzwyż, a nie co prawda łatwiejsze, ujednolicenie standardów na niższym poziomie.

Kolejnym zagadnieniem niezwykle istotnym dla przyszłości narodu, a związanym poniekąd z kwestią kobiecą jest polityka prorodzinna, która obecnie nie jest w naszym kraju prowadzona, a która powinna stanowić podstawę przyszłej narodowej polityki państwa polskiego. Na przykładzie państw zachodnich można stwierdzić, że prowadzenie polityki prorodzinnej nie jest gwarantem utrzymania przyrostu naturalnego na dostatecznym poziomie, jest to skutkiem zgubnego panowania liberalnych doktryn stanowiących o dążeniu człowieka do prostego szczęścia po jak najmniejszej linii oporu. Wychowanie dziecka jest przecież jednym z trudniejszych zadań, wymaga dużo poświęcenia i daje niewymierne korzyści dla materialistycznych jednostek. Wielodzietność w naszym kręgu kulturowym kojarzy się z zaściankowością, ubóstwem, brakiem wykształcenia, a powinna z dobrobytem, siłą i dalekowzrocznością. Kampanie społeczne wydają się równie ważne, może i ważniejsze niż pomoce materialne rządu i tu jako narodowi radykałowie musimy podejmować działania. „Kult wielodzietności” musi stać się podstawą idei narodowej, a jej zwolennicy powinni prowadzić akcje promujące wzorce „wielkiej rodziny dla Wielkiej Polski” jak również dawać przykład wcielania idei w czyn swoim prywatnym życiem. W tym miejscu należy podkreślić, że trud wychowania spoczywa zarówno na kobiecie jak i mężczyźnie. Ponoszą oni równą odpowiedzialność za wychowywanie dzieci, dając im wzorce świata dwupłciowego i harmonijne wychowanie oparte na obowiązkach względem samych siebie jak i potomków. Niedowartościowanie ojcostwa jest poważnym problemem wpływającym ujemnie na przyszłe pokolenia, dlatego musi ulec zmianie. Ostatnie zmiany w polskim prawie dotyczące urlopów wychowawczych trzeba uznać jako zmiany wspierające angażowanie się ojców w proces wychowawczy. Została wprowadzona wspólna pula urlopowa, z której korzystać mogą w dowolny sposób tak kobieta jak i mężczyzna z zastrzeżeniem, że miesiąc urlopu dla każdego rodzica jest wyłączny, a w przypadku jego niewykorzystania przepada.

Wśród kobiet zamieszkujących nasz kraj, Polek, jest grupa wyróżniająca się na tle pozostałych, grupa kobiet narodowo radykalnych. Jest ich, powiedziałby ktoś niewiele, co jest prawdą, ale wynika to z ogólnie małego zainteresowania kobiet działalnością społeczno – polityczną, a nie specyfiką ruchu. Kobiety działały narodowo, działają i będą to robić nadal, ale ilość zaangażowanych jednostek będzie zależała głownie od tego, co im zaproponujemy. Nie przyciągniemy wielu kobiet powtarzając frazesy o noszeniu spódnicy za kolano i zasadach savoir-vivre. Musimy pokazać ambitnym kobietom, że środowisko narodowe jest miejscem, gdzie będą mogły się wykazać i przyczynić do budowy czegoś naprawdę wielkiego. Musimy pokazać alternatywę dla zepsutego świata, ale alternatywę pokrywającą się z naturalnymi kobiecymi aspiracjami, a nie zdominowaną przez stereotypy. Współczesne nacjonalistki nie potrzebują przestarzałych rozwiązań, są na tyle silne i wyraziste, że mogą zaproponować coś nowego, bardziej realnego. Nazywają się nrżetkami. Znają swoje prawa i obowiązki, działają społecznie, angażują się w działania obrońców życia i pomoc najbardziej potrzebującym. Potrafią walczyć o swoje ideały z pełnym poświęceniem, walczyć o rzeczy najważniejsze nie stroniąc od radykalnych metod, zachowując przy tym kobiecość i właściwą sobie empatię. Już w samym słowie nrżetka zawarta jest myśl przewodnia zespolenia spraw kobiecych z ideą narodową, przedrostek NR jest nawiązaniem do idei narodowego radykalizmu natomiast rdzeń stanowi odniesienie do sufrażetek. Pojęcie „sufrażetki” zostało użyte jako określeniem kobiet walczących o prawa wyborcze (sufrażystki) radykalniejszymi metodami. Sufrażetki oprócz organizowania marszy i zbierania podpisów używały argumentów „zbitej szyby” wybijając witryny sklepowe, przerywając spotkania politycznych oponentów, czy nawet podkładając bombę, przez co stały się ofiarami represji.

Nrżetki, nacjonalistki zajmują, a raczej powinny zająć się przede wszystkim działalnością w swoich organizacjach, nie zaś tworzyć Sekcje Kobiece, ponieważ nakreśla to pewne złudne rozróżnienie celów, które naprawdę nie istnieje. Zarówno nacjonalistki, jak i nacjonaliści mają przed sobą cel najwyższy, górnolotnie nazwany budową Wielkiej Polski, cel ten nie rozróżnia płci i stają w drodze do niego obok siebie zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Kobiety nie mogą zboczyć z drogi narodowego radykalizmu w walce o swoje interesy, nie mogą też zostać z niej zepchnięte przez rozdmuchane męskie ego i brak uznania dla ich pracy. Nrżetki muszą pozostawić obszar tej działalności, który oparty jest na bezproduktywnych atakach na tzw. „feministki” skupione wokół lewackich środowisk. Mamy wiele ważniejszych spraw, potrzebna nam wytężona, ukierunkowana praca, a nie trwonienie energii na niepotrzebne dyskusje i zajmowanie się problemami nieistniejącymi. Nie możemy błądzić po bezdrożach nieistniejących zagadnień, czasu pozostaje coraz mniej, musimy sprostać wymaganiom przyszłości.

Maria Pilarczyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj