Niemal już od powstania III Rzeczypospolitej, toczy się dyskusja nad tym
jak wyglądać powinny Polskie Siły Zbrojne, jakie powinny pełnić zadania oraz jak powinny być uzbrojone. W obliczu wejścia do NATO, polscy decydenci doszli do wniosku, iż armię trzeba „sprofesjonalizować”, co poskutkowało obecnym stanem naszego wojska – słabym liczebnie, dobrze uzbrojonym, tanim, ekspedycyjnym kontyngentem, uzbrojonym niemal wyłącznie w broń ofensywną. Mimo tych reform pojawiają się głosy o dalszej potrzebie rozbudowy i reformy polskiej armii, słychać głosy o zakupie coraz to nowszego sprzętu, modernizacji sił już istniejących, ale pozostaniu przy armii w pełni zawodowej. W moim odczuciu spora część tych kroków jest błędna i oderwana od rzeczywistości, gdyż Polska, znajdując się w otoczeniu silnych sąsiadów, nie potrzebuje małej, zawodowej armii ofensywnej (no chyba że mamy w planach kolejną ekspedycję na krańcu świata),
a sił zdolnych do obrony kraju. Zanim jednak przejdę do omawiania w jakim kierunku powinno się wojsko reformować, postaram się przede wszystkim opisać potencjał militarny naszych sąsiadów (jako potencjalnych przeciwników bądź sojuszników) poczynając
od północnego wschodu, siłę sojuszu jakim jest NATO, oraz stan naszej armii w czasach obecnych.

Na początek – Białoruskie Siły Zbrojne.

Białoruś w spadku po rozpadającym się ZSRR otrzymała duże ilości sprzętu, oraz masę żołnierzy, którzy tworzyli, zgodnie z ówczesną doktryną armię masową. Od dwóch dekad jednak, BSR nie przeszły gruntownej modernizacji, zarówno technologicznej,
jak i na poziomie taktyczno – strategicznej, tkwiąc nijako jeszcze w zimnowojennej rzeczywistości. Duże ilości sprzętu, sugerują że Białorusini albo zakładają konflikt symetryczny lub tez walkę z przeważającym przeciwnikiem, choć moim zdaniem ciężko stwierdzić, kogo Białoruś widzi jako potencjalne zagrożenie. Wg danych na rok 2011, armia Białorusi, posiada około 1400 czołgów, 2000 bojowych wozów piechoty, około 1000 różnego rodzaju środków artyleryjskich ponad 200 samolotów oraz kilkadziesiąt śmigłowców.
Jest to jednak głównie sprzęt nie spełniający norm współczesnego pola walki. W 2011 roku można było znaleźć na stanie armii białoruskiej modele czołgów od T55 do T80.
Z lotnictwem zarówno myśliwskim, jak i szturmowym jest podobnie, natomiast artyleria lufowa, często opiera się o artylerię ciągnioną, a także starzejące się układy produkcji rosyjskiej. Przy takim stanie sprzętu, wielce prawdopodobne jest w mojej opinii, iż niewiele ponad połowa sprzętu jest na chodzie. Jeśli zaś chodzi o stany liczbowe siły żywej,
to tutaj liczby także wyglądają fenomenalnie na papierze. W służbie czynnej pozostaje niemal 74 tys. żołnierzy, oraz około 290 tys. rezerwistów, ponadto w razie wojny powoływane
pod broń są służby paramilitarne. takie jak Straż Graniczna, Milicja i Wojska Wewnętrzne. Problemem jednak, tak wielkich ilości żołnierzy, jest słabe wyszkolenie oraz leciwa już broń ręczna i środki ochrony.

Podsumowując – Białoruś tkwi w założeniach militarnych z poprzedniej epiki, posiada ogromną armię, potężnie rozbudowane struktury i równie duże ilości sprzętu,
co jest jej w zasadzie największym problemem. Taka armia jest bardzo kosztowna, już samo utrzymanie pod bronią takiej ilości sprzętu i ludzi generuje ogromne koszta, na które Białorusinów zwyczajnie nie stać. W latach 2006 – 2010 na wojsko przeznaczano około
1,4% PKB, co jest sumą stanowczo za małą, uniemożliwiającą zarówno modernizację,
jak i szkolenia na wysokim poziomie. Białoruś, nie jest więc nastawiona na ekspansję,
w zasadzie przy tym stanie wojska, gdyby nie układy z Rosją, ciężko byłoby mówić także
o skutecznej obronie. Ciężko sobie wyobrazić, jak tak wielka armia, podzielona na dwa dowództwa operacyjne (wschodnie i zachodnie) miałaby operować w warunkach wojennych. Moim zdaniem, z racji, iż nie zapowiada się, aby Białoruś miała przeprowadzić jakąś rewolucyjną reformę swoich sił zbrojnych, wojna z tym krajem jest raczej mało prawdopodobna, także w odległej perspektywie. Pomimo niewątpliwie jednych
z najliczniejszych sił zbrojnych kraj ten ma bardzo ograniczone pole manewru i stanowi
dla Polski niewielkie zagrożenie.

Ukraina

Po rozpadzie ZSRR ukraińskie siły zbrojne posiadały niewątpliwie jedną z najliczniejszych armii w Europie, posiadającą ogromne ilości sprzętu oraz broń jądrową. Liczby wprawiają
w zdumienie – około 780 tys. żołnierzy, 6500 czołgów, 7000 BWP, 1500 samolotów,
około 300 okrętów głównych i pomocniczych, niemal 1300 (!!) kontynentalnych wyrzutni rakiet balistycznych, oraz prawie 2500 taktycznych wyrzutni rakiet nuklearnych. Spadek
po ZSRR był jednak zbyt duży, by Ukraina mogła udźwignąć go ekonomicznie, zaczęto więc serię mniej lub bardziej udanych reform, w których szczegóły wchodził nie będę, niemniej stopniowo ograniczały one ilości zarówno żołnierzy, jak i sprzętu w armii ukraińskiej, jednakże na poziomie taktycznym pozostawały one bez rewolucyjnych zmian. Dojście
do władzy Julii Timoszenko oraz Wiktora Janukowycza, którzy konsekwentnie obcinali budżet, który z 2% PKB spadł w 2010 roku do 0,97% PKB, było dla ukraińskiej armii katastrofą. W 2012 roku armia Ukrainy liczy już zaledwie 144 tys. żołnierzy, z czego zaledwie 50 tys. kontraktowych. Janukowycz popełnia przy tym ten sam błąd co Polska – wprowadza reformę sił zbrojnych, zakładającą profesjonalizację oraz obcinanie etatów, która zakończyć się miała w 2023 roku. Fatalna w skutkach, nowa doktryna dostarczała co prawda informacje nt. przewidywanego zagrożenia, jednakże pozbawiała armię Ukrainy możliwości odpowiedzenia na nie w odpowiedni sposób, gdyż zgodnie z nią, w 2017 roku armia miała liczyć już zaledwie 100-80 tys. żołnierzy. W niespełna 20 lat siły zbrojne tego kraju zostały obcięte do minimalnych rozmiarów, w ramach tzw. profesjonalizacji. Jeśli chodzi o sprzęt sytuacja jest niewiele lepsza – w związku z obcięciem wydatków na armię, sprzęt został
w dużej mierze sprzedany, bądź rozkradziony, a ilość sprzętu nowoczesnego jest znikoma, pomimo faktu iż Ukraina jest jednym z największych eksporterów broni (także nowoczesnej). Ponadto trudno ocenić ile z tego sprzętu tak naprawdę nadaje się do użycia, gdyż systematyczne obcinanie wydatków spowodowało proceder polegający na wyciąganiu części z jednych wozów, po to by utrzymać na chodzie inne, założyć więc można, iż sytuacja ukraińskiego sprzętu wojskowego może być fatalna. Skutki tych fatalnych reform bezlitośnie ujawnił wybuch konfliktu najpierw na Krymie, a następnie w Donbasie, gdzie regularna armia ukraińska nie była w stanie poradzić sobie z ludźmi bez zaawansowanego sprzętu
i profesjonalnego wyszkolenia. Kryzys ujawnił wszystkie patologie narośnięte przez lata – słabe wyszkolenie oficerów, fatalne założenia taktyczne, oderwanie od rzeczywistości, niewielka ilość sprzętu ciężkiego (który zresztą i tak był trwoniony w wyniku fatalnego dowodzenia), nieumiejętne wykorzystywanie środków artyleryjskich oraz zupełną demoralizację rekruta (co można było obejrzeć poprzez masowe dezercje w początkowej fazie konfliktu).
Podsumowując – z militarnego punktu widzenia Ukraina na chwilę obecną nie stanowi żadnego zagrożenia. Siły zbrojne tego kraju są w dużej mierze słabe, źle zorganizowane,
a do tego skupione po drugiej stronie kraju, są one jednak szkolone przez zagranicznych instruktorów oraz zdobywają bezcenne doświadczenie bojowe, które może kiedyś zaowocować, jeśli ukraińskim decydentom starczy na to rozwagi, poważnymi zmianami
i modernizacją sił zbrojnych Ukrainy. Niepokojem napawać może tendencja do tworzenia batalionów złożonych z wyidealizowanych bojowników, którzy w razie pokoju będą raczej nieprzewidywalną siłą, a w razie ewentualnego konfliktu – niewątpliwie twardym przeciwnikiem, skłonnym do popełniania zbrodni wojennych. Także linia polityczna
i kierunek zmian ideowych na Ukrainie nie wróży Polsce nic dobrego, oraz pozwala sądzić, iż w mniej lub bardziej odległej przyszłości kraj ten może być dla nas zagrożeniem.

Rosja

Wraz z upadkiem ZSRR, państwo rosyjskie stanęło przed poważnym kryzysem swojej wojskowości. Z jednej strony 4 miliony żołnierzy i ogromne ilości sprzętu generowały niebotyczne koszty, z drugiej przestarzała gospodarka nie nadążała za technologicznym wyścigiem zbrojeń na świecie, a ponadto Rosja pogrążała się w gospodarczym kryzysie,
nie mogła więc utrzymać tak wielkich sił zbrojnych. Armię toczyło także mnóstwo patologii wyniesionych z poprzedniego systemu, które wraz z próbami reform zasługują w zasadzie
na osobny artykuł. Ja ze swej strony skupię się na najnowszej, rozpoczętej po wojnie
z Gruzją, reformie armii Federacji Rosyjskiej, gdyż to ona determinuje obecny kształt
sił zbrojnych tego państwa.

Po konfliktach w Czeczenii i Gruzji, Rosjanie doszli do wniosku, iż ich siły zbrojne
są źle zorganizowane i w dużej mierze nieskuteczne. Głównym problemem, co ujawniła szczególnie kampania gruzińska, było technologiczne zastarzenie armii oraz schematy myślenia wyniesione z poprzedniego systemu (a skutkujące fatalnymi decyzjami taktycznymi, które jeszcze bardziej niż w Gruzji, rzucają się w oczy podczas oblężenia Groznego). Nowa, przyjęta przez Władimira Putina reforma, zakłada przede wszystkim dalszą redukcję etatów, modernizację sił konwencjonalnych oraz modernizację arsenału atomowego. Do 2017 roku siły zbrojne Federacji mają liczyć około miliona żołnierzy, z czego 65% byłoby żołnierzami zawodowymi, ponadto w razie wojny, pod broń powołanych zostanie 60 brygad ( 200 tys. żołnierzy) złożonych z rezerwistów. Problemem w wypadku Rosjan jest jednak demografia – Rosja potrzebuje co roku 400 tys. kandydatów na żołnierzy, co przy obecnych tendencjach demograficznych, może postawić pod znakiem zapytania możliwość wykonania tej reformy. Zwiększają się także nakłady na sprzęt, do roku 2020 dostarczone ma być 2,3 tys. czołgów, około 2 tys. dział samobieżnych, ponad 600 samolotów i 1 tys. helikopterów, 50 okrętów nawodnych i 20 wielofunkcyjnych okrętów podwodnych, 400 pocisków międzykontynentalnych oraz strategicznych okrętów podwodnych. W sferze założeń strategicznych, Rosjanie ogłosili, iż uznają w razie zagrożenia możliwość, prewencyjnego uderzenia na oponenta, także z użyciem ładunków jądrowych, ciężko jednak stwierdzić, kogo FR uważa za potencjalnego wroga. Faktem jest, że lwia część nowoczesnego sprzętu jest zgrupowana na dalekim wschodzie, gdzie szybko rosnąca potęga militarna Chin, od kilku lat spędza sen z powiem lokalnym państwom, w tym także i Rosji, jednakże zaangażowanie
w konflikt ukraiński (co prawda nie bezpośrednie) rodzi pytania o faktyczne intencje Kremla.
Jakie z tego płyną ewentualne wnioski dla Polski? Przy tym tempie rozwoju, armia rosyjska, bardzo szybko stanie się na powrót prawdziwą potęgą, z którą będzie należało
się liczyć. Pod znakiem zapytania, w dobie kryzysu gospodarczego kraju, stoją możliwości jej zrealizowania. W mojej ocenie, Rosja, jako państwo, które wiele razy w swej historii powracało do dążeń imperialistycznych, jest jednym z głównych naszych przeciwników
w rejonie, dlatego Polska doktryna wojenna powinna zakładać ewentualny konflikt z tym państwem, który nie byłby konfliktem łatwym. W razie ewentualnej wojny Federacja Rosyjska będzie mogła rzucić wielokrotnie liczniejsze siły, niż my kiedykolwiek będziemy
w stanie utrzymać, z ogromną przewagą sprzętu, dlatego obrona kraju, poza własnymi siłami musi oprzeć się na potężnym bloku sojuszy tak jak to ma miejsce w wypadku państw bałtyckich.

Niemcy
Od zjednoczenia Niemiec w 1990 roku, oraz upadku głównego wroga NATO jakim było ZSRR, armia niemiecka poddana została szeregowi zmian strukturalnych, których pokłosiem jest dzisiejszy stan sił zbrojnych naszego zachodniego sąsiada. W sytuacji zniknięcia bezpośredniego zagrożenia inwazją ze strony wrogiego mocarstwa, Niemcy zaczęły odchodzić od dużej i rozbudowanej armii obronnej, która była już niepotrzebna,
na rzecz mniejszej, tańszej i zawodowej armii ekspedycyjnej. Głównym założeniem reformy, trwającej od 2007 roku, jest zmiana roli armii RFN wynikająca z nowej sytuacji w jakiej znalazły się Niemcy, a mianowicie obrona interesów gospodarczych Niemiec. Z ponad
300 tys. armii, do 2015 roku miało zostać 185 tys. żołnierzy, z czego 170 tys. ma być żołnierzami, wyposażonych w około 200 czołgów, 350 transporterów „Puma”, około
80 samobieżnych haubic, ponad 100 śmigłowców różnego typu i przeznaczenia.
Siły powietrzne zostaną zredukowane z 3 pułków do jednego, wyposażonego w myśliwce Tornado, a marynarka wojenna zostanie zredukowana do roli obrony linii zaopatrzeniowych do Niemiec oraz obrony własnego wybrzeża. Siły te, są oczywiście wyposażone, mimo oszczędności, w bardzo nowoczesny sprzęt, a poziom ich wyszkolenia stoi na równie wysokim poziomie.

Tak nieliczne siły mają być przeznaczone jedynie do prowadzenia zagranicznych ekspedycji zabezpieczających gospodarcze interesy Niemiec oraz do obrony własnego terytorium. Po zdobyciu wpływu na kształt UE oraz rozmyciu założeń NATO, RFN będzie zdobywało swoje cele poprzez układy dyplomatyczne, przy zachowaniu autonomiczności swoich sił zbrojnych w ramach NATO. Ograniczenie się do wysyłania sił ekspedycyjnych
w te rejony świata, w których można zabezpieczyć własny interes, unikając jednocześnie niepotrzebnych konfliktów, spowoduje zatrzymanie rozbudowy liczbowej armii, a być może, nawet jej dalszą redukcję.

Jak powinniśmy patrzeć na tendencję rozbrojeniową naszego sąsiada, przy jednoczesnym pacyfizmie jego społeczeństwa? Moim zdaniem w interesie Niemiec nie leży wywoływanie konfliktów zbrojnych, w których same brałyby udział, a nawet nie leży
w ich interesie by rynek zbytu jakim jest Polska zniknął. Konflikt militarny z tym państwem jest więc w mojej ocenie więcej niż nieprawdopodobny, jednakże jeśli by do niego doszło,
to nawet tak rozbrojona armia niemiecka byłaby bardzo groźnym przeciwnikiem. Naszpikowane nowoczesną technologią i ciągle unowocześniające swój sprzęt siły zbrojne Niemiec, posiadające dobrze wyszkoloną kadrę oraz przetestowane w boju taktyki walki,
są przeciwnikiem jakiego nie wolno lekceważyć.

Na tym zakończę pierwszą część artykułu, w której skupiłem się na potencjale militarnym naszych najważniejszych sąsiadów. Celowo pominąłem Czechy, Słowację
i Litwę, gdyż państwa te nie będąc zdolne do prowadzenia wojny nie są dla nas zagrożeniem w żadnej perspektywie. W drugiej części opiszę stan naszych sił zbrojnych na chwilę obecną, porównam je z powyższym zestawieniem, oraz postaram się zaproponować zmiany
w polskim wojsku, które moim zdaniem są niezbędne.

Adrian Sadlik

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię tutaj